Liverpool nadal interesuje się Gordonem po odejściu Salaha.
Po katastrofalnym sezonie 2025/26 i definitywnym rozstaniu z Mohamedem Salahem, Liverpool desperacko szuka opcji ofensywnych, aby przebudować swoją siłę ataku. Czyżby Jurgen Klopp – lub jego następca – upatrzył sobie gwiazdę Newcastle United jako kluczowy element tej rewolucji?
Gordon jako lekarstwo na bolączki The Reds po erze Salaha
Rozstanie z Mo Salahem to koniec pewnej epoki. Dla Liverpoolu oznacza to teraz ogromne zapotrzebowanie na świeżą krew, graczy o wysokiej intensywności i zdolnych do regularnego dostarczania bramek. W tym kontekście, powrót do zainteresowania Anthonym Gordonem wydaje się logiczny, choć z pewnością nie będzie to przesunięcie tanie. Angielski skrzydłowy, który po przejściu z Evertonu do Newcastle United w styczniu 2023 roku, zdołał już zanotować imponujące 39 trafień we wszystkich rozgrywkach, jawi się jako idealny profil – szybki, dynamiczny i z solidnym doświadczeniem w Premier League.
Chociaż w kręgach Anfield mówi się także o innych elitarnych opcjach, takich jak Yan Diomande czy Bradley Barcola, to admiracja dla Gordona pozostaje „mocno zakorzeniona”. W obliczu konieczności wzmocnienia flanki ataku, a potencjalnie pozyskania więcej niż jednego skrzydłowego, angaż Gordon, wyceniany przez Newcastle na około 75 milionów funtów, wciąż jest żywy. Jego wszechstronność, pozwalająca na grę na całej linii ataku, oraz niesamowity sezon w Lidze Mistrzów, gdzie zanotował 10 goli i 2 asysty, sprawiają, że idealnie pasuje on do szukanego przez The Reds profilu.
Newcastle: Czy Gordon weźmie przykład Isaka?
Transfer Gordona do Liverpoolu wiąże się jednak z pewnym dylematem dla samego zawodnika i jego obecnego pracodawcy, Newcastle United. W mediach narastają spekulacje, że 25-letni skrzydłowy może być gotów na zmianę otoczenia, zwłaszcza jeśli chodzi o kluby regularnie walczące o największe europejskie laury. Pojawiają się głosy, że mógłby pójść śladem Alexandra Isaka.
Wielu ekspertów sugeruje, że u szczytu swoich możliwości, Gordon może czuć potrzebę świeżego startu w miejscu, gdzie trofea nie są tylko mrzonką, a podwyżka finansowa stanowiłaby dodatkowy, niebagatelny czynnik motywujący. Z perspektywy Newcastle, sprzedaż kluczowego gracza po tak udanym okresie byłaby ciosem, ale potencjalnie zapewniłaby fundusze na przebudowę składu.
Wyścig zbrojeń: Kto jeszcze chce Anglika?
Liverpool, choć ma Gordona na liście, nie będzie miał łatwej drogi do pozyskania Anglika. Jak donosi TeamTalk, chociaż Yan Diomande może być obecnie "priorytetowym celem" ofensywnym The Reds, konkurencja o Gordona jest równie intensywna.
Nie można zapominać o gigantach z Bundesligi. Bayern Monachium od dawna jest "mocno powiązany z Gordonem", a doniesienia sugerują nawet, że mistrzowie Niemiec odbyli już wstępne rozmowy z jego otoczeniem. Problem polega na cenie. Mówi się, że dla Bawarczyków transfer jest obecnie zbyt drogi i nie są oni bliscy osiągnięcia kwoty żądanej przez Newcastle.
To daje Liverpoolowi teoretycznie furtkę, ale Anglik znajduje się na radarze także innych potęg Premier League. Arsenal i Chelsea, podobnie jak hiszpańska Barcelona, również "monitorują sytuację Gordona". To oznacza, że jeżeli Liverpool zdecyduje się na odważny ruch, będzie musiał przebić się przez ostrą rywalizację, ryzykując kolejną sagę transferową o wysokiej stawce.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.