**Napięcie w Arsenalu rośnie, choć wyniki cieszą. Kluczowy zawodnik, Bukayo Saka, niespodziewanie opuścił boisko tuż przed starciem z Leeds United z powodu urazu. Czy ta kontuzja może zachwiać pędzącą machiną Mikela Artety, która właśnie odskoczyła Manchesterowi City? Najnowsze doniesienia z obozu Kanonierów rzucają cień niepewności na najbliższe tygodnie kluczowych graczy. Przyjrzyjmy się, co dokładnie powiedział menedżer. **

Zagadkowa kontuzja Saki: Pytania w najlepszym momencie sezonu
To był klasyczny scenariusz, który spędza sen z powiek każdemu menedżerowi walczącemu o tytuł: kluczowy gracz, gotowy do wybiegnięcia na murawę, nagle wycofuje się z gry tuż przed pierwszym gwizdkiem. Bukayo Saka, niespodziewany kapitan na Elland Road, doznał urazu pachwiny podczas rozgrzewki przed meczem z Leeds United. Ta wiadomość z pewnością zaniepokoiła kibiców Arsenalu, zwłaszcza po tym, jak drużyna wróciła na właściwe tory po ostatnich potknięciach.
Mikel Arteta spiesznie uspokajał nastroje, choć przyznał, że sytuacja jest niejasna. Kontuzja pachwiny u dynamicznego skrzydłowego to zawsze sygnał alarmowy. Jak sam szkoleniowiec stwierdził, dyskomfort pojawił się nagle:
„Miał małe ukłucie podczas rozgrzewki” – powiedział Hiszpan w rozmowie z BBC Sport.
Niestety, to „małe ukłucie” okazało się na tyle znaczące, że wykluczyło Anglika z podstawowego składu. W osobnym wywiadzie dla Sky Sports News, Arteta potwierdził konieczność dalszych badań, podkreślając, że decyzja o wycofaniu zawodnika była natychmiastowa.
„[Saka] miał małe ukłucie i nie czuł się komfortowo, by zacząć mecz, więc podjęliśmy natychmiastową decyzję i teraz musimy zrobić jutro badania, żeby zobaczyć, jak się ma” – relacjonował menedżer.
Na razie Arsenal nie zna pełnego wymiaru problemu, co jest najgorszym możliwym scenariuszem w środku decydującej fazy kampanii.
Kontuzja Saki zeszła na drugi plan, a Arsenal „rozniósł” Leeds
Mimo tej niepokojącej plamy na niedzielnym poranku, Kanonierzy zanotowali wyśmienite spotkanie na Elland Road. Czasem brak kluczowego elementu zmusza drużynę do wykazania się głębią składu, co miało miejsce w tym przypadku. Choć ostatnie tygodnie ligowe przyniosły rozczarowania – w tym porażkę 3:2 z Manchesterem United oraz dwa bezbramkowe remisy z Liverpoolem i Nottingham Forest – to wizyta w Leeds była powrotem do bezlitosnej, ofensywnej koszykówki.
Arsenal pewnie zwyciężył, a bramki Martina Zubimendiego, Viktora Gyökeresa (który osiągnął swój zasłużony kamień milowy w liczbie strzelonych goli) oraz Gabriela Jesusa, uzupełnione trafieniem samobójczym Karla Darlowa, zapewniły komplet punktów. To zwycięstwo miało ogromne znaczenie: pozwoliło ekipie Artety odskoczyć na siedem punktów nad drugim w tabeli Manchesterem City, dając drużynie cenne powietrze do oddychania w walce o tytuł Premier League.
„Bardzo, bardzo szczęśliwy” – Arteta chwali mentalność zespołu
Mikel Arteta, znany ze swojej analitycznej precyzji, nie krył satysfakcji po spotkaniu. Po serii wyników, które, delikatnie mówiąc, nie układały się po myśli na ligowych boiskach, zwycięstwo to smakowało podwójnie dobrze.
„Bardzo, bardzo szczęśliwy. Bardzo imponujący występ i wynik, zwłaszcza biorąc pod uwagę kontekst, w jakim to zrobiliśmy” – ocenił Arteta na konferencji prasowej. Potwierdził, że pomimo presji, drużyna utrzymała odpowiednie nastawienie: „Biorąc pod uwagę przeciwnika, energię, jaką generuje stadion, i po trzech wynikach, które nie poszły po naszej myśli w lidze. To pokazuje, że mentalność jest dobra, a mentalność, mówię wam, pozwalająca grać z takim poziomem radości.”
Arteta musiał też przeprowadzić inne roszady w składzie, decydując się na przesunięcie Kaia Havertza na pozycję numer 10 kosztem Martina Ødegaarda. Kiedy zapytano go o tę zmianę, menedżer dał do zrozumienia, że rotacja wynika ze specyficznych potrzeb taktycznych na dany mecz, a nie z chęci „asekurowania” graczy.
„To nie chodzi o bezpieczeństwo, chodzi o to, że mamy różne potrzeby. Aby wnosić wkład pod innym kątem. Martin i reszta zrobili to dzisiaj” – stwierdził krótko.
Teraz uwaga Kanonierów musi zostać skierowana na Carabao Cup. W nadchodzący wtorek czeka ich rewanż ćwierćfinałowy z Chelsea na Emirates Stadium, będąc w komfortowej sytuacji po wygranej 3:2 w pierwszym meczu. Oby do tego spotkania uraz Saki okazał się niegroźny, inaczej Arteta będzie musiał improwizować na najwyższych obrotach.