Barcelona celuje w kolejny transferowy plan dla Rashforda.

Plotki transferowe w La Liga nabierają rumieńców, a na tapecie znów znalazło się jedno z najbardziej niespokojnych nazwisk na Old Trafford. Choć Robert Lewandowski powoli zbliża się do końca swojej ery na Camp Nou, uwaga mediów skupia się na Angliku, który w Katalonii spędził ostatnie miesiące.

Czy „Culé” znów zaryzykują na wypożyczenie Marcusa Rashforda?

Barcelona, potentat La Liga, najwyraźniej ma słabość do usług Marcusa Rashforda. Angielski dynamiczny skrzydłowy, wypożyczony dotychczas z Manchesteru United, pomimo bycia rezerwowym w ekipie Hansiego Flicka, zanotował solidne liczby – 13 bramek i 10 asyst w 45 meczach. To nie są statystyki gracza, który nie wnosi wartości do zespołu. Co więcej, Rashford złapał ostatnio świetną formę, notując trafienia w trzech z ostatnich czterech ligowych występów, w tym w kluczowym zwycięstwie 2:0 nad Getafe, które dało Blaugranie komfortowe 11 punktów przewagi na szczycie tabeli.

Jednakże, mimo zbliżającego się tytułu mistrzowskiego, FC Barcelona nie pali się do aktywowania opcji wykupu opiewającej na astronomiczną kwotę 30 milionów euro (około 26 milionów funtów). Jak donosi Sky Sports News, władze Dumy Katalonii rozważają bardziej zachowawczą strategię. Zamiast głębokiego sięgania do kieszeni, zamierzają negocjować z Manchesterem United kolejny, tym razem roczny, plan.

To klasyczny manewr finansowy: jeśli nie stać nas na definitywny transfer, zagrajmy na czas. Pytanie brzmi, czy Czerwone Diabły, które z pewnością nie chcą, by ich zawodnik, który wyraźnie dał sygnał, że „Rashford nie ma żadnych planów, by ponownie grać dla Manchesteru United”, zgodzą się na ponowne oddanie Anglika w trybie tymczasowym. Wiadomo, że perspektywa gry w Barcelonie jest dla samego zawodnika znacznie bardziej kusząca niż powrót na Old Trafford, ale Manchester United raczej nie będzie skłonny renegocjować warunków wykupu.

Czy wielka rywalizacja w ataku pokrzyżuje plany Rashforda?

Sytuacja Rashforda w Barcelonie nie jest jednak w pełni zależna od dobrej woli Czerwonych Diabłów. Jak sugerują źródła, na jego przyszłość może wpłynąć inna, niezwykle poważna operacja transferowa prowadziona przez zarząd Barçy. Mowa tu oczywiście o polowaniu na Juliana Alvareza z Manchesteru City. Argentyńczyk jest widziany jako idealny, choć oczywiście cholernie kosztowny, następca Roberta Lewandowskiego, którego kontrakt wygasa z końcem bieżącego sezonu.

Zabezpieczenie usług Alvareza wymagałoby ogromnego nakładu finansowego. W świecie, gdzie budżety są napięte, a Fair Play Finansowe to nie przelewki, decyzyjność w sprawie jednego, kosztownego transferu, często wyklucza możliwość sfinalizowania drugiego, nawet jeśli jest on finansowo łatwiejszy w obsłudze (jak wypożyczenie z opcją wykupu, której aktywacja jest niepewna).

Sytuacja jest tym bardziej skomplikowana, że mimo plotek transferowych, na razie nic nie wskazuje na to, by Manchester City miał ochotę pozbywać się swojego napastnika. Co więcej, jak podaje to samo źródło, „Atletico Madryt nalega, że Alvarez nie jest na sprzedaż, pomimo ostatnich spekulacji dotyczących jego przyszłości na Metropolitano”. Choć mowa tu o City, a nie o Atletico, presja na transfery i deklaracje klubów zawsze wpływa na rynek. Jeżeli Barça postawi wszystko na Alvareza, to plan B w postaci dłuższego pobytu Rashforda może stać się priorytetem awaryjnym, albo – co gorsza – zostać całkowicie odrzucony ze względu na brak środków na spłatę potencjalnego, późniejszego wykupu Anglika.

Anglik musi liczyć na dyplomację, a nie tylko na bramki

Dla Rashforda kluczowe będzie to, jak bardzo sam Alvarez jest zdeterminowany, by przenieść się do Barcelony, i jak bardzo w Madrycie (gdzie gra Alvarez) są skłonni ugiąć się pod naporem finansowym. Jeśli transakcja z Argentyńczykiem okaże się niemożliwa lub zbyt obciążająca, to dyplomacja Barcelony wobec Manchesteru United i perswazja samego zawodnika mogą przechylić szalę na korzyść drugiego wypożyczenia.

Wielu ekspertów uważa, że to ostatni dzwonek dla Rashforda, aby ustabilizować swoją karierę z dala od chaosu, jaki panuje na Old Trafford. Liga Mistrzów, walka o tytuł w Hiszpanii – to jest kontekst, który go napędza. Rezygnacja z szansy na pozostanie w tak prestiżowym klubie, tylko dlatego, że szefowie FC Barcelony polują na droższego asa, byłaby sportowym samobójstwem. Ostatecznie, to, czy zobaczymy Anglika w koszulce Barçy w przyszłym sezonie, zależy od tego, czy klub woli wydać fortunę na topowy cel, czy też postawi na sprawdzoną, choć tymczasową, opcję, która udowodniła swoją przydatność.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.