Carragher ostro krytykuje Chelsea po szóstym ligowym blamażu z rzędu.
Kolejny cios w obliczu katastrofy londyńskiego giganta! Szósta porażka z rzędu i gorzkie słowa analityków, którzy nie owijają w bawełnę. Czy z Chelsea, klubem naszpikowanym talentami, dzieje się coś fundamentalnie złego? Odpowiedź, jak się okazuje, może być bardziej niepokojąca, niż ktokolwiek się spodziewał.
Carragher: Chelsea to „zepsuty klub”, który przegrał z rezerwami Nottingham Forest
To, co wydarzyło się na Stamford Bridge, trudno inaczej skomentować niż katastrofą. Chelsea zaliczyła szóstą kolejną porażkę w Premier League, tym razem padając łupem walczącego o utrzymanie Nottingham Forest. Jamie Carragher, znany z bezkompromisowych opinii, nie zostawił na drużynie Franka Lamparda suchej nitki, diagnozując problem głębiej niż chwilowy kryzys formy.
Legenda Liverpoolu jasno określiła, że obecna sytuacja „jest szokująca i wynika z problemów na samym szczycie”
. Sytuacja, w której zespół wyceniany na setki milionów funtów ulega drużynie, którą Carragher określił mianem rezerw Nottingham Forest, rzuca cień na całą filozofię panującą w zachodnym Londynie. Mówiąc o dyspozycji The Blues, ekspert stwierdził na antenie Sky Sports News:
"Jest tam pięciu lub sześciu naprawdę czołowych piłkarzy na boisku i zostali pokonani przez rezerwy Nottingham Forest."
Co ciekawe, Carragher dostrzega w tej porażce pewną – choć gorzką – lekcję dla futbolu. Zaledwie rok temu Chelsea potrafiła stawiać się gigantom takim jak PSG, a teraz wygląda jak organizm kompletnie rozbity.
"To w pewnym sensie dobra rzecz, bo pokazuje, że futbol to nie tylko wydawanie pieniędzy, kupowanie zawodników i ta karuzela transferowa. Chodzi o budowanie wspólnoty i spójności, a tego tam nie ma. Wyglądają teraz jak zepsuty klub piłkarski."
Ten ciągły galimatias kadrowy i brak stabilności w budowaniu struktury drużyny wydają się być główną przyczyną utraty tożsamości i spójności taktycznej, której nie potrafi nadać żaden obecny szkoleniowiec.
Koszmarny początek i historyczny impas strzelecki
Mecz z Forest rozpoczął się dla gospodarzy w najgorszy możliwy sposób. W ciągu zaledwie piętnastu minut Chelsea znalazła się na deskach, tracąc dwa gole po trafieniach Taiwo Awoniyiego oraz Igora Jesusa. Taka seria na własnym stadionie jest niedopuszczalna dla klubu o ambicjach The Blues.
Próba odwrócenia losów meczu została ukarana kolejnym niepowodzeniem. Nawet rzut karny, który mógł zmniejszyć straty przed przerwą, nie przyniósł zmiany rezultatu – Matz Sels obronił strzał Cole’a Palmera. W drugiej połowie Awoniyi dobił rywali, choć Chelsea zdołała zdobyć honorową bramkę za sprawą Joao Pedro.
To trafienie, choć pocieszenie w wyniku, zakończyło ponury rekord – była to pierwsza bramka ligowa dla Chelsea po niemal sześciu meczach bez trafienia w Premier League. To statystyka, która krzyczy o kryzysie ofensywnym, mimo astronomicznych inwestycji w napastników i ofensywne talenty.
Reakcja sztabu: „Pierwsze kwadrans był nie do przyjęcia”
Interim boss, Calum McFarlane, nie szczędził słów krytyki pod adresem swojego zespołu, skupiając się na fatalnej inauguracji spotkania. Dla niego, brak koncentracji od pierwszego gwizdka był kluczowy.
"Pierwsze 15 minut było nie do zaakceptowania," przyznał otwarcie McFarlane. "Naprawdę jestem rozczarowany występem, rozczarowany wynikiem. Nie sądzę, byśmy dzisiaj osiągnęli choćby poziom, na który stać nas teoretycznie."
McFarlane szczegółowo odniósł się do pierwszej utraconej bramki, wskazując na rażące błędy w organizacji defensywnej, mimo teoretycznego przygotowania taktycznego do stałych fragmentów gry rywala.
"To był stały fragment gry 'trzech na jednego' przy dalszym słupku. Wiemy, że lubią wykonywać dośrodkowania w to miejsce, wiemy, że ich numer dziewięć lubi schodzić do dalszego słupka, a my powinniśmy byli tę sytuację obronić lepiej."
Ten konkretny błąd, jak podkreślił, stanowił punkt zwrotny, z którego drużyna nie potrafiła się podnieść, w przeciwieństwie do spotkania z Leeds na Wembley, gdzie podobną sytuację udało się zażegnać.
Obecna, dziewiąta pozycja w tabeli, po tej serii porażek, matematycznie wykluczyła Chelsea z walki o miejsca gwarantujące udział w europejskich pucharach poprzez ligę. Jedyną realną szansą na kontynuowanie gry w Europie w przyszłym sezonie pozostaje triumf w Pucharze Anglii nad Manchesterem City – cel niezwykle ambitny w obliczu obecnej dyspozycji.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.