Manchester City triumfuje nad Crystal Palace i trzyma presję na liderze Premier League.
Wyścig o tytuł Premier League wchodzi w decydującą fazę, a Manchester City, mimo rotacji w składzie, nie dał szans Crystal Palace, wygrywając 3:0 na Etihad Stadium. Czy ten wynik podtrzyma presję na Arsenalu, czy może Pep Guardiola powinien pomyśleć o zbliżającym się finale Pucharu Anglii?
Kto zagrał, gdy musiało zaboleć? City bez Haalanda, Palace bez taryfy ulgowej
Zadanie dla Manchesteru City przed środowym meczem było krystalicznie proste: zdobyć pełną pulę, by nie oddać „Kanonierom” zbyt dużego komfortu psychicznego przed ostatnią prozą sezonu. Co ciekawe, Pep Guardiola przystąpił do tej konfrontacji, świadomie osłabiając skład. Erling Haaland, Jeremy Doku, Rayan Cherki oraz Nico O’Reilly nie znaleźli się w wyjściowej jedenastce, co sugerowało, że uwaga trenera skupiona była już na sobotnim, kluczowym starciu w Pucharze Anglii. Z drugiej strony, Crystal Palace, prowadzony przez Olivera Glasnera, to zespół, który historycznie potrafił sprawiać kłopoty na Etihad, bywając notorycznie groźny w ofensywie u siebie. Mimo to, podopieczni Guardioli udowodnili, że głębia składu jest ich potężną bronią.
City, pod ścianą, po raz kolejny przełamało negatywną dla siebie statystykę – w trzech poprzednich spotkaniach na Etihad między tymi drużynami, zespół, który strzelał jako pierwszy dwa gole, nie wygrywał meczu. Ten trend został brutalnie zakończony. Ostatecznie, triumf pozwolił "The Citizens" zredukować stratę do lidera do zaledwie dwóch punktów, ale należy pamiętać o jednym: nie mają już żadnych zaległych spotkań. Ich losy zależą teraz od potknięcia Arsenalu w dwóch ostatnich kolejkach.
Phil Foden: Maestro z dwoma asystami w pierwszej połowie
Centralną postacią tego widowiska był bez wątpienia Phil Foden. Angielski pomocnik otrzymał niespodziewanie pierwszy od marca ligowy start i wykorzystał go perfekcyjnie, dowodząc, że powrót do podstawowego składu po pewnym okresie przestoju był koniecznością. Jego wpływ na grę był natychmiastowy, a statystyki nie kłamią.
Pierwsza bramka padła w 32. minucie, a jej architektem był Foden – przepiętny, nonszalancki „no-look backheel” na granicy pola karnego otworzył drogę do siatki Antoine'owi Semenyo. To zagranie to czysta magia. Kilka minut później, w 40. minucie, Foden dołożył drugą asystę.
Phil Foden provided two assists in the first half against Crystal Palace, making it the first time in his career that he has provided multiple assists in the first half of a Premier League match. Creator.
Piłka podbita przez Josko Gvardiola została sprytnie odebrana i podbita przez Fodena do Omara Marmousha, który huknął na 2:0. Te dwie asysty w pierwszej połowie to pierwszy taki wyczyn w karierze Fodena w Premier League. Jego ogólna aktywność – pięć stworzonych szans, czyli o trzy więcej niż ktokolwiek inny na boisku – świadczy o tym, że był absolutnym motorem napędowym niebieskich.
W drugiej połowie Palace próbowało zareagować, ale City kontrolowało sytuację, a kropkę nad „i” postawił w 84. minucie Savinho, który przypieczętował wynik na 3:0 i zdobył swojego pierwszego gola w sezonie po podaniu od zmiennika, Rayana Cherki.
Co z Orłami? Spokój w dole tabeli i myśli o Europie
Dla Crystal Palace ta porażka oznaczało utkwienie na 15. miejscu, pięć punktów nad strefą spadkową. Dla ekipy Olivera Glasnera, który latem odejdzie z klubu, to koniec marzeń o wyższych aspiracjach ligowych choćby z racji ostatnich rywali, w tym Arsenalu. Media sugerują, że mentalnie „Orły” będą już koncentrować się na finale Ligi Konferencji Europy, który czeka ich za dwa tygodnie. Z pewnością jednak zechcą dać swojemu odchodzącemu szkoleniowcowi godne pożegnanie w pozostałych meczach ligowych.
Tymczasem Manchester City, niepokonany od 17 meczów na własnym stadionie w lidze, musi teraz po prostu czekać i liczyć na to, że Burnley lub właśnie Palace mogą sprawić niespodziankę w meczach Arsenalu. Mając w pamięci historyczny tytuł sprzed 14 lat zdobyty bramką Sergio Agüero, City pokazało, że ma charakter zwycięzców, nawet gdy na boisku nie ma wszystkich etatowych gwiazd.
Statystyczne dominacje i najbliższe plany
Wynik 3:0 przy dominacji w posiadaniu piłki na poziomie 72%-28% i statystyce strzałów 14-6 mówi sam za siebie – City miało pełną kontrolę. Choć na Etihad panuje teraz lekki niedosyt, że wszystko zależy od innych, najbliższy cel jest bardziej namacalny: finał Pucharu Anglii z Chelsea w sobotę na Wembley. Dla Palace wyzwaniem będzie najbliższa niedzielna delegacja na Gtech Community Stadium, gdzie zmierzą się z Brentford, walczącym o czołową szóstkę.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.