Slot potwierdza absencję obrońcy, ale ma też dobre wieści przed meczem z Newcastle.
W obliczu kryzysu formy i nadchodzącego starcia z Newcastle United, kibice Liverpoolu mieli powody do niepokoju, ale najnowsze wieści od trenera Arne Slota przynoszą mieszankę ulgi i kolejnych zmartwień. Czy The Reds zdołają wrócić na zwycięskie tory, mając w składzie niekompletną obronę?
Piłkarska jesień środka tygodnia, ligowa wiosna w pytaniu
Sytuacja Liverpoolu w Premier League była, delikatnie mówiąc, daleka od ideału. Po czterech kolejnych remisach w lidze, ostatnie, bolesne lądowanie miało miejsce na południu Anglii, gdzie Bournemouth zgotowało im trzema golami nieprzyjemne spotkanie, kończąc się wynikiem 3:2. Jednakże, jak to często bywa z wielkimi klubami, Europa bywa balsamem na ligowe rany. W środku tygodnia, The Reds zdemolowali Qarabag wynikiem 6:0, zapewniając sobie tym samym awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów z trzeciego miejsca w grupie – co prawda, nie jest to szczyt marzeń, ale bilet do dalszej fazy rozgrywek jest w kieszeni.
Niestety, ten tryumf został okupiony kolejną ofiarą. Jeremie Frimpong, pechowiec tego sezonu, musiał opuścić boisko już po czterech minutach z podejrzeniem urazu mięśnia dwugłowego uda – to już jego trzecia taka kontuzja w bieżących rozgrywkach. W trakcie konferencji prasowej przed ligowym pojedynkiem sobotnim, Arne Slot podzielił się swoimi spostrzeżeniami na temat stanu zdrowia Holendra.
„On na pewno nie znajdzie się w kadrze na jutro," stwierdził Slot. „Z powodu kontuzji wykluczony jest na kilka tygodni, ale prognozy nie są tak złe, jak się obawialiśmy na początku. To mały promyk słońca w tej niefortunnej sytuacji."
Piątkowe dylematy Slota: Kogo zabraknie w lutowym maratonie?
Jeśli Frimpong faktycznie miałby pauzować "kilka tygodni", oznacza to, że Liverpool straci go na zdecydowaną większość, jeśli nie na całość, lutego. A luty zapowiada się jako prawdziwa „piłkarska tygiel”
dla ekipy z Anfield, z pięcioma spotkaniami krajowymi zaplanowanymi w tym okresie.
Oprócz nadchodzącego starcia z Newcastle, Frimpong ominie kluczowe, absolutnie kluczowe, starcie z Manchesterem City, zaplanowane na 8 lutego. Później na horyzoncie widnieje mecz z Sunderlandem (11 lutego) oraz wizyta Brighton & Hove Albion w Pucharze Anglii (14 lutego). Możliwe, że sztab medyczny Liverpoolu nie zdąży przygotować go na wyjazdowy mecz z Nottingham Forest 21 lutego, a jego powrót na starcie z West Hamem United na Anfield pod koniec miesiąca (28 lutego) pozostaje wielką niewiadomą.
Frimpong dołącza do długiej już listy nieobecnych defensorów. Na murawie nie zobaczymy również Conora Bradleya oraz Giovanniego Leoni (obaj z problemami kolanowymi). Co gorsza, z byłym napastnikiem Magpies, Alexandrem Isakiem, na pewno będzie musiał poczekać, gdyż złamanie nogi wykluczy go z gry na kolejne dwa miesiące – to naprawdę cios dla Newcastle, ale i kolejna szansa dla Liverpoolu, by zyskać przewagę.
Błysk nadziei na Anfield: Konate i Jones wracają do gry
Na szczęście dla kibiców The Reds, zła passa kontuzji nie jest jedyną wiadomością płynącą z ośrodka treningowego. W obozie Liverpoolu pojawiły się znaczące wzmocnienia, które mogą odmienić oblicze najbliższych spotkań. Ibrahima Konate, który musiał opuścić ostatnie mecze z powodu tragicznej wiadomości o śmierci swojego ojca, jest gotów do powrotu. Na środowej sesji treningowej był już obecny i Slot potwierdził jego dostępność.
Co więcej, Curtis Jones, który stanowi ważną opcję na pozycji prawego obrońcy w przypadku awarii, również uporał się z chorobą. Ta dwójka to potężny zastrzyk jakości przed wymagającymi tygodniami.
„Ibou trenował z nami wczoraj, dziś też będzie trenował i znajdzie się w składzie," zapewnił Arne Slot. „Curtis znów jest dostępny. Joe Gomez wciąż nie jest gotowy, ale nie sądzimy, by długa przerwa miała go czekać."
Gdy mowa o obronie i długoterminowych problemach, naturalnie nasuwa się pytanie o Stefana Bajčeticia. Pomocnik, który nie zagrał w seniorskim meczu od maja 2024 roku z powodu ciągłych problemów zdrowotnych, jest postacią niemal zapomnianą.
„Póki co nie trenuje z zespołem," wyjaśnił Holender. „Ciągle zbliża się do drużyny, a potem łapie drobne nawroty. Na razie nie jesteśmy w stanie podać ram czasowych jego powrotu."
Liverpool wchodzi w weekend na szóstym miejscu w tabeli Premier League, skąd do piątego Chelsea tracą jeden punkt, a do czwartego Manchesteru United – dwa. Każde potknięcie w lutym może być katastrofalne dla ich aspiracji w walce o najwyższe lokaty.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.