Ostatnie chwile przed Pucharem Narodów Afryki przyniosły Liverpoolowi kolejny cios, tym razem w postaci kontuzji obrońcy, co wymusiło nieoczekiwany powrót supergwiazdy na murawę Anfield. Czy ten przymusowy powrót Mohameda Salaha to dla The Reds błogosławieństwo, czy tylko chwilowe załatanie dziury w kompletnie przemeblowanej taktycznie jedenastce Arne Slota?

Dramat na Anfield: Gomez out, a Salah wraca do gry wbrew planom
Sobotnie starcie Liverpoolu z Brighton & Hove Albion na Anfield przyniosło kibicom mieszankę emocji – od błyskawicznego triumfu po bolesne zmartwienie związane ze stanem zdrowia kluczowych zawodników. W centrum wydarzeń znalazł się Mohamed Salah. Egipcjanin, który po głośnej „eksplozji” niezadowolenia w poprzednim tygodniu opuścił kadrę na mecz Ligi Mistrzów z Interem Mediolan i po raz czwarty z rzędu nie znalazł się w wyjściowej jedenastce, został zmuszony do przedterminowego wejścia na boisko.
Powodem był kolejny pechowy uraz, który dotknął Joe Gomeza. Choć The Reds otworzyli wynik już po 46 sekundach – za sprawą Hugo Ekitike’a, który zaskakująco strzelił najszybszego gola sezonu 2025/26 Premier League, bijąc cieniem transferowego niewypału – szczęście szybko opuściło gospodarzy. Ekitike, wykorzystując podanie Gomeza, zdobył bramkę, ale sam obrońca, który asystował przy golu, musiał opuścić murawę z powodu kontuzji. To prawdziwy koszmar dla 28-latka, który i tak ma za sobą historię 236 opuszczonych meczów z powodu problemów zdrowotnych.
Przymusowa zmiana była dla trenera Arne Slota wyzwaniem logistycznym. Brak naturalnego zmiennika dla Gomeza na prawej obronie – Jeremie Frimpong wciąż leczy uraz ścięgna podkolanowego, a Conor Bradley pauzował za kartki – zmusił Holendra do radykalnych posunięć.
Mohamed Salah replaces the injured Joe Gomez after 25mins at Anfield.
Zatem, jak donoszą media, Slot zdecydował się na zagranie va banque: Salah wszedł na boisko przy gromkich brawach trybun, a Dominik Szoboszlai, który ostatnio tymczasowo pełnił rolę na skrzydle podtrzymującą grę ofensywną, musiał przesunąć się na nieprzygotowaną dla siebie pozycję prawego bocznego obrońcy. To klasyczny przykład, jak kontuzja jednego zawodnika wymusza kaskadowe zmiany w formacji, potencjalnie osłabiając inną strefę boiska.
Eden dla Salaha, ale czy ostatni w tej koszulce? Gorączka transferowa trwa
Wejście Salaha miało natychmiastowy wpływ na ofensywę. Choć minęło raptem kilka minut, Egipcjanin już pokazał, dlaczego jest diamentem w koronie The Reds, posyłając fenomenalne prostopadłe podanie do Alexisa Mac Allistera. Akcja zakończyła się niepowodzeniem, gdy zagranie Argentyńczyka w pole karne zostało zablokowane przez bramkarza Brighton, Barta Verbruggena, ale iskra w ataku była widoczna.
Warto pamiętać o kontekście transferowym, który otacza latem 33-letniego Salaha. Po tym spotkaniu gwiazdor ma udać się na Puchar Narodów Afryki z Egiptem, co oznacza, że opuści mecz z Tottenhamem Hotspur. Co ciekawe, pojawiają się spekulacje, że jego występ w sobotę mógł być ostatnim w barwach Liverpoolu, jeżeli w styczniowym oknie transferowym dojdzie do sensacyjnego rozstania. Na szczęście dla fanów, na ten moment brak jest realnych obaw o odejście zimą, ale napięcie w powietrzu pozostaje. Czy Slot może liczyć na Salaha po powrocie z turnieju, czy jego powrót to tylko przedłużenie agonii oczekiwania na transfer?
Tragedia Gomeza: Jak zarządzać obrońcą-szklanką w erze Slotu?
Gdy trybuny celebrowały widok Salaha, myśli sympatyków The Reds musiały skierować się ku pechowemu Joe Gomezowi. Obrońca ten, mimo swojego doświadczenia, od lat zmaga się z notorycznymi problemami zdrowotnymi. Jego trzeci występ w Premier League w tym sezonie przeciwko Brighton był dowodem na to, że Slot podchodził do niego niezwykle ostrożnie, wręcz z wręcz nadmierną ostrożnością, biorąc pod uwagę jego historię urazów. Zapewniał asystę przed tym spotkaniem w meczu z West Ham United, by teraz znów wylądować na liście kontuzjowanych.
Dla kibiców to bolesne déjà vu. Ciężko jest zbudować stabilność defensywy, gdy kluczowy obrońca, który potrafi zagrać na boku i w środku, jest tak niestabilny fizycznie. Na razie nie podano żadnych informacji na temat stopnia poważania urazu Gomeza, ale można się spodziewać, że Arne Slot skonfrontowany z tym faktem na konferencji prasowej po meczu, będzie musiał udzielić kibicom tej niewygodnej prawdy. Liverpool znowu staje przed koniecznością łatania dziur, udowadniając, że ich głębia składu, kluczowa dla walki o najwyższe cele, bywa iluzoryczna.