W Madrycie znów wrze! Podczas gdy z klubu mogą lada chwila odejść gwiazdy, w tle toczy się już inna, strategiczna gra. Królewscy, słynący z tego, że zawsze wybiegają myślami do przodu, najwyraźniej mają już „wybranego” pierwszego zawodnika na lato 2026. Co więcej, ten talent sam ponoć dał już zielone światło na powrót do stolicy Hiszpanii.

Chaos na Bernabéu: Vinicius i Alonso na kursie kolizyjnym, a na horyzoncie już przyszłość
Real Madryt bywa ostatnio w centrum medialnego huraganu. O ile na boisku wciąż walczą o najwyższe cele, o tyle kulisy zarządzania wydają się być skomplikowane. Mówi się o tarciach między Xabim Alonsem, który wydaje się nie mieć pełnego poparcia niektórych kluczowych graczy, a zawodnikami z szatni. Sytuacja gwiazdy brazylijskiej, Viniciusa Júniore’a, robi się wyjątkowo napięta. Doniesienia sugerują, że skrzydłowy miał już osobiście zakomunikować prezesowi Florentino Pérezowi, że rezygnuje z przedłużenia kontraktu, a powodem miał być właśnie hiszpański szkoleniowiec. Odejście Rodrygo wydaje się coraz bardziej prawdopodobne. W tym elektryzującym klimacie, Merengues nie zapominają jednak o długofalowym planowaniu, koncentrując się na wzmocnieniach na rok 2026.
Kim jest pierwszy wybraniec na 2026? Powrót straconego syna
Podczas gdy media spekulują o potencjalnych stoperach, takich jak Dayot Upamecano, Ibrahima Konaté czy Marc Guéhi, Real Madryt podobno zamknął już sprawę pierwszego letniego transferu na sezon 2026. Według informacji cenionego Fabrizio Romano, Królewscy mają w planach sprowadzenie z powrotem Nico Paza. Dla tych, którzy śledzą talenty z rezerw, nazwisko to nie jest obce. Argentyński ofensywny pomocnik, urodzony w Hiszpanii, opuścił klub w sierpniu 2024 roku, przenosząc się do Como za około 6 milionów euro.
Real Madryt, świadomy potencjału „prodigy”, zabezpieczył sobie jednak finansowo furtkę powrotną. Co ciekawe, choć dokładne kwoty bywają różnie szacowane przez poszczególne źródła, powrót Paza, którego wycenia obecnie Transfermarkt na 55 milionów euro, ma kosztować Los Blancos zaledwie około 10 milionów euro dzięki klauzuli wykupu aktywowanej każdego roku. To kwota, którą można uznać za transferową okazję stulecia, biorąc pod uwagę jego obecną formę.
Gwiazda Como z numerem „10” już się zgodziła? Fabregas musi się pogodzić ze stratą
Warto podkreślić jedną kluczową kwestię: wspomniana klauzula re-purchase jest aktywna dopiero od lata 2026 roku, a Como, pod wodzą Cesc Fàbregasa, ma pełne prawo do zatrzymania Argentyńczyka do końca bieżącego sezonu. Paz jest absolutnie kluczowy dla włoskiej ekipy, notując w tym sezonie 13 występów, w których strzelił 5 goli i zaliczył 4 asysty, grając na newralgicznej pozycji „dziesiątki”.
Fabrizio Romano donosi jednak, że sprawa jest już w zasadzie przesądzona na kolejny rok. Główny zainteresowany, Nico Paz, „już wyraził zgodę” na powrót do klubu, który go ukształtował, ignorując nawet zainteresowanie ze strony potentatów takich jak Chelsea czy Inter Mediolan. To pokazuje, jak silna jest więź między zawodnikiem a Santiago Bernabéu, nawet jeśli jego powrót nastąpi dopiero za dwa lata. Wygląda na to, że w Madrycie, mimo trwających turbulencji, mają już pierwszy element układanki na przyszłość, który ma potencjał stać się nową gwiazdą.