Liverpool szuka mistrza dryblingu, by ożywić atak po porażce z Manchesterem City.
Ostatnia porażka z Manchesterem City boleśnie obnażyła bolączki Liverpoolu, rzucając cień na ich aspiracje mistrzowskie i wymuszając szybkie ruchy na rynku transferowym. Czy odejście jednego kluczowego zawodnika faktycznie uczyniło ofensywę The Reds tak kulejącą?
Diagnoza po Etihad: Czy Liverpool stracił duszę ataku?
Niedawna porażka 2:1 z Manchesterem City na Etihad Stadium – mecz, który tradycyjnie elektryzuje Premier League – pogłębiła kryzys na Anfield. Wynik ten zepchnął Liverpool na szóste miejsce, oddalając ich na pięć punktów od czwartej lokaty zajmowanej przez Manchester United. Choć Dominik Szoboszlai dał iskierkę nadziei celnym strzałem z rzutu wolnego pod koniec spotkania, to ogólny obraz gry w ofensywie był daleki od oczekiwań. Zespół wyglądał na sterylny, a Mohamed Salah, dotychczasowa gwiazda i motor napędowy, miał trudności z wywieraniem realnego wpływu na mecz.
Prawdziwy problem, na który wskazują analitycy, tkwi głębiej. Jak donosi Football Insider, odejście Luisa Díaza na początku sezonu do Bayernu Monachium nie jest tylko drobnym incydentem kadrowym. Jego transfer pozbawił Liverpool "specjalistycznego dryblera", co, paradoksalnie, uczyniło całą ofensywę jednowymiarową. Kiedy masz do dyspozycji graczy, którzy preferują grę kombinacyjną, brak kogoś, kto potrafi zatrzymać piłkę, przedrzeć się przez defensywę w pojedynkę i stworzyć przewagę liczebną na skrzydle, staje się kaleką.
Dlaczego Salahowi i Gakpo brakuje wsparcia w pojedynkach?
W poprzednim sezonie Liverpool mógł polegać na fenomenalnej formie Salaha, który notował 29 bramek i 18 asyst w lidze. W bieżącej kampanii ten wskaźnik spektakularnie spadł do zaledwie czterech goli i pięciu asyst ligowych. Co więcej, Egipcjanin rzadko udaje mu się oszukać bocznych obrońców rywali, których miałby rutynowo mijać. To nie jest tylko kwestia formy; to kwestia taktyczna.
Ten widoczny spadek dyspozycji Salaha zbiegł się z rozczarowującymi występami Cody'ego Gakpo. Holender, choć utalentowany, najlepiej czuje się w polu karnym, wykorzystując swoje umiejętności wykończenia. Kiedy jest izolowany na flankach, jego niezdolność do skutecznego pojedynkowania się jeden na jednego z obrońcami i efektywnego łączenia się z partnerami często tłumi całe akcje ofensywne. Próba budowania ataku przez skrzydła bez zawodnika, który potrafi "zwariować obronę", jest jak próba pompowania opony bez wentyla. Arne Slot, obejmując skład, musi natychmiast zająć się tym deficytem.
Czy plan na przyszłość jest podyktowany przez Isaka, Wirtza i Ekitike?
Sytuacja staje się jeszcze bardziej skomplikowana, gdy spojrzymy na potencjalne wzmocnienia i obecne gwiazdy oczekujące na status pierwszego składu. Nawet jeśli poszukiwany jest specjalista od rajdu skrzydłami, w kadrze czekają już tacy zawodnicy jak Hugo Ekitike, Florian Wirtz (choć bardziej klasyczna 'dziesiątka' lub lewy pomocnik) oraz Alexander Isak. Wszyscy oni będą oczekiwać regularnego miejsca w jedenastce pod wodzą Slota.
Pomyślmy logistycznie: jeśli Isak i Ekitike mają operować jako nominalni środkowi napastnicy, jak Slot zmieści w taktyce tradycyjnego skrzydłowego? Jeśli Wirtz ma grać na lewym skrzydle lub jako ofensywny pomocnik za dwójką napastników, to gdzie miejsce dla nowego, przebojowego dryblera? Próba wciśnięcia skrzydłowego do formacji z dwoma napastnikami mogłaby generować poważne luki defensywne – to jest ryzyko, na które menedżer musi uważać. Wszystko wskazuje na to, że w obliczu wyzwań kadrowych Liverpool może być zmuszony do grania nieco bardziej wąską linią ataku w następnym sezonie, jeszcze bardziej obciążając bocznych obrońców obowiązkiem kreowania szerokości gry. Potrzebny dribbler to już nie luksus, to konieczność strukturalna, by cała ofensywa nie stała się przewidywalna i łatwa do zneutralizowania.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.