Chelsea pod wodzą Roseniora walczy o Ligę Mistrzów, ale boryka się z plagą kontuzji.
Nieprawdopodobny trenerski nokaut albo bolesna zderzenie z rzeczywistością – oto, co czeka Chelsea w hicie z Leeds United pod wodzą Liama Roseniora.
Mgła kontuzji nad Stamford Bridge: Jak Rosenior poskłada drużynę na Leeds?
Liam Rosenior od momentu, gdy przejął stery w Chelsea w styczniu, sprawia wrażenie osoby, która odnalazła magiczną różdżkę. Cztery ligowe zwycięstwa z rzędu? To jest właśnie to, co fani chcieli usłyszeć. Ta niesamowita passa sprawiła, że londyńczycy wskoczyli na piąte miejsce w tabeli, depcząc po piętach ekipom z Ligi Mistrzów. Ostatnia wizyta na Molineux zakończyła się triumfem 3:1, głównie za sprawą fenomenalnego hat-tricka Cole’a Palmera – cieszmy się chwilą, bo nadchodzący wtorkowy mecz z Leeds United na Stamford Bridge może okazać się prawdziwym lakmusowym papierkiem dla tej nowej ery. Tymczasem, podczas gdy Pedro Neto wraca do formy po drobnej kontuzji, a kapitan Reece James może wykonać swój długo wyczekiwany powrót po urazie, to cała reszta personelu medycznego ma pełne ręce roboty. To klasyczny scenariusz dla Chelsea: radość z wyników i jednoczesny ból głowy związany z zarządzaniem kadrą. Nie ma co ukrywać, że kadrowa ławka jest ostatnio mocno przerzedzona.
Kto poza grą? Kronika urazów, która Cię zaskoczy
Dobra passa to jedno, ale trzon kadry, który musi udźwignąć ciężar kampanii, to drugie. Przejdźmy do twardych faktów – kto nie pomoże Roseniorowi w walce z rozpędzonym Leeds, które niedawno samo sprawiło problem Nottingham Forest, wygrywając 3:1?
Zacznijmy od solidnego obrońcy. Tosin Adarabioyo nadal leczy uraz ścięgna podkolanowego. Nie zagra we wtorek. Jego powrót jest prognozowany na rewanż Pucharu Anglii z Hull City (13 lutego), co oznacza, że na ligowe parkiety poczeka jeszcze chwilę. To nie byle co, biorąc pod uwagę rotację w defensywie.
Co więcej, sytuacja Leviego Colwilla jest naprawdę niepokojąca. Po zerwaniu więzadła krzyżowego (ACL) przed startem sezonu 2025/26, jego rehabilitacja jest długa i wyboista. Jak podaje Sports Mole, centrum obrony ma poważny problem, a powrót Colwilla, jeśli w ogóle nastąpi przed końcem sezonu, będzie absolutnym cudem.
A co z pomocą w środku pola? Romeo Lavia, po kolejnym mięśniowym niepowodzeniu, które wykluczyło go z gry od listopada, wznowił treningi. Choć postępy są "dobrze prognozowane", wtorkowe spotkanie z Leeds United prawdopodobnie nadejdzie dla niego zdecydowanie za wcześnie. Kibice już tracą cierpliwość, czekając na jego wkład.
Nie lepiej wygląda sytuacja młodych talentów. Dario Esugo ma za sobą uraz uda, który złapał we wrześniu, a niedawny nawrót problemu podczas treningu oddala jego powrót. Prawdopodobnie nie ujrzymy go w akcji przed marcem. Z kolei Jamie Gittens musiał opuścić boisko w meczu z West Ham United 31 stycznia z powodu problemów ze ścięgnem. Jego przerwa może potrwać "kilka miesięcy" – mocny cios w perspektywy rozwoju skrzydłowego.
Nawet pozycja rezerwowego golkipera jest niepewna. Filip Jorgensen opuścił ostatnie trzy spotkania z powodu kontuzji, której natury nie ujawniono. Choć nie jest to długa przerwa, Rosenior może nie zdążyć z jego gotowością na wtorek. A na koniec wisienka na torcie: Andrey Santos. Po tym, jak musiał zejść z boiska w Molineux, czeka go test sprawności na ostatnią chwilę. "Doubtful" to najłagodniejsze określenie, jakie możemy tu zastosować.
Kto dmucha na zimne? Zero zawieszeń, ale jedna kłopotliwa absencja
Dobra wiadomość jest taka, że pod względem kart i sumy żółtych/czerwonych – sytuacja jest czysta. Chelsea nie ma graczy zagrożonych zawieszeniem za nadmiar napomnień w tym konkretnym meczu. To zdejmuje presję z Roseniora w kontekście budowania składu na kolejny tydzień. Natomiast, niestety dla nas, musimy wspomnieć o Mykhaylo Mudryku. Pomocnik/skrzydłowy nadal odbywa swoją długą banicję związaną z sankcjami antydopingowymi. To nie jest kontuzja, to jest czysta administracyjna kara, która od dłuższego czasu pozbawia zespół jednego z bardziej elektryzujących elementów ofensywy. W obliczu tak poważnych ubytków kadrowych, brak Mudryka jest odczuwalny podwójnie. Rosenior musi wykazać się nie tylko menadżerskim geniuszem taktycznym, ale i wręcz lekarzem-chirurgicznym zacięciem, by utrzymać rozpęd, balansując na ostrej krawędzi składu.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.