Manchester City sfinalizował rekordowy transfer Elliota Andersona z Nottingham Forest.

Manchester City znów na rynku transferowym z rozmachem godnym tytana. Czy Elliot Anderson, wschodząca gwiazda środka pola, jest tym brakującym elementem układanki Guardioli, a właściwie już Mareski?

Angielski diament w cenie korony: Obywatele wygrywają wojnę licytacyjną

To, co jeszcze niedawno wydawało się mrzonką, a potem szaloną licytacją, teraz staje się faktem. Manchester City osiągnął porozumienie z Nottingham Forest w sprawie transferu Elliota Andersona. Ten 23-letni Anglik to obecnie jeden z najbardziej pożądanych pomocników na rynku Premier League, a jego podbój eteru transferowego jest spektakularny. Oczywiście, szejkowie musieli się mocno naprężyć, bo jak donoszą media, Manchester United również depnął im po piętach, choć ostatecznie wydaje się, że Czerwone Diabły nie były gotowe wejść w „wojnę licytacyjną” lub przepłacać za byłego gracza Newcastle United.

City, nie bez problemów, zdominowało ten proces. Początkowa oferta opiewająca na około 80 milionów funtów została odrzucona, podobnie jak druga, znacznie ulepszona propozycja sumująca się do 121 milionów funtów, wliczając bonusy uzależnione od wyników. To pokazuje, jak wysoko notowano piłkarza w oczach klubu z Etihad Stadium. Dyrektor sportowy Hugo Viana prowadził nieustanne negocjacje z właścicielem Forest, Evangelosem Marinakisem, aby zamknąć lukę w wycenach. I jak donosi The Athletic za sprawą Davida Ornsteina, to właśnie świeża, skorygowana oferta pozwoliła Manchesterowi City na wywalczenie zgody.

Kontrowersyjny rekord: Kwota, która zmienia klasyfikację wszech czasów

Skala tej operacji jest oszałamiająca. Fabrizio Romano twierdzi, że Całkowita opłata za Andersona może wynieść nawet 130 milionów funtów. Jeżeli te liczby się potwierdzą, będziemy świadkami ustanowienia nowego brytyjskiego rekordu transferowego, bijąc dotychczasowy rekord Liverpoolu, który wydał 125 milionów funtów na Alexandra Isaka latem ubiegłego roku.

Ale to nie koniec historycznych korekt. Anderson ma szansę zastąpić Jacka Grealisha (za którego zapłacono 100 milionów funtów) jako najdroższy nabytek w historii Manchesteru City. Co więcej, jeśli te 130 milionów funtów zostanie zrealizowane, stanie się on trzecim najdroższym piłkarzem wszech czasów na świecie, ustępując jedynie duopolowi z PSG: Neymarowi (200 mln funtów) i Kylianowi Mbappe (166 mln funtów). To transferowa deklaracja siły, która stawia Andersona natychmiast w światowej elicie.

Co ciekawe, sam zawodnik ponoć nalegał na odejście już w czwartek. Oczekuje się, że badania medyczne przejdzie w Nowym Jorku, gdzie reprezentacja Anglii przebywa na zgrupowaniu przed Mistrzostwami Świata w 2026 roku. Choć umowa jest uzależniona od finalizacji warunków osobistych na Etihad Stadium, wydaje się, że formalności to tylko kwestia czasu, zanim ten zakup zostanie oficjalnie ogłoszony jako pierwsze wzmocnienie lata.

Bez Guardioli, ale z wizją: Fenomenalny Anderson wkracza do akcji

Manchester City od dawna sygnalizowało potrzebę wzmocnienia środka pola, zwłaszcza po odejściu klubowej legendy, Bernardo Silvy, oraz przy ciągłej niepewności co do długoterminowej przyszłości Rodriego, wiązanego z Realem Madryt. Pojawienie się Andersona idealnie wpisuje się w ten plan.

Ostatni sezon Andersona w barwach Nottingham Forest był statystycznym majstersztykiem – choć Forest finiszowało na rozczarowującym 16. miejscu, sam Anglik był maszyną. Od momentu transferu z Newcastle za 35 milionów funtów w 2024 roku, zanotował 92 występy we wszystkich rozgrywkach. W sezonie 2025/26, w 38 meczach Premier League, nie było ani jednego pomocnika, który uplasowałby się wyżej od niego w kluczowych metrykach:

  • Najwięcej kontaktów z piłką (3300)
  • Najwięcej odzyskanych piłek (306)
  • Najwięcej faule wywalczonych (80)
  • Najwięcej wygranych pojedynków (297)
  • Najwięcej podań, które łamały linie defensywne (376)
  • Najwięcej celnych podań (2038)

Te liczby nie kłamią – Anderson to absolutny dominator w fazie budowania akcji i przejmowania kontroli. To imponujące, że zawodnik ten wydaje się być nieugięty w swoim przywiązaniu do projektu City, nawet po odejściu legendarnego Pepa Guardioli. Oczekuje się, że jego miejsce na ławce trenerskiej zajmie Enzo Maresca, a Anderson ma być fundamentem jego nowej ery. Pomimo zbliżającego się meczu Anglii z Panamą w Lidze Mistrzów, transfer wydaje się być na ostatniej prostej. Pytanie, czy Thomas Tuchel zdąży go zobaczyć w akcji w barwach klubowych, czy dopiero po powrocie z reprezentacji.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.