Były trener Monaco wyklucza przejęcie Tottenhamu przed końcem sezonu.

Koniec poszukiwań w Tottenhamie? Były szkoleniowiec AS Monaco, Adi Hutter, właśnie wycofał się z wyścigu o fotel menedżera Kogutów, co stawia klub w jeszcze trudniejszej sytuacji tuż przed decydującą fazą sezonu. Czy to fatalna wiadomość dla Spurs, próbujących desperacko utrzymać się w Premier League?

Hutter mówi "nie": Dlaczego menedżerowie unikają gorącego kartofla na White Hart Lane?

Sytuacja w Tottenham Hotspur Football Club przypomina właśnie ten moment w horrorze, gdy bohater orientuje się, że uciekł z jednego pułapki tylko po to, by wpaść w drugą. Po niespodziewanym zwolnieniu Igora Tudora w niedzielę, Koguty rozpoczęły gorączkowe poszukiwania następcy, a lista kandydatów kurczy się w zastraszającym tempie. Jednym z nazwisk, które przewijało się w mediach jako potencjalny ratownik dla klubu z północnego Londynu, był były boss AS Monaco i Eintrachtu Frankfurt, Austriak Adi Hutter. Niestety, ten scenariusz właśnie upadł.

Hutter, który opuścił klub z Księstwa 9 października ubiegłego roku, stanowczo zdystansował się od wszelkich spekulacji dotyczących przeprowadzki do północnego Londynu. Jak sam oświadczył mediom, jego stanowisko pozostaje niezmienne: nie zamierza podejmować nowego wyzwania menedżerskiego przed końcem bieżącego sezonu.

"W ostatnich dniach i tygodniach byłem coraz częściej łączony z różnymi klubami. Jednak, jak już stwierdziłem natychmiast po mojej pracy w Monaco, wolałbym nie wracać do pracy jako główny trener najwcześniej do rozpoczęcia nowego sezonu. Moje stanowisko w tej sprawie nie zmieniło się od tamtego czasu."

To oświadczenie jest klasycznym ciosem dla Tottenhamu, który znajduje się w krytycznej walce o utrzymanie. Mają przed sobą zaledwie siedem meczów, a pozycja w tabeli Premier League jest niebezpiecznie bliska czerwonej strefie – zaledwie jeden punkt nad West Hamem United na 17. miejscu. Zatrudnienie kogoś, kto ma natychmiastowe doświadczenie w ratowaniu klubów przed degradacją, wydawało się kluczowe.

Czy Hutter byłby wyborem adekwatnym do ligowej wojny? Analiza CV

Zwalnianie menedżera w takim momencie, kiedy reszta stawki Premier League walczy o Ligę Mistrzów lub utrzymanie, to zawsze dymisja obarczona ogromnym ryzykiem selekcyjnym. Dlaczego Hutter, pomimo pewnych osiągnięć, mógłby nie być idealnym kandydatem na gaszenie pożaru w ostatnich kolejkach?

Przejrzyjmy jego dorobek. Adi Hutter, 56-letni szkoleniowiec, ma w CV pracę z Eintrachtem Frankfurt, Borussią Mönchengladbach i AS Monaco. Jego czas we Frankfurcie był niewątpliwie udany – został nawet mianowany Trenerem Roku w 2019 roku przez związek zawodowych piłkarzy w Niemczech. Później jednak w Gladbach zakończył współpracę po sezonie, w którym klub zajął niezbyt imponujące dziesiąte miejsce.

W Monaco trzymał się nieco dłużej, notując solidne wyniki, w tym drugie i trzecie miejsce w Ligue 1. Warto jednak zauważyć, że zwolniono go w tym sezonie, gdy klub zajmował piątą pozycję. Jego CV to mieszanka sukcesów w budowaniu stabilnych, ofensywnie grających zespołów, ale brakuje mu jednego kluczowego elementu w kontekście obecnej sytuacji Spurs: doświadczenia w ekstremalnej, wręcz desperackiej walce o utrzymanie nafiniszową prostą.

Zatrudnienie szkoleniowca, który nie ma rutyny w zarządzaniu kryzysem o charakterze barażowym, jest obarczone ryzykiem. Czy Hutter potrafiłby natychmiast przełączyć mentalność zespołu na tryb "przetrwanie za wszelką cenę"? To jest pytanie, na które klub musiałby znaleźć odpowiedź, a on sam postanowił nie testować tej hipotezy.

Pułapka na menedżerów: Dlaczego Tottenham jest teraz toksyczny dla kandydatów?

Odejście Huttera symbolizuje szerszy problem, z którym borykają się szejkowie Tottenhamu przy szukaniu następcy Tudora. To, co na początku sezonu mogło być kuszącą propozycją, pod koniec obecnej kampanii Premier League stało się niemalże toksyczne dla zarządzania karierą.

Zatrudnienie menedżera teraz oznacza wzięcie na siebie bagażu niepowodzeń i perspektywy gry w Championship – czyli drugiej lidze angielskiej. Dla wybitnych szkoleniowców perspektywa prowadzenia zespołu w tak zwanej „szatni” ligowej z Anglii, gdzie priorytetem jest ucieczka przed spadkiem po zaledwie siedmiu meczach, jest odstraszająca. Wielu specjalistów nie chce ryzykować swojego reputacyjnego kapitału, aby na tak krótką metę ratować sytuację, tylko po to, by pod koniec maja zostać "wyrzuconym" i szukać nowego klubu, gdy jego główny cel (np. Dyche) w końcu będzie dostępny.

Wiadomo, że nawet kandydaci tacy jak Sean Dyche, który świetnie radzi sobie w bojach o utrzymanie, wyrazili pewną rezerwę wobec objęcia stanowiska na tak niepewny okres. Jeśli nawet specjaliści od spadków się wahają, to co dopiero menedżerowie o profilu Huttera. Tottenham Hotspur musi albo znacząco podnieść finansowe warunki, albo znaleźć kogoś, komu nie przeszkadza perspektywa bycia "strażakiem" na siedem spotkań, zanim w lecie klub zacznie kolejną, dłuższą rewolucję kadrową.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.