Haaland ucisza Anfield rekordowym golem w doliczonym czasie.

Niedzielny klasyk na Anfield przeszedł do historii nie tylko ze względu na dramatyczne zwroty akcji, ale i za sprawą precyzyjnie wymierzonego ciosu w samej końcówce. Manchester City znowu udowodnił, że jest katem Liverpoolu, a gol Erlinga Haalanda wpisał się do annałów Premier League.

Gol na wagę historii: Haaland wbija szpilę w Anfield

Mecz na Anfield od zawsze elektryzuje, ale to, co wydarzyło się w niedzielę, to materiał na film. Liverpool, prowadzony przez Dominika Szoboszlaia, długo sądził, że utrzyma skromne prowadzenie, ale jakże naiwne było to przekonanie w obliczu maszyny Pepa Guardioli. Ostateczne zwycięstwo Manchesteru City 2:1 to zasługa niesamowitego finiszu – bramka Bernardo Silvy w 84. minucie wyrównała stan boiska, by w doliczonym czasie gry Erling Haaland ustalił wynik z jedenastu metrów.

Ten gol to coś więcej niż tylko kolejne trzy punkty. Jak donoszą statystyki, rzut karny Norwega, strzelony w minucie 92:42, był najpóźniejszym golem zwycięskim strzelonym przez drużynę gości na Anfield od sezonu 2006/07 w ramach Premier League. To jest ta mentalność mistrzów – oni nie odpuszczają, dopóki sędzia nie zagwiżdże po raz ostatni. Oznacza to, że City ma w sobie ten pierwiastek niezbędny do wygrywania w najbardziej szalonych momentach. Podopieczni Guardioli wrócili z dalekiej podróży, udowadniając, że ich aspiracje do tytułu są jak najbardziej realne.

Analiza tabeli: Sześć punktów to wciąż spora przepaść

Mimo tego spektakularnego zwycięstwa, Manchester City wciąż plasuje się na drugim miejscu w tabeli, ze stratą sześciu punktów do liderującego Arsenalu. Pozostało 13 meczów, co w świecie futbolu to wciąż mnóstwo punktów do zgarnięcia. Kluczowe starcie widzieliśmy już w kalendarzu: bezpośrednie starcie na Etihad w kwietniu może okazać się decydujące.

Spójrzmy jednak na kalendarz "Kanonierów". Mikel Arteta musi się martwić o nadchodzącą serię trzech wyjazdów. Choć wizyta u ostatniego w tabeli Wolverhampton Wanderers wydaje się formalnością, starcia na wyjeździe z Brentford i Tottenhamem Hotspur to klasyczne pułapki. Statystyki nie są po stronie Arsenalu, jeśli chodzi o grę na obcym terenie. Zespół Artety stracił punkty w 41,7% swoich meczów wyjazdowych w tym sezonie ligowym – to siedem niepełnych meczów, które skończyły się stratą punktów (dwa razy przegrali, trzy razy zremisowali). Każda potknięcie w tych spotkaniach będzie natychmiast redukować przewagę nad "Obywatelami".

Ponadto, zanim dojdzie do bezpośredniego starcia z City, Arsenal czeka trudna seria, w tym mecze z Chelsea i Evertonem. Jeśli ta maszyna Guardioli naruszyła już psychikę lidera, to nadchodzące tygodnie mogą być dla kibiców gości nerwowe.

Czy Arsenal pęknie pod presją? Historyczne demony Czerwonej Latarni

Pytanie, które zadają sobie wszyscy eksperci i kibice, brzmi: Czy Arsenal ma w sobie stal hartowaną do walki o mistrzostwo aż do ostatniej kolejki? Drużyna Mikela Artety ma za sobą historię, która zmusza do ostrożności. Wszak "Kanonierzy" kończyli na drugim miejscu w Premier League przez ostatnie trzy sezony – to gorzki nawyk, który trzeba przełamać.

Analizując wyniki Arsenalu przeciwko czołówce, widać wyraźną słabość. Z dotychczasowych 24 możliwych punktów zdobytych przeciwko drużynom obecnie zajmującym miejsca w pierwszej szóstce, Arsenal uzbierał zaledwie dziewięć. To budzi poważne wątpliwości co do ich zdolności do wygrywania, gdy stawka jest najwyższa, a rywale są z najwyższej półki.

Dopóki Arsenal nie udowodni, że jest w stanie przetrwać presję bezpośredniej walki o tytuł – tej prawdziwej, a nie tej, którą oglądaliśmy na początku sezonu – na Emirates Stadium zawsze będą wisieć znaki zapytania dotyczące ich charakteru i mentalności. Manchester City, z drugiej strony, właśnie pokazał, że ta cecha jest im obca. Oni po prostu wracają po swoje, nawet jeśli muszą to robić w 93. minucie na najbardziej nieprzyjaznym terenie w Anglii. Prawdziwy test dla obu gigantów dopiero nadejdzie.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.