Wilki w defensywie przed starciem z Manchesterem United. [Wolverhampton Wanderers]
Przed Wolves czai się prawdziwy mroczny kryzys, a Manchester United tylko czeka, by to wykorzystać. Kibice Wolverhampton Wanderers muszą przygotować się na emocjonujące spotkanie, ale dla trenera Roba Edwardsa nadchodzący poniedziałek na Molineux będzie synonimem desperackiego szukania optymalnego ustawienia.
Kryzys środka pola: Dlaczego Wolves tracą grunt pod nogami?
Porażka 1:0 z Nottingham Forest w środku tygodnia była dla Wolverhampton Wanderers bolesna nie tylko ze względu na utratę punktów, ale przede wszystkim z powodu kosztów kadrowych. To właśnie ta strata wywołała lawinę problemów, którą teraz musi załagodzić Rob Edwards. Największym ciosem jest oczywiście brak Joăo Gomesa. Brazylijczyk, będący absolutnym fulcrum i motorem napędowym drużyny, zebrał piątą żółtą kartkę w sezonie. W kontekście zbliżającego się starcia z Manchesterem United, jest to cios wymierzony prosto w strategiczne plany trenera. Zawieszenie za kartki to jedno, ale to, co nastąpiło później, jest prawdziwą katastrofą logistyczną.
Naturalnym kandydatem do zastąpienia Gomesa wydawał się być Marshall Munetsi. Gdyby 28-latek był dostępny, wstawienie go do składu wydawałoby się intuicyjnym ruchem. Niestety, jak ujawnił Edwards na konferencji prasowej przedmeczowej, były zawodnik Reims nabawił się kontuzji łydki o nieznanej jeszcze skali urazu.
„Even a minor strain could put Munetsi out of action for a couple of weeks” – przyznał szkoleniowiec, co sugeruje, że nawet drobne naciągnięcie może wykluczyć gracza z gry na dłużej niż na jedno spotkanie.
Obecnie Edwards stoi przed zadaniem zapełnienia dziury stworzonej przez nieobecność dwóch defensywnych pomocników, co jest fundamentalnym problemem w systemie ligowym Premier League, gdzie kontrola środka pola decyduje o losach meczu.
Odsunięcie Bellegarde’a od ataku: Taktyczna gimnastyka Edwardsa
Biorąc pod uwagę fakt, że Munetsi jest wyłączony z gry, Rob Edwards zostanie zmuszony do „sfrustrowania” dotychczasowego ustawienia ofensywnego. Najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada przesunięcie Jean-Ricnera Bellegarde'a na pozycję głębiej cofniętego pomocnika, do pary z Andre. To rozwiązanie ma swoje zalety – Bellegarde ma technikę i wizję – ale niesie ze sobą poważne konsekwencje dla formacji ofensywnej.
Gdy Bellegarde, który często operował bliżej linii ataku, zostanie wciągnięty do głębszej rozgrywki, automatycznie otwiera się miejsce w tercie ofensywnej. Tutaj na scenę ma wkroczyć Hwang Hee-chan, który ma zająć lukę obok Jhon Ariasa i głównego napastnika, Jorgen Strand Larsena. To tworzy trójząb oparty na szybkości i nietuzinkowych rajdach, co może być skuteczne przeciwko nieco wolniejszej obronie United, ale jednocześnie stawia drużynę w sytuacji, gdzie brakuje kreatywności w środku pola, a napastnicy mogą być odcięci od wartościowego wsparcia.
Kiedy defensywa staje się jedyną opcją: Alternatywy dla ofensywy
Jeżeli Rob Edwards uzna, że ryzyko związane z grą zbyt ofensywnym składem przeciwko Manchesterowi United jest zbyt duże, może sięgnąć po rozwiązania stricte defensywne. Pojawia się opcja włączenia Jacksona Tchatchoua na bardziej zaawansowaną pozycję, jednak równie prawdopodobne jest, że 24-latek zostanie całkowicie poświęcony dla wzmocnienia tyłów.
Wydaje się, że największą kartą przetargową w tym scenariuszu jest doświadczony Matt Doherty. Ewentualne wdrożenie Doherty'ego do podstawowego składu, prawdopodobnie kosztem jednego z młodszych graczy ofensywnych, sugerowałoby chęć wymuszenia większej stabilności defensywnej. Wzmocniona obrona, operująca na zasadzie kontrataku, byłaby jasnym komunikatem dla rywali z Old Trafford, ale jednocześnie obniżyłaby potencjał strzelecki „Wilków”.
Sytuacja kadrowa w Wolverhampton to prawdziwy koszmar logistyczny. Oprócz kluczowych absencji, na liście „touch-and-go” – czyli tych, których udział stoi pod znakiem zapytania – znajdują się poważnie podrażnieni, ale potencjalnie zdolni do gry: Ladislav Krejci (kolano), Fer Lopez (przywodziciel) i Hugo Bueno (plecy). Na pewno poza kadrą są kontuzjowani Rodrigo Gomes (pachwina), Leon Chiwome (kolano) i Daniel Bentley (kostka). Mimo tych wszystkich problemów, Edwards musi wygenerować formację zdolną do walki z czołową drużyną ligi. Przewidywany skrojony na miarę kryzysu skład roboczy wydaje się być następujący: Johnstone; Mosquera, Toti, Agbadou; Doherty, Andre, Bellegarde, Wolfe; Arias, Hwang; Larsen. To układ, który emanuje bardziej walką i pragmatyzmem, niż finezją, na jaką kibice by liczyli.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.