Mourinho i Real Madryt: nieszczęśliwy powrót na scenę Ligi Mistrzów.

Nadchodzące starcie Realu Madryt z Benfiką w Lidze Mistrzów to nie tylko walka o punkty, ale zapowiedź emocjonującego powrotu. W Lizbonie atmosfera gęstnieje wokół José Mourinho, podczas gdy Królewscy, pod wodzą Alvaro Arbeloi, odzyskują wigor.

Konfrontacja tytanów: Mourinho kontra „telenowela” na Estádio da Luz

W świecie futbolu plotki i spekulacje często przybierają rozmiary prawdziwych oper mydlanych, a José Mourinho doskonale wie, jak generować medialny szum. Choć swego czasu odrzucił możliwość objęcia Realu Madryt, kwitując to stwierdzeniem, że nie ma ochoty dołączać do „telenoweli”, dziś sam mierzy się z własnym dramatem w Lizbonie. Sytuacja w Benfice jest napięta, co potwierdził Graham Ruthven: „Setki kibiców zebrały się pod ośrodkiem treningowym klubu w zeszłym tygodniu, aby protestować przeciwko ostatnim słabym wynikom”. To klasyczny teatr, którego reżyserem jest sam Mourinho.

Mimo że Benfica pozostaje niepokonana w lidze portugalskiej, strata siedmiu punktów do lidera i perspektywa bliskiego pożegnania się z Ligą Mistrzów wystawiają cierpliwość fanów na ostateczną próbę. Tylko zwycięstwo nad Realem Madryt w najbliższy środowy wieczór da im iluzoryczną szansę na awans do fazy pucharowej, i to pod warunkiem sprzyjających okoliczności w innych meczach. Z kolei Królewscy, którzy już zapewnili sobie miejsce w fazie eliminacji, mogą w Lizbonie przypieczętować awans z pierwszego miejsca symbolicznym remisem. Wygląda na to, że harmonijna atmosfera, która zapanowała pod wodzą Álvaro Arbeloi po kolejnych zwycięstwach nad Levante, Monaco i Villarreal, jest czymś, na co kibice Realu długo czekali – choć nie wiadomo, jak długo potrwa ten „rozejm”.

Kto rozstrzygnie losy meczu? Analiza kluczowych graczy

Intensywność spotkania będzie silnie zależała od dyspozycji ofensywnych wybijające się jednostek obu ekip. Benfica, mimo problemów drużynowych, ma w swoich szeregach gracza, który przeżywa fenomenalną indywidualną kampanię. Mowa oczywiście o Vangelisie Pawlidisie. Ten grecki napastnik, mimo zmarnowanego rzutu karnego w poprzednim tygodniu, potrafi już pochwalić się 26 bramkami we wszystkich rozgrywkach! Jak podaje źródło, Pawlidis jest liderem Benfiki w niemal każdej statystyce ofensywnej, wliczając w to oczekiwane bramki (xG) i liczbę strzałów na 90 minut. Z całą pewnością jest on gwarantem, że defensywa Realu nie będzie mogła spocząć na laurach.

Na skrzydłach, Amar Dedić wykreował cztery „Wielkie Szanse” (Big Chances), a Fredrik Aursnes może stanowić siłę napędową w centralnej strefie boiska. Jednak, mówiąc wprost, aby Benfica miała realne szanse z faworyzowanym Realem, formę życia muszą zaprezentować defensywni liderzy: doświadczony Nicolás Otamendi oraz bramkarz Anatolij Trubin. Inaczej, maszyna Carlo Ancelottiego (choć teraz prowadzona przez Arbeloę) może ich po prostu zmiażdżyć.

Po drugiej stronie barykady mamy absolutną elitę europejskiego futbolu. Kylian Mbappé, z 11 bramkami na koncie, króluje w klasyfikacji strzelców obecnej edycji Ligi Mistrzów. To on, wraz z powracającym do znakomitej formy pod wodzą Arbeloi Viníciusem Júniorem, stanowi o sile ognia Los Blancos. Niezwykle istotną postacią będzie Jude Bellingham. Anglik, który wydaje się być odświeżony po zmianie na ławce, zanotował 10 podań do strefy finałowej w meczu z Monaco. Jego kreatywność będzie kluczowa także w Lizbonie. Warto odnotować też Deana Huijsena, który w ostatnim spotkaniu Ligi Mistrzów zanotował więcej przechwytów niż jakikolwiek inny zawodnik; jego obecność jest fundamentem dla i tak mocno przetrzebionego bloku defensywnego Madrytu.

Kadrowe dylematy i prognoza na „słoneczny” wieczór

Oba zespoły mierzą się z prawdziwą epidemią urazów, co z pewnością wpłynie na taktykę i rotacje składu. Strona Realu Madryt wciąż zmaga się z długą listą nieobecnych, w której figurują tacy gracze jak Trent Alexander-Arnold, Antonio Rüdiger, Éder Militão i Ferland Mendy. Na szczęście dla Arbeloi, Aurélien Tchouaméni wraca do gry po pauzie za kartki i jest gotów wzmocnić środek pola.

Benfica również nie ma lekko. Z powodu kontuzji Berna nie zagrają Dodi Lukébakio, Richard Rios, Bruma i Alexander Bah. To poważne braki, które wymuszą na Mourinho kombinowanie w ofensywie.

Mając na uwadze te wszystkie czynniki, wydaje się, że historia powtórzy się w niezbyt przyjemny dla gospodarzy sposób. Choć Mourinho ma za sobą udane pojedynki z Realem w przeszłości, obecna forma obu drużyn i głębia składu przemawiają za gośćmi. "Nieszczęśliwa europejska kampania Benfiki prawdopodobnie zakończy się tu nagle; strona Arbeloi wyjedzie zwycięsko po swoim ponownym spotkaniu z Mourinho: Benfica 1:2 Real Madrid".

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.