Kliniczne niepowodzenia Brazylii posyłają Norwegię do ćwierćfinału Mistrzostw Świata.
Katastrofa w Brazylii na mundialu 2026! Porażka z Norwegią 2:1 boleśnie obnażyła problemy Canarinhos, zapisując najgorszy występ od dekad. Czy to już koniec pewnej epoki i jak to, co zobaczyliśmy, wpisuje się w erę Carlo Ancelottiego?
Brazylia „nienawidzi piłki” i preferuje kradzież zamiast posiadania
Niedzielna porażka z Norwegią 2:1 nie tylko przypieczętowała najgorszy mundial dla Brazylii od 1990 roku, ale także ujawniła najgorszy spektakl za kadencji Carlo Ancelottiego. Zmiana formacji? Gabriel Martinelli wszedł za Lucasem Paquetą, ale schemat 4-3-3, który miał być wizytówką selekcjonera od drugiego meczu grupowego, pozostał ten sam. Zmieniło się jednak wszystko, co miało znaczenie: pasywna postawa defensywna połączona z atakiem prowadzonym w pośpiechu i kompletny brak struktury.
To, co rzuciło się w oczy, to dramatyczny spadek posiadania piłki. W meczu z Japonią Brazylia kontrolowała 68% boiska; z Norwegią w pierwszej połowie było to zaledwie 35%! Seleção cofnęła się głęboko, pozwalając Norwegom na długie fragmenty ataku. W efekcie kibice i neutralni obserwatorzy oglądali fatalne widowisko. Choć Stale Solbakken i jego drużyna są groźni w kontratakach i na otwartej przestrzeni, ewidentnie brakowało im pomysłu na rozegranie akcji i penetrację głębokiego bloku defensywnego poprzez długie podania. Paradoksalnie, to technicznie słabsza drużyna kończyła pierwszą połowę z większym posiadaniem futbolówki.
Ta postawa przywodziła na myśl początki kadencji Ancelottiego – zespół nastawiony na pośpiech, żądny przejść do ataku, preferujący bezpośrednie, szybkie szanse, unikający powolnego budowania akcji. Miało to sens z dwóch powodów: wykorzystać luki w norweskiej defensywie, gdzie obrońcy byli wolniejsi i mniej zwinni w fazie przejściowej, oraz maksymalnie wykorzystać indywidualny talent Viniciusa Júniora, Rayana, Martinelliego i Matheusa Cuhny.
The problem was the standard applied to when to accelerate. At various points, Vinicius found himself isolated in numerical inferiority, for example. The result was that no genuinely dangerous chance emerged from transitions in the first half.
Skoro gra z kontry nie przynosiła efektu, Brazylia zaczęła szukać otwarć poprzez to, co stało się główną bronią drugiej fazy ancelottizmu – presing po stracie (post-loss press). Oba realne, choć niewykorzystane, szanse w pierwszej połowie wygenerowano właśnie w ten sposób, odzyskując futbolówkę natychmiast po jej stracie.
Ruch, który doprowadził do niewykorzystanego rzutu karnego przez Bruno Guimaraesa, wynikał dokładnie z tego mechanizmu. Rayan doskoczył do Nusa, gdy ten dryblował w półprzestrzeni, odebrał piłkę i podał do Guimaraesa, który natychmiast zagrał ostro do wbiegającego Martinelliego. Ten ostatni wywalczył faul na Cunhie. Chwilę później Vinicius odebrał piłkę niemal od razu po przegranym pojedynku indywidualnym i, po natychmiastowym podaniu zwrotnym od Martinelliego, zmarnował sytuację. Najlepsza akcja Brazylii w meczu, swoiste kontratakujące echo, to perfekcyjne prostopadłe podanie Viniciusa do Endricka wbiegającego za plecy obrony, którego wykończenie "jeden na jeden" z Nylandem zakończyło się niepowodzeniem.
Norwegia bez fajerwerków, ale z Haalandem – klucz do bramki
Mecz trwał w ustabilizowanym, powolnym tempie. Norwegia notowała nawet 70% posiadania, ale z kolosalnymi problemami w kreowaniu akcji. Jak można było się spodziewać, jedyne zagrożenie ze strony Europejczyków wynikało z otwartej gry.
Defending deep, Brazil maintained a degree of structural control. But with difficulty in raising their block to press higher, Ancelotti's side allowed the tie to resemble a match from the 1960s — low intensity, players walking, and very little happening.
Mimo że średnia wzrostu norweskich graczy w wyjściowym składzie wynosiła aż 1,88 metra, historycznie nie byli oni drużyną opierającą się na dośrodkowaniach. Tym razem zaledwie 11 centr do pola karnego miało miejsce, zanim Schjelderup posłał idealną piłkę do Erlinga Haalanda. Napastnik wygrał pojedynek fizyczny z Gabrielem Magalhaesem, który, śledząc piłkę zamiast rywala, znalazł się w pozycji straty kinetycznej.
Choć spodziewano się, że bezpośrednie starcia będą toczyć się raczej między Nusą a Danilo, to rezerwowy Schjelderup okazał się kluczowy. To on znalazł Haalanda przy kolejnym przejściu do ataku – ta najbardziej niezawodna norweska broń dała im gola. Haaland potrzebował jednej czystej okazji, aby otworzyć wynik, i jednego kolejnego momentu wolności, by przypieczętować awans.
Poprzednie eliminacje Brazylii na mistrzostwach świata miały miejsce w starciach z rywalami, których statystycznie dominowali – byli lepsi pod względem wydajności, liczby okazji i oczekiwanych goli, jak to miało miejsce z Belgią czy Chorwacją. Tamta klęska była wynikiem pecha lub drobnych błędów. Ta z Norwegią? Fatalny, pasywny występ, pozbawiony polotu, który, co najbardziej rani, był całkowicie zamierzonym wyborem taktycznym.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.