Mourinho celuje w gwiazdę Bayernu, ale Hoeness twardo odmawia.
Powrót Króla, czyli Mourinho znów na Bernabéu, stawia na rewolucję po roku posuchy, ale na horyzoncie transferowym już pierwsze "nie". Czy Los Blancos zdołają zdetronizować Barcelonę, skoro ich wymarzone cele są pilnie strzeżone przez europejską konkurencję? Czas na transferowe fajerwerki – lub ich brak.
Powrót Jose Mourinho do Realu Madryt wydaje się być kwestią formalności, a nie spekulacji. Po drugim z rzędu sezonie bez znaczącego trofeum, działacze ze stolicy Hiszpanii postawili na sprawdzone, choć kontrowersyjne, nazwisko. Portugalczyk, powszechnie oczekiwany z powrotem na ławce trenerskiej na Santiago Bernabéu, miałby za zadanie nie tylko odzyskać dominację w La Liga, ale i zaatakować europejskie puchary. Choć oficjalne ogłoszenie wciąż przed nami, The Special One już ponoć gorączkowo pracuje nad rekonstrukcją składu, kładąc szczególny nacisk na wzmocnienie skrzydeł ofensywnych.
Bayern monachijski wystawia rachunek: czy Mourinho zostanie zignorowany?
Jednakże, zanim Mourinho zdążył podać nazwiska pierwszych kandydatów do transferu, jego plany napotkały na solidny mur. Jak donosi The Mirror, szkoleniowiec postanowił osobiście zdiagnozować formę jednego z czołowych celów transferowych – Michaela Olise z Bayernu Monachium. Portugalczyk widziany był na trybunach podczas finału Pucharu Niemiec, gdzie jego potencjalny podopieczny miał zaprezentować się z najlepszej strony. Olise, dwudziestoczterolatek, zanotował fenomenalny sezon, notując oszałamiające 22 bramki i 30 asyst we wszystkich rozgrywkach dla Bawarczyków – liczby, które jednoznacznie kwalifikują go do miana gwiazdy światowego formatu.
Mimo osobistego nadzoru ze strony Mourinho i zapewne gotowości Realu do wystosowania sowitej oferty, odpowiedź z Monachium była natychmiastowa i kategoryczna. Honorowy prezydent Bayernu, Uli Hoeness, nie owijał w bawełnę, dając do zrozumienia, że spekulacje nie mają pokrycia w rzeczywistości.
"Jose Mourinho jest dziś na stadionie, by obserwować Michaela Olise dla Realu Madryt? Może sobie patrzeć pięcioma oczami, i tak go nie dostanie" – oświadczył Hoeness, kompletnie dewaluując misję zwiadowczą Portugalczyka.
To twarde postawienie sprawy pokazuje, że Bayern nie zamierza ułatwiać życia nikomu, nawet tak gigantycznemu potentatowi jak Real Madryt, zwłaszcza jeśli chodzi o tak kluczowego zawodnika.
Olise nie dla Królewskich, a Zawodzące nadzieje Liverpoolu
Oznajmienie Hoenessa to nie tylko cios w transferowe aspiracje Realu, ale również powód do głębokiego rozczarowania dla innych europejskich gigantów, a w szczególności dla Liverpoolu. The Reds, jak sugerują doniesienia, od dłuższego czasu monitorowali poczynania francuskiego skrzydłowego. Co więcej, były kapitan Liverpoolu, Steven Gerrard, publicznie apelował do władz Anfield, by zainwestowały w reprezentanta Francji, widząc w nim potencjał na marquee signing.
Niestety, stanowisko Bayernu wydaje się być nieugięte. Dyrektor sportowy Max Eberl potwierdził, że w klubie nikt nie poświęca nawet sekundy na rozważanie odejścia ich cennego aktywa. To klasyczny przykład asymetrii sił w negocjacjach: Olise jest związany kontraktem z Allianz Arena aż do czerwca 2029 roku. Taka długoterminowa umowa daje monachijczykom pełną przewagę negocjacyjną – mogą spokojnie odrzucać każdą ofertę, która nie będzie astronomicznie wysoka, lub po prostu zignorować wszelkie zainteresowanie w najbliższych oknach transferowych. Dla Mourinho, który dopiero co przystępuje do pracy, to pierwsze poważne ostrzeżenie, że droga do odzyskania chwały potrwa dłużej niż przewidywał.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.