Arsenal definitywnie żegna Zinczenkę, który przenosi się do Ajaxu.

Zimowe okienko transferowe w Arsenalu nie rozpieszczało kibiców, ale jeden transfer faktycznie miał miejsce i to w dość spektakularny sposób – trwałego rozstania z doświadczonym obrońcą, którego wypożyczenie zakończyło się fiaskiem.

Koniec wypożyczenia i nagły transfer: Czy Zinczenko spakował walizki za wcześnie?

Styczeń w Arsenalu upływał pod znakiem spokoju. O ile debiutów nowych twarzy w drużynie Artety na razie nie doświadczyliśmy, o tyle pewne ruchy personalne musiały nastąpić. Zanim jednak przejdziemy do głównego bohatera, warto odnotować, że wcześniej jedynym opuszczającym Emirates był Ethan Nwaneri, który udał się na proste wypożyczenie do Marsylii do końca sezonu. Nikt inny z pierwszego składu nie miał się ruszyć, a przynajmniej tak nam się wydawało, dopóki nie pojawił się temat Oleksandra Zinczenki.

Ukraiński międzynarodowy zawodnik, który pierwszą połowę kampanii spędził na wypożyczeniu w Nottingham Forest, ewidentnie nie spełnił oczekiwań pod wodzą Seana Dyche’a, gdzie został uznany za zbędny element układanki. A skoro nie pasował do Forest, Arsenal postanowił definitywnie zamknąć temat. Po tym, jak sam klub i Forest zgodziły się na wcześniejsze zakończenie wypożyczenia, Zinczenko pożegnał się z Kanonierami na stałe, przenosząc się do holenderskiego giganta, Ajaksu Amsterdam.

Arsenal oficjalnie potwierdził ten ruch w komunikacie: > "Oleksandr Zinczenko dołączył do Ajaksu na zasadzie transferu definitywnego. Sezonowe wypożyczenie Alexa z Nottingham Forest zostało zakończone za obopólną zgodą, a obrońca przenosi się teraz do Holandii, by zasilić zespół Eredivisie."

To spore zaskoczenie, biorąc pod uwagę, że Zinczenko był ważną częścią projektu Artety, zwłaszcza w mistrzowskim sezonie 2022/2023. W klubie podziękowali za jego wkład, co brzmi jak definitywne pożegnanie, a nie tymczasowe rozwiązanie.

Amsterdamski ratunek: Czy numer 47 odmieni losy Ajaksu?

Dla Ajaksu, który obecnie plasuje się na czwartym miejscu w Eredivisie, ze stratą aż osiemnastu punktów do liderującego PSV Eindhoven, pozyskanie zawodnika o takim profilu miało być błyskawicznym wzmocnieniem. Zinczenko, znany ze swojej techniki i wszechstronności, ma natychmiast podnieść jakość na lewej obronie. W Amsterdamie będzie nosił koszulkę z numerem 47.

Dyrektor sportowy Ajaksu, Marijn Beuker, nie krył entuzjazmu, podkreślając, że transfer ten ma wymierny cel sportowy: > "Z Oleksandrem wprowadzamy doświadczonego gracza, który natychmiast podnosi jakość w pogoni za Ligą Mistrzów. Jako lewy obrońca jest taktycznie silny, zapewnia stabilność w defensywie i idealnie pasuje do naszego stylu gry. Oleksandr udowodnił w Premier League, że oprócz walorów defensywnych może odgrywać ważną rolę w budowaniu akcji i przerywaniu linii. Dlatego bardzo się cieszymy, że wzmocni nasz skład przynajmniej do lata."

To zdanie sugeruje, że umowa jest na krótkoterminową metę – kluczowe "przynajmniej do lata", co jest zrozumiałe przy transferze awaryjnym w środku sezonu.

Finansowy bilans transferu: Kosztowna lekcja dla Kanonierów

Skupmy się teraz na aspekcie, który zawsze najbardziej interesuje kibiców nowoczesnego futbolu – pieniądze. Arsenal sprowadził Zinczenkę z Manchesteru City za znaczną sumę 30,3 miliona funtów, co w tamtym czasie było postrzegane jako strategiczny ruch mający na celu zdominowanie lewej strony boiska.

Jednakże, z perspektywy finansowej, po transferze do Ajaksu, Kanonierzy odnotowują horrendalną stratę na 29-latku. Jak donosi Transfermarkt, Ajax zapłacił za transfer Ukraińca zaledwie 1,5 miliona euro (około 1,3 miliona funtów). Pamiętajmy, że Arsenal ryzykował utratę zawodnika za darmo latem, więc te minimalne środki stanowią jakąkolwiek rekompensatę.

Zinczenko opuszcza Arsenal po 91 występach, w których zanotował trzy bramki i pięć asyst, zdobywając przy tym jeden Puchar Społeczności i będąc kluczowym elementem w walce o tytuł Premier League w sezonie 2022/2023. Czy to symboliczne, że zawodnik, który miał pomóc w zdobyciu mistrzostwa, teraz odchodzi za ułamek swojej wartości, by ratować europejskiego giganta? Dla Artety to z pewnością bolesna, ale konieczna korekta kadrowa.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.