Magazyn piłkarski NewsyEspanyol zaskakuje, budząc europejskie marzenia po powrocie do LaLigi.

Espanyol zaskakuje, budząc europejskie marzenia po powrocie do LaLigi.

Jarosław Kowalski

Czy to możliwe, by w cieniu Barcelony i Realu Madryt kwitł ligowy fenomen? Ostatnie sezony LaLiga naznaczone były dominacją gigantów, ale teraz, niczym feniks z popiołów po batalii o utrzymanie, podnosi się Reial Club Deportiu Espanyol de Barcelona. Zaskakujące pozycjonowanie „Papużek” w tabeli zmusza do zadania pytania: czy ten klub odnalazł receptę na regularność kosztem ligowej elity, która gubi się w europejskich pucharach?

Espanyol zaskakuje, budząc europejskie marzenia po powrocie do LaLigi.

Espanyol: Nieoczekiwany kandydat do Europy w cieniu wielkich

Sytuacja w czołówce LaLiga powtarza się niemal łudząco jak w poprzednim sezonie: FC Barcelona ma cztery punkty przewagi nad Realem Madryt. Królewscy z kolei utrzymują cztery punkty nad zajmującym równie wysokie miejsce Villarrealem oraz pięć nad Atlético Madryt – obie te drużyny, co niemal standard, jonglują obowiązkami w Lidze Mistrzów. Wyżej w hierarchii madryckie Los Colchoneros mają dziewięć punktów nad Realem Betis, jedenaście nad Athletic Club, a dwanaście nad Celtą de Vigo – wszystkie te ekipy również mierzą się z intensywnością europejskich rozgrywek. I wtedy, niczym zgrzyt w idealnie naoliwionej maszynie, na piątej pozycji plasuje się Espanyol. Po latach spędzonych na huśtawce między walką o utrzymanie a gonitwą za awansem, Los Periquitos znaleźli się w środku zaciętej rywalizacji o europejskie puchary. Kluczowa różnica? Podczas gdy ich rywale muszą odpierać ataki na trzech lub czterech frontach, Espanyol może skupić się niemal wyłącznie na jednym celu.

Założony w 1900 roku, Espanyol przez pierwszą połowę XX wieku był siłą regionalną, by później popaść w sportową anonimowość. Nowe milenium przyniosło jednak nieco słońca – klub zdobył Puchar Króla (Copa del Rey) w 2000, a następnie powtórzył ten sukces w 2006. Niestety, nastąpił gwałtowny zwrot ku katastrofie: w 2020 roku finiszowali na ostatnim miejscu, kończąc 26-letni rozdział w najwyższej klasie rozgrywkowej. Espanyol błyskawicznie wywalczył awans, ledwo unikając degradacji, by znów spaść w sezonie 2022/23, notując najgorszy wynik w lidze pod względem straconych bramek (69 goli inkasowanych). I znowu, Papużki wyrwały się z klatki: zajęli czwarte miejsce w Segunda División, a następnie wygrali baraże, by wrócić do LaLiga i utrzymać się w niej, mając tylko dwa punkty zapasu.

Dziennikarz Mundo Deportivo, Sergio Escario, który relacjonuje poczynania Espanyolu, podsumował ten dynamiczny powrót:

„Po zapewnieniu sobie utrzymania w ostatniej kolejce, głównym celem kibiców było, by nie cierpieć ponownie. Perspektywy po letnim okienku transferowym były dobre, ale w żadnym momencie nie mogłem sobie wyobrazić, że po 16. kolejce będziemy cztery punkty za Atlético mając zaległy mecz. Dla mnie głównym powodem wszystkich dobrych rzeczy, które dzieją się w Espanyolu, poza trenerem Manolo Gonzálezem, jest dyrektor sportowy Fran Garagarza, który przezwyciężył krytykę prasy (włączając we mnie) i inteligentnie zainwestował 25 milionów euro ze sprzedaży Joana Garcíi. Wymienił światowej klasy bramkarza na zrównoważoną kadrę we wszystkich obszarach, z zawodnikami, których może szybko sprzedać z lukratywnym zyskiem. Odważamy się marzyć, ale wciąż twardo stąpamy po ziemi, tak jak Manolo zawsze nam przypomina.”

Historia trenera z busa: Od kierownicy do Ligi Mistrzów?

Historia Manolo Gonzáleza jest fascynująca – to dowód na to, że ambicja i ciężka praca mogą doprowadzić na szczyt, nawet jeśli start jest niestandardowy. González rozpoczął swoją karierę trenerską w 1995 roku, w wieku zaledwie 16 lat, prowadząc drużynę Infantil B klubu Martinenc. Równolegle z rozwojem kariery w niższych ligach, pracował na pełen etat jako kierowca autobusu. Dopiero w 2018 roku zrezygnował z pracy w transporcie, by całkowicie poświęcić się pracy szkoleniowej. Pięć lat później został zatrudniony przez Espanyol B, zanim w marcu 2024 roku objął stery pierwszej drużyny, sprowadzając ją z powrotem do elity. Po tym, jak maestro ostatniej chwili zapewnił utrzymanie, González rozpala w kibicach marzenia o powrocie do europejskich pucharów po siedmiu latach, a nawet o pierwszej w historii nominacji do Ligi Mistrzów.

To, co najbardziej rzuca się w oczy, to transformacja defensywna. Pomimo utraty jednego z najlepszych bramkarzy w Hiszpanii oraz stosunkowo spokojnego okna transferowego, które przyniosło wzmocnienia z drugich lig Anglii, Włoch, Niemiec i Hiszpanii, Espanyol przeobraził się w ostoję defensywy. Tylko Villarreal (13) stracił mniej bramek niż Espanyol (16), a pod względem czystych kont Los Periquitos plasują się na czele LaLiga (7), ex aequo z Villarrealem i Realem Madryt.

Statystyki ofensywne? Zajmują ostatnie miejsce pod względem średniego posiadania piłki i 18. pozycję pod względem celnych podań na mecz. Dla Espanyolu posiadanie bez celu nie ma sensu; ich filozofia jest prosta: przesuwać piłkę do przodu tak szybko, jak to możliwe, ale bez generowania kosztownych strat. Niezależnie od tego, czy grają w ustawieniu 4–4–2, czy 4–2–3–1, Espanyol konsekwentnie unika elementarnych błędów, dając sobie szansę na walkę w każdym meczu dzięki niezłomnej koncentracji defensywnej i efektywności w stałych fragmentach gry. Tak naprawdę, trzeba cofnąć się aż do 11 maja, by znaleźć mecz, w którym stracili więcej niż dwa gole.

Węże, kameleony i statystyki, które nie kłamią

Po fatalnym początku listopada i dwóch porażkach z rzędu, Espanyol wrócił po przerwie reprezentacyjnej ze zwycięstwami nad Sevillą i Celtą. Co prawda odpadli z Copa del Rey po porażce 1:0 z czwartoligowym Atlético Baleares, ale natychmiast odpowiedzieli zwycięstwem 1:0 nad Rayo Vallecano. Następnie udali się do Getafe, gdzie kontynuowali swoją strzelecką passę z rzutów rożnych, a liderem klasyfikacji był Leandro Cabrera, który zdobył swoją ósmą bramkę głową w lidze – co jest najlepszym wynikiem w Espanyolu.

Emilio Blanco, który relacjonuje poczynania klubu dla Diario AS i La Grada Online, zauważa radykalną zmianę w mentalności zespołu:

„Dawniej Espanyol spędzał cały mecz na barykadowaniu się i obronie blisko własnego pola karnego. Teraz jest zupełnie inaczej: widzimy zespół, który stosuje pressing i broni dalej od własnego pola bramkowego, ale kiedy musi bronić głęboko, robi to nawet lepiej niż w zeszłym sezonie. Po czterech kolejnych wygranych przestałem patrzeć na statystyki i zrozumiałem, że to nie jest tak, że Espanyol ma szczęście lub gra powyżej swoich realnych możliwości, ale statystyki pokazują, że to jest ich prawdziwy poziom.”

Blanco dodaje kluczowy element taktyczny, który sprawia, że ten zespół jest tak irytujący dla rywali:

„Espanyol to bardzo dobrze zorganizowany zespół, który rzadko daje się złapać na złej pozycji i bardzo trudno jest stworzyć przeciwko niemu sytuacje. Wystarczy obejrzeć mecze, by zobaczyć, jak mało strzałów gra przed bramką Marko Dmitrović. W ataku to bardzo dynamiczny zespół, który woli dojść w pole karne w pięciu podaniach niż w dziesięciu. Krótko mówiąc, Espanyol to zespół-kameleon. Dostosowuje się do każdego typu meczu i jest zdolny do przejęcia inicjatywy i ataku, albo do głębokiej defensywy.”

Po 25 latach niemal impasu w karierze trenerskiej, González pędzi teraz ku górnej półce LaLiga z Espanyolem. Klub wyrównał swoje najlepsze osiągnięcie w historii na starcie sezonu, gromadząc 30 punktów po 16 meczach, wygrywając cztery ligowe spotkania z rzędu po raz pierwszy od 2009 roku i notując trzy z rzędu czyste konta. W poniedziałek zmierzą się z Athletic Club, mając nadzieję zamknąć ten rollercoasterowy rok zwycięstwem wyższym niż we wrześniu 2022 roku.

0 / 5. Ocen: 0

Podobne artykuły

Leave a Comment