Frankfurt podejmie zagrożone spadkiem HSV w kluczowym meczu Bundesligi.

To spotkanie to nie tylko kolejne starcie w Bundeslidze; to prawdziwa batalia o byt, w której Eintracht Frankfurt podejmie desperacko walczące o utrzymanie Hamburger SV na Deutsche Bank Park.

Czy Albert Riera zdołał okiełznać turbulentny sezon Sokołów?

Sezon 2025/26 z pewnością nie układał się po myśli Eintrachtu Frankfurt. Mimo siódmej pozycji w tabeli, która już teraz oznacza brak udziału w europejskich pucharach (utrata czołowej szóstki), to właśnie zmiana na ławce trenerskiej dała kibicom powód do optymizmu. Zwłaszcza, że Albert Riera, były skrzydłowy Liverpoolu, przejął stery w lutym po zwolnieniu Dino Toppmöllera. To było konieczne, bo wcześniej drużyna wygrała tylko raz na dziewięć spotkań, a apogeum nastrojów osiągnął remis 3:3 z Werderem Brema.

Riera, obejmując zespół, musiał natychmiast wprowadzić dyscyplinę. Jego debiut przyniósł wymarzone 3:0 z Borussią Mönchengladbach w Walentynki, co było jaskrawym kontrastem do wcześniejszej posuchy. Co ciekawe, pod wodzą 44-latka, choć wygranych nie było aż tak wiele – zaledwie trzy kolejne – to kluczowe jest to, że nie poszedł on więcej niż dwa mecze bez zwycięstwa. To świadczy o pewnej mentalnej stabilizacji.

Warto zauważyć, że te trzy porażki pod wodzą Hiszpana były minimalne i przyszły z rąk potentatów: 3:2 z Bayernem Monachium, 2:1 z rozpędzonym Mainz 05 oraz 3:1 z trzecim RB Lipsk. To nie są wstydliwe wyniki. Dodając do tego fakt, że Eintracht przegrał tylko trzy z jedenastu spotkań pod wodzą Riery, a na własnym stadionie bilans to trzy wygrane, jeden remis i tylko jedna porażka, gospodarze przystępują do meczu z poczuciem wyższości. Choć ostatnie dwa mecze ligowe zakończyły się bez wygranej, w tym remis 1:1 z Augsburgiem, presja na zwycięstwo u siebie będzie ogromna.

Hamburger SV na krawędzi: Jedno zwycięstwo dzieli ich od spokoju

Dla Hamburger SV, awansujących po zajęciu drugiego miejsca w 2. Bundeslidze w sezonie 2024/25 pod wodzą Merlina Polzina, utrzymanie się w elicie to cel absolutny. Z trzema meczami do końca sezonu, HSV okupuje 15. miejsce z 31 punktami, co daje im pięć punktów przewagi nad St. Pauli, które znajduje się w strefie barażowej o utrzymanie.

Sytuacja jest prosta: wygrana w Dortmundzie i jakikolwiek inny wynik dla "Kiezkicker" (St. Pauli) zagwarantuje Hamburgerowi pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. To jest ta wisienka na torcie, po którą zgłosili się do Frankfurtu.

Jednak droga do tego celu jest wybrukowana niepowodzeniami. "HSV wygrało tylko raz w ostatnich 10 wyjazdach ligowych" – a było to upokarzające zwycięstwo 2:1 nad Wolfsburgiem 7 marca. Co gorsza, cztery z pięciu ostatnich spotkań ligowych to porażki, w tym trzy z rzędu, które poprzedzają ten kluczowy weekend. Największym zmartwieniem jest forma wyjazdowa: trzy ostatnie mecze na obcym terenie to trzy przegrane, za każdym razem tracąc minimum trzy bramki. Czy Polzin znajdzie lekarstwo na to defensywne załamanie?

Optymiści w szeregach HSV mogą jednak przypomnieć sobie niespodziewaną czteromeczową serię bez porażki na wyjeździe, która rozpoczęła się od bezbramkowego remisu z lokalnym rywalem, St. Pauli, 21 stycznia i zakończyła wspomnianą wygraną z Wolfsburgiem. To iskierka nadziei w mroku ostatnich tygodni.

Kto zagra w decydującej bitwie? Kadrowe zmartwienia obu ekip

Obie drużyny mierzą się z poważnymi ubytkami kadrowymi, co z pewnością wpłynie na plan taktyczny obu trenerów.

Eintracht ma problem w bramce. Kontuzje mięśnia uda Jens Grahl i kolana Kaua Santosa oznaczają, że Michael Zetterer musi stanąć między słupkami. Trójka obrońców Aurele Amenda, Robin Koch i Arthur Theate wydaje się pewna, zwłaszcza że Nnamdi Collins odpada do końca sezonu z powodu urazu kostki. Największy ból to jednak skrzydła. Ritsu Doan, winny kartkowaniu, jest zawieszony po piątej żółtej kartce. Jean-Matteo Bahoya to znak zapytania z urazem uda. Jeśli nie zagra, Fares Chaibi i Nathaniel Brown mogą zagrać na flankach, wspierając atak, w którym zobaczymy prawdopodobnie Uzuna, Knauffa i Kalimuendo.

Hamburger SV również ma swoje dramaty na boku boiska. Philip Otele, kluczowy wypożyczony skrzydłowy po czerwonej kartce z 18 kwietnia, nie zagra. Do tego dochodzi Miro Muheim, lewy wahadłowy, który zerwał więzadło w kostce i zakończył sezon. Młody Alexander Rossing-Lelesiit również raczej nie pomoże po niepowodzeniu w rehabilitacji skręcenia kostki. Zatem Polzin będzie musiał oprzeć swoją szerokość gry głównie na Bakery Jatta i Albercie Grosbeaku. W bramce stanąć powinien Fernandes, a defensywa złożona z Capaldo, Torunarigha i Omari będzie miała ręce pełne roboty, chroniąc pomoc złożoną z Remberga, Lokongi i Gronbaeka, z Vieirą wyżej, próbując dostarczać piłki do duetu Konigsdorffer i glatzel w ataku.

Przewidywany skład Eintrachtu Frankfurt: Zetterer; Amenda, Koch, Theate; Chaibi, Larsson, Hojlund, Brown; Uzun, Knauff; Kalimuendo.

Przewidywany skład Hamburger SV: Fernandes; Capaldo, Torunarigha, Omari; Jatta, Remberg, Lokonga, Gronbaek; Vieira; Konigsdorffer, Glatzel.

Nasz typ, biorąc pod uwagę stabilizację Riery i desperacką formę HSV na wyjazdach – typujemy 2:1 dla Eintrachtu Frankfurt. Frankfurt nie pozwoli sobie na kolejną wpadkę, a motywacja gości może nie wystarczyć, by przełamać negatywną serię właśnie w najbardziej elektryzującym dla nich miejscu.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.