W obliczu sporych problemów kadrowych i wyników, które dalekie są od oczekiwań kibiców Czerwonych Diabłów, nadchodzi styczniowe okno transferowe, które może być dla Manchesteru United prawdziwym poligonem doświadczalnym. Nowy menedżer, Ruben Amorim, zdaje się być gotów na bolesne cięcia, a na celowniku ma zerwać kontrakt, który wydawał się być zabezpieczeniem na lata.

Amorim szykuje rewolucję: Czas na trudne decyzje w Manchesterze United
Sytuacja w Manchesterze United, mimo letnich wzmocnień, wciąż pozostawia kibiców w niepewności. Klub, zajmujący obecnie szóste miejsce w tabeli Premier League po dramatycznym remisie 4:4 z Bournemouth, najwyraźniej nie zamierza czekać z dalszymi zmianami do lata. Po sprowadzeniu latem takich postaci jak Matheus Cunha, Bryan Mbeumo i Benjamin Sesko, a następnie wypożyczeniu Rasmusa Hojlunda do Napoli i Marcusa Rashforda do Barcelony – co, nawiasem mówiąc, przyniosło korzyści wszystkim stronom poza Sesko, który dopiero co wrócił po kontuzji – Ruben Amorim ma stawiać na radykalne cięcia w składzie. W kontekście nadchodzącego okna transferowego, to właśnie głębia składu, która miała być atutem, wydaje się być przedmiotem dyskusji. Przyszłość niektórych graczy wisi na włosku.
Joshua Zirkzee: Serie A wzywa, ale transfer spowalnia impas finansowy
Jednym z zawodników, którego odejście jest coraz bardziej prawdopodobne w styczniu, jest Joshua Zirkzee. Holender, który ma na swoim koncie zaledwie osiem goli w 59 występach dla United, wyraźnie nie spełnił pokładanych w nim nadziei, odkąd przeniósł się do klubu za astronomiczną kwotę 36,5 miliona funtów. Według doniesień, gigant z włoskiej Serie A, AS Roma, jest żywo zainteresowany sprowadzeniem byłego gracza Bolonii z powrotem do ligi, w której już raz zabłysnął. Zirkzee sam jest ponoć otwarty na tę zmianę, widząc w niej szansę na wskrzeszenie swojej kariery.
I tu dochodzimy do sedna sprawy, czyli finansów. Jak donosi Mirror Football, pierwotnie w negocjacjach pojawił się „punkt impasu”. Manchester United, mając Zirkzee związany kontraktem aż do czerwca 2029 roku, ustawia poprzeczkę bardzo wysoko, oczekując kwoty zbliżonej do 35 milionów funtów za transfer definitywny. Z kolei Roma, wedle mediów, preferuje opcję wypożyczenia z warunkowym obowiązkiem wykupu, który aktywowałby się jedynie w przypadku awansu do Ligi Mistrzów w przyszłym sezonie. Ta klauzula jest jednak kategorycznie nieatrakcyjna dla zarządu Czerwonych Diabłów. Zważmy na fakt, że drużyna Gian Piero Gasperiniego aktualnie zajmuje czwarte miejsce w tabeli Serie A, co pokazuje, że potencjalny nabywca jest w dobrej formie, ale United nie musi się spieszyć z oddawaniem zawodnika na takich warunkach.
Czy United stać na rezygnację z napastnika w środku sezonu?
Pytanie kluczowe brzmi: czy Amorim faktycznie pozwoli odejść Zirkzee, mając obecne braki w formacji ofensywnej? Sytuację komplikuje fakt, że klub stracił już Mbeumo na rzecz Pucharu Narodów Afryki, a Sesko dopiero co wrócił do pełnej sprawności po kontuzji. To sprawia, że Holender, mimo swojej nie zawsze przekonującej gry, pozostaje opcją rezerwową.
Mimo braku pełnego zaufania ze strony trenera, pozycja United w negocjacjach jest silna ze względu na długość kontraktu napastnika. Klub ma pełne prawo nalegać na warunki, które są dla niego korzystne. Jest wysoce prawdopodobne, że jeśli nie nadejdzie znacząca oferta opiewająca na ustalone kwoty, Zirkzee pozostanie na Old Trafford – przynajmniej do końca zimowego okna transferowego, a niektórzy analitycy sugerują, że może to być nawet do końca sezonu. Ostatecznie, na Old Trafford decydują finanse i długoterminowa wizja, a nie chwilowa sympatia trenera do niewydolnego napastnika.