Niedziela zapowiada się elektryzująco na Stade Oceane, gdzie beniaminek, Le Havre, centralny punkt uwagi po solidnym początku sezonu, zmierzy się z ambitnym Lille w ramach 14. kolejki Ligue 1. Ostatnie rezultaty obu ekip sugerują, że czeka nas starcie, w którym stawka jest wyższa niż tylko trzy punkty: Le Havre musi udowodnić, że potrafi wracać po wpadkach, a Lille, po ostatnim festiwalu goli, spróbuje przełamać niepokojącą serię na wyjazdach.

Ostatnie zderzenie z gigantem i szansa na odbudowę
Le Havre, znane jako „Le Ciel et Marine”, zaliczyło bolesny upadek w zeszły weekend, tracąc trzy bramki na Parc des Princes przeciwko Paris Saint-Germain. Ta porażka, choć spodziewana przez niektórych ekspertów, zakończyła ich imponującą, czteromeczową serię bez przegranej w Ligue 1. Co znamienne, w starciu z PSG stracili więcej goli, niż w czterech poprzednich spotkaniach razem wziętych – to statystyka, która musi martwić trenera Didiera Digarda.
Na szczęście dla gospodarzy, niedzielny mecz to powrót na Stade Oceane, gdzie ich forma prezentuje się znacznie solidniej. Mają szansę wyśrubować serię meczów bez porażki na własnym boisku do sześciu. Co więcej, w pięciu z minionych domowych występów ich defensywa była monolitem, tracąc co najwyżej jedno trafienie. Ten ligowy „mur” utrzymuje ich na bezpiecznej odległości trzech punktów od strefy spadkowej, a zaledwie dwa punkty niżej od wymarzonej górnej połówki tabeli. Warto jednak zauważyć, że w trzech z czterech ostatnich spotkań domowych musieli odrabiać straty po tym, jak tracili pierwszą bramkę – to pokazuje charakter, ale i pewną podatność na szybkie urazy. Wygrana w niedzielę oznaczałaby dla nich historyczny moment: pierwsze dwa zwycięstwa z rzędu nad Lille w tym samym roku kalendarzowym, zwłaszcza że w lutym pokonali ich 2:1 na Stade Pierre-Mauroy.
Lille: Od słabego listopada do pęknięcia korka w ataku
Zupełnie inna narracja towarzyszy ekipie Bruno Genesio. O ile początek listopada był dla „Les Dogues” frustrujący w ofensywie, o tyle ostatnie dwa mecze to prawdziwy odrodzenie strzeleckie. Zdobycie czterech bramek w dwóch ostatnich konfrontacjach konkurencyjnych to sygnał, że ich atak wreszcie „odpalił” po wcześniejszych czterech meczach z zaledwie jednym trafieniem.
Jednak ta dynamika ma swoje słabe punkty, a jednym z nich jest gra na wyjeździe. Lille zmierza do Hawru, by przełamać trzyosobową serię spotkań bez gola wyjazdowego we wszystkich rozgrywkach, z których wszystkie trzej zakończyły się porażkami. To jest ten moment, w którym trener Genesio musi zmusić swoich graczy do pokazania charakteru. Pod względem punktowym, z 23 punktami po 13 kolejkach, są na poziomie ubiegłego sezonu, aczkolwiek zaliczyli o jedno zwycięstwo więcej – co w Ligue 1 bywa kluczowe. Imponująca jest ich statystyka: są niepokonani w ośmiu z dziewięciu tegorocznych meczów, w których strzelili więcej niż jednego gola. Z drugiej strony, w trzech z czterech ostatnich ligowych wyjazdów nie potrafili zdobyć nawet jednego. Historycznie, mają rewelacyjne statystyki przeciwko Le Havre na ich terenie: wygrali trzy ostatnie mecze wyjazdowe i zachowali czyste konto w pięciu kolejnych wizytach.
Kto wybiegnie na murawę i jakie kadrowe bolączki doskwierają?
W zespole gospodarzy, Didier Digard musi obejść się bez Aboulaye Toure, który nabawił się urazu kolana w zeszłym tygodniu. Andy Logbo i Mbwana Samatta są pod znakiem zapytania – zmagają się odpowiednio ze stłuczeniem barku i problemami z udem. Digard w 13. kolejce dokonał minimalnej korekty w „jedenastce”, wprowadzając Simona Ebonoga kosztem Felixa Mambimbi w środku pola. Możliwy skład Le Havre to: Diaw; Doucoure, Lloris, Sangante, Zouaoui; Seko; Kechta, Ndiaye, Mambimbi, Ebonog; Soumare.
Po stronie Lille, kłopoty kadrowe również istnieją. Rezerwowy golkiper Marc-Auele Caillard leczy uraz łokcia, Matias Fernandez-Pardo ma stłuczoną kostkę, a Alexsandro zbliża się do powrotu po naciągnięciu mięśnia. Największym ubytkiem pozostaje zawieszony Calvin Verdonk. Warto odnotować, że Olivier Giroud wrócił do formy, notując dublet przeciwko Paris FC, a trafiali również Aissa Mandi i Marius Broholm. Potencjalna wyjściowa jedenastka Lille wygląda następująco: Ozer; Meunier, Mbemba, Mandi, Perraud; Bouaddi, Bentaleb; Correia, Igamane, Haraldsson; Giroud.
Czy „Dogues” znów zdominują Hawr, czy Le Havre wywalczy niespodziankę?
Biorąc pod uwagę, jak bardzo Le Havre ma problem z wyżej notowanymi rywalami – łącznie stracili jedenaście bramek przeciwko czołowej trójce ligi przed tą kolejką – oraz widząc odrodzenie siły ofensywnej Lille, trudno oczekiwać, by gospodarze zdołali utrzymać bramkę nienaruszoną przez pełne 90 minut. Historyczna przewaga Lille na tym stadionie jest przytłaczająca. Choć Le Havre ma ducha walki, luksus, jakim jest posiadanie w składzie gracza pokroju Giroud, który ostatnio „odpalił”, przechyla szalę. Prognozujemy, że Lille, mimo trudności na wyjazdach, wygra, ale nie bez problemów.