Emirates skokiem po finał Ligi Mistrzów: Arsenal kontra Atletico Madryt.

Wtorek wieczorem to będzie prawdziwy spektakl w Londynie, gdzie Arsenal i Atletico Madryt powalczą o bilet do wielkiego finału Ligi Mistrzów.

Rewanż o marzeniach w ogniu kontrowersji

Pierwszy mecz w Madrycie zakończył się remisem 1:1, co na pierwszy rzut oka mogło być dla Mikela Artety akceptowalnym rezultatem. W końcu wywieźć remis z hiszpańskiej stolicy w półfinale Ligi Mistrzów to nie byle co. Jednak atmosfera po ostatnim gwizdku zdradzała frustrację, zwłaszcza po wydarzeniu, które zdefiniowało drugą połowę – anulowanym rzucie karnym dla Arsenalu po interwencji VAR. Był to mecz pełen nerwów i, jak podsumowano, „opowieść o trzech karnych”.

Viktor Gyokeres i Julian Alvarez pewnie wykorzystali swoje jedenastki, ale to kontrowersja wokół decyzji sędziego Danny'ego Makkeliego wywołała prawdziwą burzę. Trener Arsenalu, Mikel Arteta, był podobno „wściekły” po tym, jak powtórka wideo zmieniła pierwotną decyzję. Diego Simeone, jego vis-à-vis, frenetycznie machał rękami za plecami sędziego, próbując wpłynąć na decyzję. Ostatecznie, czy incydent z udziałem Eberechiego Eze i Davida Hancko kwalifikował się jako „czysty i oczywisty” błąd, wie tylko Makkelie i jego zespół. Mimo wszystko, uniknięcie porażki na wyjeździe w półfinale to solidna baza do walki u siebie.

Co więcej, Arsenal jest niepokonany w obecnej edycji Ligi Mistrzów. Jeśli uda im się dotrzeć do finału, ustanowią nowy klubowy rekord 14 meczów bez porażki w tych rozgrywkach, kończąc tym samym 20-letnią banicję. Ostatnie mecze pokazują, że Kanonierzy są w gazie. Ostatnio zanotowali „rutynowe zwycięstwo 3:0 nad Fulham”, co umocniło ich na sześciopunktowym prowadzeniu nad Manchesterem City w Premier League, prezentując przy tym jeden z najbardziej płynnych występów od dawna. Historia też przemawia za gospodarzami – tylko jedna porażka w ostatnich 15 meczach Ligi Mistrzów na własnym boisku przeciwko hiszpańskim zespołom (przegrana 0:2 z Barceloną w sezonie 2015/16).

Atléti na krawędzi: Odrodzenie po upadku

Dla Atletico Madryt, porażka 0:4 z Arsenalem w fazie grupowej zapoczątkowała swoiste odrodzenie – natychmiast wygrali siedem meczów z rzędu we wszystkich rozgrywkach, co podsyciło ich ambicje mistrzowskie w La Liga. Jednak zbliżający się koniec sezonu sugeruje, że Simeone może pożegnać się z kolejną szansą na trofeum. W Copa del Rey odpadli po finale z Realem Sociedad, a w lidze Barcelona ma już niemal pewny tytuł, mimo że Atletico zapewniło sobie miejsce w czołowej czwórce.

Simeone, mając ten komfort, mógł sobie pozwolić na wystawienie w ostatnim meczu ligowym z Valencią drużyny rezerw. Nawet wzmocniony w drugiej połowie rezerwowymi, jak Koke i Antoine Griezmann, zespół zanotował zwycięstwo 2:0, co świadczy o głębokości składu. Los Rojiblancos, po szokującym okresie marazmu między 18 marca a 22 kwietnia, kiedy to zanotowali siedem porażek w ośmiu meczach, najwyraźniej odnaleźli właściwy rytm we właściwym momencie. Co istotne dla Gości, Atletico awansowało z sześciu z dziesięciu dotychczasowych dwumeczy w europejskich pucharach, gdy pierwszy mecz u siebie kończył się remisem. Jeśli uda im się pokonać Arsenal na Emirates, czeka ich starcie z Bayernem Monachium lub Paris Saint-Germain w Puskas Arena.

Kto zagra i czy kontuzje pokrzyżują plany?

Bukayo Saka, autor bramki i asysty w meczu z Fulham, został zmieniony w przerwie, ale to był ruch czysto prewencyjny, mający oszczędzić go na wtorkowy hit. Największym znakiem zapytania pozostają zdrowie Martina Odegaarda (kolano) i Kaia Havertza (mięśnie), którzy walczą o udział w kluczowym spotkaniu. Jurrien Timber i Mikel Merino na pewno nie zagrają. U podstawy składu spodziewać się należy powrotu Martina Zubimendiego, który odpoczywał, podobnie jak Piero Hincapie na lewej obronie, kosztem Riccardo Calafiorego.

Atletico miało spore obawy po pierwszym meczu, kiedy Alvarez opuścił boisko z urazem. Jednak najnowsze badania wykluczyły poważne problemy, a Argentyńczyk, który niedawno pobił rekord Leo Messiego, stając się najszybszym Argentyńczykiem z 25 bramkami w Lidze Mistrzów (41 meczów wobec 42 Messiego), ma prowadzić atak. Simeone również oszczędzał Giuliano Simeone, Marcos Llorente, Alexandra Sorlotha i Hancko w ostatniej kolejce ligowej. Z drugiej strony, Jose Gimenez jest poważnie wątpliwy z powodu urazu, a Pablo Barrios i Nico Gonzalez pozostają poza składem z kontuzjami ud.

Przewidywany skład Arsenalu: Raya; White, Saliba, Gabriel, Hincapie; Rice, Zubimendi; Saka, Eze, Trossard; Gyokeres.

Przewidywany skład Atletico Madryt: Oblak; Llorente, Pubill, Hancko, Ruggeri; Simeone, Koke, Cardoso, Lookman; Alvarez, Griezmann.

Werdykt na Emirates: Kanonierzy znowu zaskoczą

Arsenal nie miał luksusu, by całkowicie przemeblować skład przeciwko Fulham, tak jak zrobiło to Atletico, ale ta krótka „rozgrzewka” mogła im wyjść na dobre. Saka ma już za sobą solidne 45 minut, a Viktor Gyokeres wrócił do strzelania. Stawiamy na to, że odmieniona linia ataku Kanonierów wykorzysta słabość defensywy Los Rojiblancos na wyjazdach. Atletico straciło co najmniej dwie bramki w siedmiu z ostatnich dziesięciu spotkań poza własnym stadionem. To idealna okazja dla Arsenalu, by wreszcie przypieczętować swój awans.

Mój typ: Arsenal 2-1 Atletico Madryt (Arsenal wygrywa 3-2 w dwumeczu).

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.