Kluczowe absencje w wilkach przed starciem z Evertonem.
Nadciąga burza w Premier League, a fani Wolverhampton Wanderers mają powody do niepokoju, gdyż kluczowi zawodnicy stoją pod znakiem zapytania przed arcyważnym starciem z Evertonem. Zwycięstwo nad West Hamem dało The Old Gold promyk nadziei, ale dublet urazów może ten zapał szybko zgasić.
Kontuzje gonią, a ratunek zależy od cudów – kadrowe dylematy Wolves
Wolverhampton Wanderers weszli w ten tydzień na fali, która po długim, 20-meczowym okresie posuchy, wreszcie przyniosła upragnione ligowe zwycięstwo. Dominacja 3:0 nad drużyną Młotów, z bramkami Jhon Ariasa, Hwang Hee-chana i Mateusa Mané, to balsam dla rozdartych kibiców. Niestety, radość ta ma gorzki posmak. Jak donoszą źródła, sztab medyczny ma pełne ręce roboty, martwiąc się o dyspozycyjność dwóch ważnych ogniw: Joao Gomeza i Hwang Hee-chana. Obaj musieli opuścić boisko w sobotę z urazami – Brazylijczyk narzeka na ból pachwiny, a Koreańczyk na naciągnięcie mięśnia łydki. To spory cios, zważywszy na to, że Wolves wciąż muszą zniwelować 12-punktową stratę do bezpiecznej strefy.
Trener Rob Edwards musi wykazać się nie lada inwencją taktyczną. Już teraz wiadomo, że lista absencji jest długa. Poza kadrą pozostają Jean-Ricner Bellegarde, Rodrigo Gomes, Marshall Munetsi, Toti i Leon Chiwome. Dodatkowo, Daniel Bentley jest niedostępny, a Emmanuel Agbadou przebywa na Pucharze Narodów Afryki z Wybrzeżem Kości Słoniowej. To stawia pod ścianą opcje na kluczowe pozycje.
Od ławki po atak: Gdzie szukać świeżej krwi dla Wilków?
Jeżeli Hwang Hee-chan, kluczowy element ofensywy, nie zdoła dojść do siebie na czas, na pierwszy plan wysuwa się Jorgen Strand Larsen. Norweg, partnerujący dotychczas sporadycznie, może otrzymać szansę na grę w ataku u boku Tolu Arokodare’a. To scenariusz ryzykowny, ale konieczny.
W środku pola, zastąpienie Joao Gomeza to równie paląca kwestia. Andre, który wszedł na boisko za kontuzjowanego Brazylijczyka w sobotę, jest naturalnym kandydatem do wzmocnienia serca pola. Ma on współpracować z Ariasem i Mané, który z kolei liczy na budowanie rozpędu po zdobyciu swojej pierwszej bramki w seniorskiej piłce. W tym formacyjnym systemie 3-5-2, szerokość zapewnią Hugo Bueno po lewej i Jackson Tchatchoua po prawej stronie – klasyczni wahadłowi.
Stabilizacja w defensywie kluczem do przetrwania
Mimo problemów w ataku, linia obrony Wolves może zachować pewną stabilność. Po pierwszym czystym koncie w sezonie przeciwko West Hamowi, Edwards, wydaje się, skłonny jest utrzymać niezmieniony trzon defensywy. Thiago Silva, Yerson Mosquera i Ladislav Krejci stworzyli solidny blok w weekend. Taka decyzja oznaczałaby, że doświadczony Matt Doherty, choć gotowy do gry, musiałby po raz kolejny usiąść na ławce rezerwowych. Jak sam szkoleniowiec zaznaczył, ta formacja zadziałała:
„Po zobaczeniu pierwszego czystego konta w weekend, szef Wolves może utrzymać trójkę obrońców Santiago Bueno, Yerson Mosquera i Ladislav Krejci...”
Przewidywana jedenastka Wolves na mecz środ Pırlmety z Evertonem, zakładając najgorszy scenariusz kadrowy, przedstawia się następująco: Sa; S. Bueno, Mosquera, Krejci; Tchatchoua, Arias, Andre, Mane, H. Bueno; Arokodare, Larsen. To jest skład, który ma walczyć o życie w Premier League, a jutrzejszy mecz na Goodison Park to kolejna bitwa, której nie wolno przegrać. Jeśli Gomes i Hwang nie zagrają, cała presja spadnie na barki tych, którzy dostaną szansę w środku pola i ataku.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.