De Zerbi postawił warunek w sprawie pracy w Tottenhamie.
W świecie Tottenhamu Hotspur zapanował chaos, a dramaturgia panująca na White Hart Lane mogłaby zawstydzić niejedną operę mydlaną. Zespół, który miał walczyć o Ligę Mistrzów, beznadziejnie grzęźnie w dole tabeli Premier League, a tymczasowy menedżer zdaje się być tylko podpórką dla nieuchronnego kryzysu.
De Zerbi: Gwiazda na horyzoncie, ale tylko pod pewnym warunkiem
Sytuacja w Tottenhamie jest tragiczna. Ostatnia porażka 3:0 z Nottingham Forest była siódmą klęską w ostatnich ośmiu ligowych meczach, a statystyka ta, której nie powstydziłby się klub walczący o utrzymanie, mówi sama za siebie. Spurs tkwią na 18. miejscu w Premier League table, zaledwie jeden punkt nad strefą spadkową, z siedmioma meczami do końca sezonu. To absolutny katastrofalny stan, który wymaga natychmiastowej interwencji.
Klub, po zwolnieniu Thomasa Franka, postawił na Igora Tudora, ale ten interimszef nie potrafi odnaleźć szczęścia w lidze, nie notując dotąd ani jednego zwycięstwa. Choć klub wyraził publiczne wsparcie dla Tudora z powodu niedawnej straty ojca, powszechnie uważa się, że Chorwat nie będzie brany pod uwagę przy obsadzaniu fotela menedżera na stałe, niezależnie od tego, czy Spurssom uda się utrzymać w elicie.
W tym tle pojawia się elektryzująca wiadomość: Roberto De Zerbi, człowiek, który podbił serca kibiców Brighton swoim ofensywnym, progresywnym futbolem, jest rzekomo otwarty na przejęcie schedy w Tottenhamie. Jednak, jak donosi „The Telegraph”, włoski taktyk ma jeden, kluczowy warunek. De Zerbi will only consider taking the permanent role at Tottenham if the club secure Premier League survival this season.
To jest prawdziwy test dla Zarządu: czy są w stanie utrzymać się na powierzchni, aby przyciągnąć trenerską „gwiazdę”? Dla De Zerbiego, który przecież ma za sobą udany sezon z Marsylią (drugie miejsce w Ligue 1, choć odszedł w lutym), szansa powrotu do Premier League i prowadzenia wiodącego, choć chwilowo pogrążonego w kryzysie, klubu jest kusząca. Inwestowanie w kogoś tak cenionego daje nadzieję, że jego wizja footballu, bazująca na budowaniu gry od tyłu i wysokim pressingu, wstrzyknie Tottenhamowi nową jakość.
Czy filozofia De Zerbiego pasuje do Kogutów? Analiza potencjalnego mariażu
Styl Roberto De Zerbiego to esencja nowoczesnego futbolu. To nie jest szkoleniowiec, który będzie parkował autobus przed własnym polem karnym. Jego system wymaga inteligentnych obrońców, technicznie uzdolnionych pomocników i napastników gotowych do agresywnego odzyskiwania piłki wysoko na połowie przeciwnika. Czy kadra Spurs jest na to gotowa? To jest pytanie za milion funtów.
Wielu ekspertów uważa, że ten „odważny, atakujący styl gry” (De Zerbi’s front-foot, attacking style of football) byłby idealnie dopasowany do Tottenhamu. W końcu fani od lat pragnęli widowiskowego futbolu, a nie tylko wyników za wszelką cenę. Doświadczenie Włocha z zeszłego sezonu na Wyspach (jeszcze przed transferem do Marsylii) czyni go „silnym kandydatem do tej roli”.
Jednak spójrzmy prawdzie w oczy, jeśli klub spadnie – co w 2026 roku, przy obecnej formie, nie jest abstrakcją – to stanie się celem drwin, a De Zerbi, mistrz budowania drużyn, niekoniecznie będzie chciał pracować w Championship, nawet tymczasowo. W obliczu takiego scenariusza, jego wizja mogłaby zostać skierowana gdzie indziej. Spekuluje się, że Włoch może być również na radarze Manchesteru United w przyszłym sezonie, a nawet Liverpoolu, gdyby zdecydowali się rozstać z Arne Slotem. Potencjalne odejście De Zerbiego do rywali byłoby kolejnym ciosem dla i tak już złamanego morale w północnym Londynie.
Powrót legendy na Północ Londynu? Inna opcja powoli się krystalizuje
Zanim jednak rozpalimy pirotechnikę na cześć przybycia nowego stratega, trzeba wspomnieć o innej, być może bardziej sentymentalnej opcji, która wyłania się z doniesień medialnych jako jeden z głównych kandydatów. Mowa o Mauricio Pochettino.
Tak, ten sam Argentyńczyk, który kiedyś budował fundamenty pod dzisiejszą, choć chwilowo zrujnowaną, potęgę Spurs. Według doniesień, były menedżer klubu jest wśród faworytów do objęcia posady. Kibice Tottenhamu mają z nim „silną więź” (strong bond), co jest niebagatelnym atutem w kryzysie wizerunkowym.
Problem? Pochettino, jak donosi źródło, pozostaje zaangażowany w prowadzenie reprezentacji Stanów Zjednoczonych aż do końca Mistrzostw Świata latem. To stawia pod znakiem zapytania jego natychmiastową dostępność. Czy Daniel Levy jest gotów czekać na „Poccha” do lipca, ryzykując kolejny transferowy dramat i być może sprowadzenie De Zerbiego jedynie na chwilę, by ratował przed spadkiem, a potem pozwolić mu odejść?
Cała saga wokół Tottenhamu to obecnie gra o najwyższą stawkę. Utrzymanie w lidze jest preeliminacją do zatrudnienia trenerskiej elity. Jeżeli Spurs zdołają się uratować, De Zerbi ma otwarte drzwi, ale tylko jeśli będzie to projekt Premier League, a nie ratowanie klubu z II ligi. Ta ostatnia szansa, choć bolesna, może paradoksalnie doprowadzić do powrotu Pochettino. Wybór, przed jakim stoi Tottenham, może zdefiniować ich najbliższą dekadę.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.