Negocjacje w sprawie Oleksandra Zinczenki z Arsenalem wstrzymane, mimo zainteresowania Ajaksu.
Zastanawialiśmy się, czy Oleksandr Zinczenko po cichu opuści Emirates Stadium w styczniu, a tymczasem scenariusz nabiera rumieńców rodem z telenoweli. Gigant z Amsterdamu, Ajax, wydawał się być jego niemal pewnym przystankiem, ale nagle cały transfer stanął pod znakiem zapytania.
Wielka Szarża Ajaksu i nagłe hamowanie negocjacji
W świecie transferów, gdzie każda godzina przynosi nowe doniesienia, sytuacja wokół Oleksandra Zinczenki stała się niezwykle intrygująca. Choć wszystko wskazywało na to, że Holenderscy giganci, Ajax, są na ostatniej prostej do pozyskania byłego obrońcy Manchesteru City, na horyzoncie pojawiły się komplikacje. Według doniesień, potencjalne stałe odejście Zinczenki z Arsenalu zostało tymczasowo wstrzymane, ponieważ trwają intensywne rozmowy z jego przedstawicielami.
Klub z Amsterdamu miał ambitny plan: uwolnić 29-latka z, jakkolwiek to ująć, „koszmaru wypożyczenia” w Nottingham Forest przed zamknięciem okienka transferowego w styczniu. Warto przypomnieć, że Zinczenko był postacią zupełnie zbędną na City Ground pod wodzą Seana Dyche’a, notując zaledwie 10 występów we wszystkich rozgrywkach i regularnie pomijany w składach Premier League.
Naturalną konsekwencją wydawało się jego powrót na północ Londynu, gdzie jego kontrakt wygasa latem. Arsenal, który chciałby odzyskać choćby niewielką kwotę, nie miał nic przeciwko jego trwałej wyprzedaży w tym miesiącu. Lecz tutaj wkracza tajemnicza siła opóźniająca proces. Jak informuje Sky Sports News, depesze odchodzące z Emirates Stadium są opóźnione, ponieważ szczegóły dotyczące warunków jego rozstania pozostają przedmiotem dyskusji.
Czy transfer do Holandii jest przesądzony? Kontrakt, pensja i medyczne zagadki
Mówi się, że lewy obrońca był już podobno w Amsterdamie i przeszedł testy medyczne, a Ajax zaoferował mu półroczny kontrakt. To sugeruje dużą determinację ze strony klubu, który widzi w nim rozwiązanie problemów. Jednak ta determinacja napotyka mur po stronie reprezentantów piłkarza, którzy do tej pory nie osiągnęli porozumienia z Arsenalem.
Tu pojawia się kluczowy element finansowy: pensja. Zinczenko zarabia według Capology astronomiczne 150 000 funtów tygodniowo w barwach „Kanonierów”. Nie jest jasne, czy Arsenal dąży do natychmiastowego zerwania kontraktu, co mogłoby wiązać się z wypłatą odprawy dla Ukraińca, czy też oczekuje symbolicznej opłaty transferowej od Ajaksu. Ta druga opcja jest trudna do przełknięcia dla klubu, który chciałby wpłynąć na zmniejszenie obciążenia płacowego. Istnieje, oczywiście, realne ryzyko, że cała operacja upadnie, jeśli obie strony – Arsenal i obóz zawodnika – nie dograją szczegółów rozstania.
Alternatywą, która wciąż jest na stole, jest opcja pożyczki do Ajaksu do końca sezonu, a następnie odejścia na zasadzie wolnego transferu latem. W takim scenariuszu jego długa perspektywa w Arsenalu byłaby tematem debat dopiero po sezonie. Pamiętajmy, że Zinczenko dołączył do ekipy Mikela Artety w 2022 roku z City i natychmiast stał się kluczowym elementem, notując 54 występy w Premier League w swoich pierwszych dwóch kampaniach.
Gdzie leży sedno problemu Zinczenki pod skrzydłami Artety?
Kiedy transfer Zinczenki do Arsenalu sfinalizowano w 2022 roku, wydawało się, że to małżeństwo z rozsądku. Kanonierzy pozyskali doświadczonego mistrza Anglii jako alternatywę dla kłopotliwego kontuzjami Kierana Tierneya. Jego umiejętność inwersji, czyli schodzenia do środka pola, szybko zyskała uznanie i zapewniała unikalną przewagę taktyczną.
Problem, który z czasem narastał, dotyczył jednak jego zdolności defensywnych. Jego świadomość w obronie była często podawana w wątpliwość, a wielu analityków uważało, że pod tym względem ustępuje on nawet Takehiro Tomiyasu. To, co kiedyś było jego siłą, stało się piętą achillesową w systemie wymagającym coraz większej solidności z tyłu.
Obecnie lista zawodników, którym Zinczenko ustępuje miejsca w hierarchii, wydłuża się. Przylot Riccardo Calafiori, pojawienie się w systemie Mylesa Lewis-Skelly'ego, uniwersalność Jurriena Timbera, a także potencjalne wzmocnienie w postaci Piero Hincapié – wszystkie te czynniki sprawiły, że jego unikalne atrybuty przestały być tak niezbędne dla Artety. Ironią losu jest to, że gdyby transfer do Ajaksu doszedł do skutku, Zinczenko natychmiast spotkałby tam innego ulubieńca Artety, mianowicie wspomnianego Tomiyasu, który dołączył do amsterdamskiego klubu jako wolny agent w zeszłym miesiącu.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.