Deficyt obrońców w Liverpoolu: Ordonez z Club Brugge zostaje, mimo plotek transferowych.
Transferowe dymy nad Anfield zdają się nie cichnąć, mimo że okno transferowe zbliża się do momentu, w którym szaleństwo powinno ustąpić miejsca chłodnej kalkulacji. Podczas gdy Liverpool boryka się z kolejnymi potknięciami na boisku, uwaga mediów skupia się na potencjalnych wzmocnieniach, zwłaszcza w defensywie.
Ordoñez w klubie, Liverpool w kropce: Czy transferowy mur z Brugge to pstryczek w nos?
Wygląda na to, że plotki łączące młodego środkowego obrońcę Club Brugge, Joela Ordoñeza, z Liverpoolem okazały się, delikatnie mówiąc, przedwczesne. Mimo doniesień sugerujących, że transfer Ekwadorczyka jest na ostatniej prostej, Ordoñez znalazł się w składzie belgijskiego klubu na obóz treningowy po zimowej przerwie. To, subtelnie mówiąc, cios w narrację o "imminencie" transferu.
Liverpool, jak wiemy, ma poważne problemy w obronie. Niedawny, drugi z rzędu, remis – tym razem 2:2 z Fulham na Craven Cottage, przypieczętowany wyrównaniem Harrisona Reeda w doliczonym czasie gry – tylko uwypuklił deficyty. Środowisko Anfield krytykuje formację obronną od miesięcy. W obliczu tego, naturalne są poszukiwania nowych twarzy w styczniu. Sytuacja jest tym bardziej paląca, że The Reds mają do dyspozycji zaledwie trzech zdrowych defensorów. Opieranie się na duecie Ibrahima Konate i Joe Gomeza to piłkarska ruletka, której stawki są zbyt wysokie, by ryzykować kryzys.
Jednakże, jak donosi Liverpool Echo, początkowe rewelacje o bliskim transferze Ordoñeza były „dalekie od prawdy”
. Obecność młodego stopera na zgrupowaniu w Belgii sugeruje, że Arne Slot i zarząd The Reds muszą szukać opcji gdzie indziej. Czy to oznacza, że klub nie był wystarczająco zdeterminowany, by prześcignąć rywali, czy może cała historia była jedynie medialnym szumem?
Jak załatać dziury defensywne, skoro nawet trener od stałych fragmentów wyleciał?
Defensywa to nie tylko umiejętności indywidualne; to także aspekt taktyczny i mentalny. Odejście trenera od stałych fragmentów gry, Aarona Briggsa, to kolejny sygnał ostrzegawczy. Liverpool stracił już dwanaście punktów w lidze przez błędy przy rzutach rożnych i wolnych – to statystyka, która powinna mrozić krew w żyłach każdego fana. Znalezienie specjalisty, który ogarnie ten chaos, jest kluczowe.
Ale problemy wykraczają poza nieruchome piłki. Drużyna ma kłopoty z wygrywaniem drugich piłek. Arne Slot próbuje balansować skład, wprowadzając więcej pomocników, ale to przynosi tylko częściową ulgę. Czy zatem rozwiązaniem nie jest wzmocnienie fizyczności w środku pola? Argument, że solidny, fizycznie zbudowany pomocnik, potrafiący wygrywać pojedynki, odciążyłby obronę, wydaje się bardzo sensowny. Chociaż przekonanie klubu pokroju Nottingham Forest do sprzedaży kogoś takiego jak Elliot Anderson w środku sezonu to zadanie godne Herkulesa.
Czy kontuzja Ekitiké wymusza transfer napastnika, czy to tylko luksus, na który nie stać The Reds?
Gdyby problemy Liverpoolu kończyły się na obronie, sprawa byłaby prostsza. Niestety, zaostrzenie sytuacji w ataku to kolejny dylemat. Hugo Ekitiké nie zagrał w meczu z Fulham, choć Slot uspokajał, że to tylko środek ostrożności i napastnik wróci na czwartkowy bój z Arsenalem.
Jednak sama absencja Ekitiké obnażyła, jak krucha jest ławka rezerwowych w ofensywie. Przy Mo Salahu przebywającym z Egiptem na Pucharze Narodów Afryki, a Alexanderze Isaku wciąż pauzującym z powodu długoterminowej kontuzji, Jürgen Klopp (lub faktycznie Arne Slot, w zależności od interpretacji zarządowej) miał do dyspozycji jedynie Cody'ego Gakpo i Federico Chiesę jako seniorów w ataku przeciwko Fulham.
Środkowy obrońca to konieczność, by uniknąć katastrofy w linii defensywnej. Ale jeśli The Reds mają jakiekolwiek poważne ambicje, by zajść daleko w Pucharze Anglii lub Lidze Mistrzów, ignorowanie konieczności sprowadzenia gracza do formacji atakującej wydaje się strategicznym samobójstwem. Potrzebny jest zarówno beton z tyłu, jak i igły, by finalizować akcje. W tym momencie Liverpool wygląda jak armia, która ma świetny rynsztunek, ale brakuje jej koordynacji i głębi składu na wszystkich kluczowych pozycjach.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.