Liverpool: Priorytety transferowe po zwolnieniu Słota i odejściu Salaha.
Przed Liverpoolem maluje się okno transferowe, które może zdefiniować nową erę na Anfield – to nie będą kosmetyczne poprawki, lecz gruntowna przebudowa po erze dominacji.
Dziedzictwo Mo Salaha: Poszukiwanie następcy na prawym skrzydle
Odejście Mohameda Salaha po zakończeniu minionego sezonu to moment przełomowy, kończący jeden z najświetniejszych rozdziałów w historii klubu. Choć 34-letni Egipcjanin zakończył kampanię z 12 golami i 10 asystami – wartościami przyzwoitymi, ale dalekimi od jego standardów – to jego brak konsekwentnej magii w ofensywie był odczuwalny. Teraz na barki Alexandra Isaka spadnie zadanie zastąpienia strzeleckiej regularności Salaha, lecz Szwed nie zrekompensuje tej kreatywności, którą wnosił skrzydłowy.
Nic dziwnego zatem, że uwaga skupiła się na młodości. Według doniesień, celem numer jeden na prawą flankę został określony Yan Diomande z RB Lipsk, postrzegany jako bezpośredni „dziedzic Salaha”
. Ten 19-latek, mimo młodego wieku, wykazał się już wyjątkową zdolnością do siania chaosu w okolicach pola karnego rywali. Statystyki z sezonu 2025-26 w Bundeslidze potwierdzają jego talent: 36 meczów, 9 asyst oraz imponujące 3.6 udanego dryblingu na mecz, a także 17 stworzonych „dużych szans bramkowych”
.
RB Lipsk celuje w sumę, która z pewnością nadszarpnie budżet The Reds, ale potencjał Diomande jest nie do przecenienia.
Chociaż Bradley Barcola z Paris Saint-Germain również był sygnalizowany jako potencjalny cel, jego preferencje do gry na lewej stronie i skłonność do finalizowania akcji sugerują, że nie jest on idealnym uzupełnieniem luki po Salahu. Iraola będzie miał poważny problem, jeśli do składu wejdzie tylko jeden skrzydłowy. W obliczu możliwego odejścia Federico Chiesy, a także faktu, że Hugo Ekitike nadal leczy poważny uraz ścięgna Achillesa i potrzebował będzie miesięcy na powrót do formy po przerwie, Liverpool nie może pozwolić sobie na to, by mieć tylko trzech lub czterech opcji na trzy pozycje w ataku.
Środek pola pod znakiem zapytania: Gdzie szukać kreatywnej siły roboczej?
Niezależnie od tego, czy Alexis Mac Allister pozostanie na Anfield po spekulacjach łączących go z Realem Madryt, The Reds muszą wzmocnić swój środek pola. Ryana Gravenbercha jego braki defensywne uwidoczniły się boleśnie w sezonie 2025-26, a nagły fizyczny regres Mac Allistera był alarmujący. Iraola wymaga od swoich pomocników agresywności bez piłki i pokonywania dużych odległości, czym obaj mogą mieć problem w nadchodzącej kampanii.
Sytuację komplikuje rynek transferowy. Kluby Premier League żądają gigantycznych sum za swoje gwiazdy. Przykładowo, Nottingham Forest wycenia Ethana Andersona na około 120 milionów funtów. Takie wygórowane ceny mogą zmusić Liverpool do zweryfikowania strategii i skierowania wzroku na tańsze rynki, na przykład Ligue 1. Lamine Camara z Monako czy Mamadou Sangare z Lens wydają się być bardziej realistycznymi opcjami.
Ostatnio The Reds łączono z transferem gwiazdy Lille, Ayyouba Bouaddi, który błysnął podczas Mistrzostw Świata z Marokiem. Pytanie, czy 18-latek jest gotowy na regularną grę, pozostaje otwarte, ale zarząd nie może pozwolić Iraoli wejść w nowy sezon bez solidnego wzmocnienia środka pola. Zeszłoroczne wydatki — 407,6 mln funtów na transfery przy jedynie 207,3 mln funtów dochodu — wskazują, że tym razem trzeba będzie wykazać się dużą ostrożnością budżetową, mimo palącej potrzeby wzmocnień.
Prawy obrońca: Czy Kader czeka na kolejny eksperyment?
Conor Bradley był wyznaczony na zastępcę Trenta Alexandra-Arnolda w sezonie 2025-26, ale jego występy na prawej obronie nie przekonały. Nawet rezerwowy Jeremie Frimpong spisywał się poniżej oczekiwań, aczkolwiek jest on bardziej naturalnym wahadłowym niż prawym obrońcą w formacji czwórek.
Sytuacja z Bradleym jest o tyle kłopotliwa, że obecnie leczy on poważny uraz kolana. Choć celuje on w powrót do treningów z początkiem sezonu 2026-27, wkroczenie w nowe rozgrywki, mając go i Frimponga jako jedyne opcje na tej pozycji, jest po prostu zbyt ryzykowne. Naturalnym kandydatem, który tymczasowo wypełnił lukę, był Dominik Szoboszlai, często pełniąc rolę zastępczego prawego obrońcy – to nie jest rozwiązanie na dłuższą metę.
Podpisanie nowego, solidnego prawego obrońcy, takiego jak Michael Kayode z Brentford, może być poza zasięgiem finansowym klubu, biorąc pod uwagę pilne potrzeby w ataku i pomocy. Jeśli jednak sztab szkoleniowy nie znajdzie „przepustki budżetowej”
na transfer defensora, Iraola po raz kolejny może musieć polegać na Szoboszlaiu lub gotować się na niespodziewane wyzwania na tej kluczowej flance.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.