Hauge: norweski diament rozgrzewa europejskie boiska.
Czy Bodø/Glimt to tylko fenomen, czy realna siła, która potrafi zdetronizować gigantów? Po wyeliminowaniu faworyzowanego Interu, norweski zespół staje do walki ze Sportingiem CP, a kluczem do tego starcia wydaje się być jeden człowiek: Jens Petter Hauge.
Od bohatera debiutu do europejskiej sensacji
Historia Jensa Pettera Hauge w Bodø/Glimt to materiał na hollywoodzki scenariusz. Wychowanek, który dołączył do klubu w wieku zaledwie 12 lat, podpisał profesjonalny kontrakt 12 kwietnia 2016 roku. To, co wydarzyło się dzień później, przeszło do legendy. Wchodząc z ławki rezerw w 64. minucie w meczu Pucharu Norwegii przeciwko IK Start, Hauge wbił trzy gole, zapewniając drużynie zwycięstwo 6:0. Wspominał to spotkanie z sentymentem:
„Oczywiście, to był dla mnie naprawdę wyjątkowy dzień i fantastyczny początek mojej profesjonalnej kariery. Nie trenowałem wcześniej zbyt wiele z pierwszą drużyną; kilka dni wcześniej podpisałem pierwszy kontrakt zawodowy i zabrali mnie na ten wyjazdowy mecz w pierwszej rundzie Pucharu. Nie miałem wielkich nadziei na minuty na boisku, ale kiedy menedżer wprowadził mnie na murawę, byłem naprawdę szczęśliwy, zdobywając trzy bramki pod koniec meczu. To był dla mnie wyjątkowy dzień i nigdy go nie zapomnę.”
Hauge błyskawicznie stał się rekordzistą – najmłodszym strzelcem klubu w Eliteserien. Chociaż zespół spadł do drugiej ligi, dla Hauge'a okazało się to trampoliną. W 2017 roku zanotował 2 bramki i 13 asyst, prowadząc Superlaget z powrotem do elity. Po wypożyczeniu do Aalesunds FK, wrócił w 2019 roku z podwójną energią, by w 2020 roku eksplodować: 14 goli i 10 asyst w zaledwie 18 ligowych występach, zakończone tytułem Młodego Piłkarza Roku Eliteserien. Ten renesans naturalnie przykuł uwagę gigantów, a on sam przeniósł się do Milanu za 5 milionów euro po strzeleniu bramki przeciwko Rossonerim.
Niemieckie wojaże i lekcje od Glaznera
Pobyt w Mediolanie nie ułożył się po myśli Hauge'a. Brak regularnej gry zmusił go do szukania nowego wyzwania, które znalazł w Eintrachtcie Frankfurt. Tam, pod skrzydłami Olivera Glaznera (obecnie menedżera Crystal Palace), Norweg zdobył Ligę Europy UEFA. Hauge podkreśla, jak duże wrażenie zrobiły na nim realia niemieckiej piłki nożnej i styl pracy trenera:
„Niemiecka piłka jest niesamowita: mają najlepszą atmosferę na stadionach i najbardziej zapełnione trybuny na świecie… nawet w 2. Bundeslidze zobaczysz drużyny wypełniające swoje areny 80 tysiącami kibiców. Kibice i kultura były niesamowite, Eintracht to naprawdę dobrze zarządzany klub i dobre miejsce, a wspomnienia ze zdobycia pucharu Ligi Europy w sezonie 2021/22 są dla mnie naprawdę wyjątkowe. [Glazner] był prawdopodobnie największym powodem, dla którego trafiłem do Frankfurtu, ponieważ naprawdę podobała mi się jego tożsamość, sposób, w jaki mówi i rozumie futbol… to topowy trener. Miałem też przyjemność znów się z nim spotkać, kiedy Bodø mierzyło się z Crystal Palace w meczu towarzyskim, więc miło było nadrobić zaległości. Od czasu do czasu wymieniamy wiadomości, żeby pogadać. Był naprawdę dobrym trenerem, a sposób, w jaki przygotowywał mecze i plany taktyczne… było naprawdę ekscytujące i interesujące zobaczyć, jak ciężko pracował i ile w to wkładał.”
Po nieudanym wypożyczeniu do Gent, Hauge wrócił do Eintrachtu, ale nadal brakowało mu regularnej gry. Stąd naturalna decyzja o powrocie do macierzystego klubu w styczniu 2024 roku. Błyskawicznie udowodnił swoją wartość, notując asysty już w pierwszych dwóch meczach przeciwko Ajaxowi. Podczas gdy on zbierał doświadczenia we Włoszech, Niemczech i Belgii, Bodø/Glimt zdobywało kolejne mistrzostwa kraju – łącznie czwarte w 2024 roku.
Czy Arctic Circle może być gorącym rynkiem transferowym?
Obecnie Hauge jest w życiowej formie, co potwierdzają liczby – cztery bramki i jedna asysta w ostatnich pięciu meczach Ligi Mistrzów. W wieku 26 lat, kiedy psychicznie i fizycznie powinien wchodzić w swoje prime time, Norweg nie ukrywa chęci ponownej próby w jednej z europejskich Top 5 lig:
„Myślę, że wchodzę w moją najlepszą formę. Sądzę, że następne dwa lub trzy lata będą tym okresem, w którym fizycznie będę w szczytowej formie, będę dojrzały i moja kondycja będzie na najwyższym poziomie. Mam nadzieję, że przełoży się to na dobre sezony i znajdę czas, by znów wyjść i sprawdzić się w lidze z Top 5, ponieważ zawsze tego chciałem. Muszę po prostu dalej ciężko pracować i grać swój mecz, bo moja gra jest wystarczająco dobra. Może muszę być trochę bardziej konsekwentny – myślę, że tego oczekują wszyscy trenerzy i dyrektorzy, kiedy sprowadzają nowych zawodników – chcą mieć pewność, że zawodnik utrzymuje dobry, równy poziom. Oczywiście, każdy zawodnik przechodzi lepsze i gorsze okresy, ale jeśli będę w stanie sprawić, by te gorsze momenty zdarzały się rzadziej, a najlepsze częściej, to bardzo pomoże wielu drużynom.”
Choć Bodø/Glimt przegrało walkę o tytuł Eliteserien w 2025 roku na ostatni gwizdek na rzecz Viking FK, ich wyczyn na arenie europejskiej – przechodząc przez Twente, Olympiacos i Lazio, by tylko odpaść w półfinale z późniejszym triumfatorem Tottenhamem Hotspur – udowadnia, że w tym zespole tkwi niebywały potencjał. Hauge, który pomógł ukształtować tę europejską tożsamość, jest jej żywym dowodem.
Jego występy w Lidze Mistrzów, zwłaszcza w kontekście nadchodzących eliminacji do Mistrzostw Świata, mogą być decydujące dla jego reprezentacyjnej przyszłości. Hauge wierzy w siłę ducha, jaką niesie ze sobą futbol, nawet z dalekiej Arktyki:
„Jedną z najpiękniejszych rzeczy w futbolu jest to, że bez względu na to, jak małe jest miasto, z którego pochodzisz, czy jak zimno jest tu zimą, gdy sędzia zagwiżdże, jest 11 na 11. Wszystko może się zdarzyć, jeśli tylko uwierzymy w siebie i zaufamy ludziom wokół nas. To niesamowite i naprawdę inspirujące dla innych norweskich klubów, że jest to możliwe.”
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.