Liverpool zyska przewagę w walce o Bastoniego dzięki ochłodzeniu zainteresowania Barcelony.
Transferowe plotki wokół Liverpoolu zyskują na sile, a na celowniku The Reds znalazł się włoski gigant defensywy.
Czy Barcelona właśnie podarowała Liverpoolowi Alessandro Bastoniego?
To, co wydawało się być dylematem dla Hansiego Flicka i Barcelony, nagle przechyliło szalę na korzyść rywali. Mówimy tu oczywiście o Alessandro Bastonim, solidnym lewonożnym środkowym obrońcy, który, choć związany z Interem od 2017 roku, zbliża się do magicznej granicy 300 występów dla Mediolańczyków. W tym czasie zdążył zdobyć trzy tytuły Serie A – absolutny dowód na jego niezawodność i umiejętność wygrywania. Dyrektor sportowy Interu, Piero Ausilio, nie owijał w bawełnę, nazywając go „niewiarygodnym” defensorem, co tylko podbija stawkę.
Jednak raporty z Hiszpanii, a konkretnie z Mundo Deportivo, sugerują, że Barcelona, od dawna postrzegana jako główny pretendent do pozyskania Bastoniego, nagle wyhamowała swoje zapędy. Powodem ma być potencjalne niedopasowanie taktyczne 27-latka do wizji nowego trenera, Flicka. Choć Katalończycy wciąż potrzebują lewonożnego stopera, Flick rzekomo preferuje zawodnika o „elitarnej szybkości powrotnej”, idealnie pasującego do agresywnego, wysoko ustawionego bloku obronnego. Dla Bastoniego, który ponoć mocno naciskał na przenosiny na Camp Nou, to zimny prysznic. Kiedyś zarzucano mu, że nie wywiera wystarczającej presji na Inter, by obniżyć jego wycenę, a teraz może stracić szansę przez preferencje trenera.
Koniec frustracji? Liverpool ma otwartą furtkę
Ten nagły odwrót Barcelony jest niczym prezent dla Liverpoolu, który od dłuższego czasu obserwował sytuację Bastoniego. Z racji tego, że konkurencja wydaje się topnieć, The Reds mogą teraz skuteczniej walczyć o transfer, który wydaje się być stylistycznie idealny dla potrzeb Anfield. Oczywiście, sytuacja defensywy Liverpoolu nie jest tragiczna, ale przyszłość wymaga planowania.
W obliczu potencjalnego odejścia Joe Gomeza i konieczności zapewnienia długoterminowego następcy dla Ikony – Virgila van Dijka – sprowadzenie defensora światowej klasy jest priorytetem. Owszem, latem dołączy Jeremy Jacquet, a Giovanni Leoni wraca po ciężkiej kontuzji ACL, co poprawi głębię składu. Co więcej, Ibrahima Konaté podobno jest bliski podpisania nowego kontraktu, co uspokaja sytuację na najbliższe miesiące. Niemniej, wzmocnienie centralnej osi obrony zawodnikiem o mentalności zwycięzcy i doświadczeniem z Ligi Mistrzów to manna z nieba. Bastoni, jako pewny siebie, inteligentny obrońca, który już teraz ma na koncie 43 występy w reprezentacji Włoch, wydaje się być idealnym kandydatem. Jeśli Katalończycy faktycznie się wycofują, to jest to moment, w którym Liverpool powinien uderzyć mocno.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.