Liverpool wyprzedza rywali w wyścigu o transfer obrońcy Bournemouth.
Rynek transferowy we wrzącym kotle, szczególnie jeśli mowa o klubach z Premier League, nigdy nie zasypia, a najnowsze doniesienia wskazują na potencjalny hit w defensywie. Liverpool FC, choć wydawało się, że ustabilizował swoją obronę, najwyraźniej ma ambitne plany na letnie okienko.
Liverpool wyszedł na prowadzenie w wyścigu po stopera za darmo
Transfery wolnych agentów to dla dużych klubów jak podwójne zwycięstwo – dostajesz jakość bez konieczności płacenia olbrzymiego okrągłego wynagrodzenia za sam transfer. I tu właśnie pojawia się Marcos Senesi. Jak donosi The i Paper, Liverpool ma obecnie przewagę i jest postrzegany jako „najbardziej prawdopodobny kierunek” dla obrońcy Bournemouth. To jest sytuacja, która z pewnością wprawia w osłupienie fanów Chelsea i Tottenhamu, którzy również mieli nosić się z zamiarem pozyskania 28-latka.
Sytuacja w Bournemouth jest obecnie płynna. Obok potencjalnego odejścia kluczowego trenera, Andoniego Iraoli, który ogłosił zakończenie trzysezonowej kadencji, swój ruch planuje również Senesi. Argentyńczyk otwarcie zakomunikował, że nie zamierza przedłużać kontraktu, co oznacza, że z końcem czerwca stanie się wolnym zawodnikiem. Dla klubu z południowego wybrzeża to kolejny cios organizacyjny po wcześniejszej utracie Deana Huijsena, Illya Zabarnyi i Antoine Semenyo w ciągu ostatniego roku.
Dlaczego defensywa Liverpoolu potrzebuje świeżej krwi i kogoś takiego jak Senesi?
Spójrzmy prawdzie w oczy, Liverpool, mimo fantastycznych osiągnięć, stoi przed koniecznością odmłodzenia osi obronnej. Kapitan Virgil van Dijk zbliża się do 35. urodzin, a choć Ibrahima Konate ma przed sobą jeszcze lata gry (i rzekomo zamierza przedłużyć kontrakt), jego forma bywa niestety nazbyt "angielska" – czyli nieprzewidywalna. Potrzeba rywalizacji w tym krytycznym sektorze jest zatem oczywista, zwłaszcza biorąc pod uwagę nadchodzący sezon i potencjalne wejście nowego menedżera.
Senesi to nie jest żaden amator. Ma na liczniku 110 występów w Premier League. To kluczowy atut: nie będzie wymagał okresu aklimatyzacji, znanego jako angielska "adaptacja". Argentyńczyk, który stał się absolutnie fundamentalnym ogniwem zespołu Iraoli (aktywnie uczestniczył we wszystkich 31 dostępnych meczach ligowych w tym sezonie), pomógł drużynie w niesamowitej, 12-meczowej serii bez porażki. To pokazuje solidność, koncentrację i zdolność do gry pod presją. Jak podaje źródło, jego wkład po odejściach innych obrońców był po prostu niezastąpiony.
Oczywiście, do walki o Senesiego ustawili się niemal wszyscy giganci. Poczynając od Chelsea, która zawsze szuka wzmocnień, przez Tottenham Hotspur, po Manchester United, który – jak się mówi – obserwuje nie tylko jego, ale i kolegę z zespołu, Juniora Kroupiego. Jednakże ten bystrzejszy analityk rynku, jakim wydaje się być Liverpool, wydaje się działać najkonkretniej.
Czy Man United i Chelsea mogą jeszcze przejąć inicjatywę?
Dla Manchesteru United i Chelsea informacja o przewadze Liverpoolu musi być zimnym prysznicem. Choć oba kluby miały wyrażać zainteresowanie obrońcą, doniesienia sugerują, że w tej chwili „nie planują letniego ruchu”, choć oczywiście nadal „uważnie obserwują sytuację” defensora. To jest standardowa zagrywka – utrzymywać zainteresowanie, licząc na błąd rywala lub na to, że cena (nawet przy transferze bez kwoty odstępnego, trzeba doliczyć bonusy i pensję) nagle się zmieni.
Jednakże, w przypadku Senesiego, liczy się czas i determinacja. Powtarzamy: on będzie dostępny za darmo za kilka tygodni. Liverpool najprawdopodobniej oferuje zawodnikowi atrakcyjny kontrakt oraz perspektywę natychmiastowej gry na najwyższym poziomie, co jest bardziej kuszące niż bycie „na liście obserwacyjnej” gigantów, którzy mogą czekać na lepszą okazję. Senesi ma podjąć ostateczną decyzję przed końcem bieżącej kampanii. Można śmiało założyć, że Anfield jest obecnie miejscem, gdzie najgłośniej dzwoni telefon.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.