Trener Tottenhamu Frank broni decyzji o kapitanie mimo rekordu Romera.

Ostatni gwizdek i kolejna czerwona kartka dla Tottenhamu – czy Cristian Romero przekroczył granicę, a trener Frank ma czego żałować? Ta koszmarna seria defensora Kogutów rzuca cień na całą angielską kampanię klubu, a jego zawieszenie uderza w i tak już osłabioną formację.

Thomas Frank: Admirał na minie, czyli dlaczego nie żałuje opaski dla winowajcy

Zaledwie kilka minut, a Manchester United już prowadził po dramatycznym wejściu, które kosztowało Tottenham nie tylko cenny czas, ale być może i całe morale. Mowa oczywiście o twardym, wręcz brutalnym starciu Cristiana Romero z Casemiro w 29. minucie meczu na Old Trafford, które zakończyło się wynikiem 2:0 dla Czerwonych Diabłów i natychmiastowym wyrzuceniem Argentyńczyka z boiska. Ale dlaczego Thomas Frank, człowiek, który niedawno publicznie bronił kontrowersyjnego stopera, teraz musi mierzyć się z konsekwencjami tej decyzji?

To nie była rutynowa druga żółta kartka. To było solidne, jak to ujęto w doniesieniach, "crunching challenge on Casemiro's ankle". Koszt? Rekordowe w historii klubu zawieszenie. Zwykle za tak poważne przewinienia grożą trzy mecze pauzy, jednak Romero, ze względu na swoje wcześniejsze ekscesy (w tym czerwień z grudnia przeciwko Liverpoolowi), musi odsiedzieć aż cztery spotkania. Wylatuje z gry na starcia z Arsenalem, Liverpoolem, Crystal Palace i Fulham. Kwestia kapitana jest tu niebywale istotna. Frank wystawiał mu publiczne wotum zaufania, nawet po tym, jak Romero ostro skrytykował klub za "niewiarygodne" i "haniebne" braki kadrowe po zimowym okienku transferowym.

Podczas konferencji prasowej po porażce, Frank musiał się tłumaczyć z tej decyzji. Jego słowa, cytowane przez football.london, rzucają światło na skomplikowany charakter tego zawodnika:

"Nie, nie ma [regretów o mianowaniu go kapitanem]. Poza tym, on był skruszony z powodu incydentu, przeprosił kolegów z drużyny w szatni" – powiedział Duńczyk. Dalej dodał: "Myślę, że jest jednym z najważniejszych graczy, i uważam, że kiedy gra na najwyższym poziomie, napędza zespół."

Sam wideo-przegląd powtórek nie zmienił opinii trenera na temat intencji gracza.

"Czerwień to czerwień. Obejrzałem to teraz pięć razy, wiesz. Cuti wyraźnie próbował zagrać piłkę. Niestety, ona po prostu przesunęła się wcześniej i wtedy jest czerwona kartka" – stwierdził Frank.

Gdy deszcz symbolizuje nieszczęście: Jak Koguty przetrwają bez swojego filara?

Porażka 2:0 to jedno, ale strata Romero na cztery kluczowe spotkania to prawdziwy logistyczny koszmar dla sztabu szkoleniowego. To ironiczne – jak zauważono, w Północnym Londynie "stale pada deszcz", co idealnie oddaje aurę panującą wokół klubu po tym incydencie. Problemy defensywne Tottenhamu są chroniczne, a teraz doszła do nich kontuzja Destiny Udogie, której uraz mięśniowy musi być gruntownie przebadany.

Romero do tej pory funkcjonował w formacji trójki obrońców u boku Joao Palhinhy i Micky'ego van de Vena. Jednak w dniu konfrontacji na Old Trafford, Frank zdecydował się na czwórkę z tyłu. Teraz powrót do tej konfiguracji wydaje się niemal pewny, ale kto zastąpi gracza, który – pomijając jego skłonność do czerwonych kartek – jest kluczowy dla sposobu budowania akcji?

Sytuacja kadrowa jest wyjątkowo trudna. Kevin Danso (palec u nogi) i Ben Davies (kostka) są wyłączeni. To oznacza, że jedynym zdrowym, pełnoprawnym i doświadczonym zmiennikiem dla Romero pozostaje Radu Drăguşin. To na barki młodszego Rumuna spadnie niemal cała presja załatania tej dziury.

Istnieje teoretyczna możliwość przesunięcia innej formacji. Byłoby to zestawienie linii obrony z Palhinhy i Micky'm van de Venem, a w środku pola operowałby Yves Bissouma. Taki ruch oznaczałby jednak utratę kluczowego wsparcia w centrum placu gry, zwłaszcza biorąc pod uwagę nieobecności Rodrigo Bentancura i Lucasa Bergvalla. Jeśli, broń Boże, Drăguşin również wypadnie, fani Kogutów mogą być świadkami debiutu 17-letniego Jun'ai Byfielda, który w Manchesterze siedział na ławce rezerwowych. Sytuacja wymaga nie tylko taktycznej finezji, ale i sporej dozy szczęścia, którego Tottenhamowi ostatnio brakuje.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.