Manchester united kontra młoty: czas na przełamanie sinusoidalnej formy.

W świecie Premier League, gdzie forma potrafi zmieniać się szybciej niż pogoda w Manchesterze, Czerwone Diabły znowu serwują rollercoaster emocji.

Jekyll i Hyde na Old Trafford: Czy Amorim w końcu zapanuje nad chaosem?

Niezwykła, wręcz dychotomiczna forma Manchesteru United w tym sezonie budzi więcej pytań niż odpowiedzi. Jak można przegrać kompromitująco z osłabionym Evertonem, by chwilę później wykonać heroiczny powrót i wywieźć trzy punkty z Selhurst Park? To symptomatyczne dla obecnej drużyny Erika ten Haga – nieprzewidywalność jest ich znakiem firmowym. Ruben Amorim, choć nie szczędził krytyki ogólnemu występowi, dostrzegł positive w drugiej połowie meczu z Palace, szczególnie wyróżniając Joshua Zirkzee. Dla Bruno Fernandesa i reszty ekipy nadszedł moment prawdy. Aby uciąć spekulacje o niespójności, muszą zacząć budować serię zwycięstw. To jedyny język, jaki przekona sceptyków przed zbliżającym się świątecznym nawałem spotkań.

Młoty w opałach: West Ham bezradny pod Manchesterem

Sytuacja po drugiej stronie barykady – w obozie West Ham United – wygląda równie niepokojąco. Ostatni, bezpłciowy pokaz przeciwko mistrzom kraju (oczywiście mając na myśli dominującą siłę ligi, której nazwy nie musimy wymieniać) tylko uwidocznił ich problemy, a zwłaszcza kliniczną nieskuteczność w ataku. Pod wodzą Nuno Espírito Santo, zespół zanotował wręcz kuriozalnie niski wskaźnik oczekiwanych goli (xG) na poziomie 0.29, nie stwarzając ani jednej stuprocentowej szansy. Statystyki ligowe Młotów po 13 kolejkach są brutalne: piąty najsłabiej punktujący atak (15 bramek) i druga najgorsza defensywa (27 straconych goli). Trudno o optymizm. Niemniej, kibice i zawodnicy muszą czerpać inspirację z zeszłego sezonu, kiedy to West Ham zdetronizował United na The Theatre of Dreams, wygrywając tam po raz pierwszy od 17 lat. To musi być impuls dla drużyny Davida Moyesa.

Kluczowi gracze: Ostrość na Ligt i dramaturgia Bowena

Gdy mowa o stabilności defensywnej w Manchesterze United, nazwisko, które wybija się ponad przeciętność, to Matthijs de Ligt. Holenderski stoper stał się absolutnym filarem defensywy, a zaufanie trenera Amorima procentuje. De Ligt, który nie opuścił dotąd ani minuty w kampanii Premier League, jest nie tylko liderem. Średnia 5.2 wyblokowania na 90 minut czyni go najlepszym obrońcą w zespole (ocena FotMob 6.97). Jego powrót do kadry narodowej na Mistrzostwa Świata był zatem jedynie formalnością.

Na drugim biegunie, za podtrzymanie ambicji West Hamu odpowiada Jarrod Bowen. Anglik jest bezsprzecznie najważniejszym ogniwem ofensywnym Młotów. To on przewodzi klubowym rankingom pod względem sumy goli i asyst (4) oraz notuje 2.4 strzału na mecz. Bowen to realne zagrożenie dla duetu na bokach obrony United, potencjalnie dla Patricka Dorgu lub Diogo Dalota. Czy trener Nuno odważy się wykorzystać słabość United na lewej stronie obrony, gdzie wsparcie zapewnia Aaron Wan-Bissaka, były zawodnik United? To taktyczne szach-mat, który może zadecydować o losach spotkania.

Absencje i powroty: Kto usiądzie na ławce, a kto doleczy kontuzję?

W obozie gospodarzy panuje oczekiwanie na powrót kluczowego napastnika, Matheusa Cuhny. Brazylijczyk wrócił już do treningów z pierwszym zespołem po urazie głowy, który wykluczył go z ostatnich występów. Niestety, Benjamin Šeško nadal pozostaje poza grą; Amorim podczas konferencji prasowej unikał szczegółowych komentarzy na temat innych problemów kadrowych.

Kłopoty po stronie West Ham to kolejna odsłona dramatu z Lucasem Paquetą. Jego „moment szaleństwa” – otrzymanie dwóch żółtych kartek za dyskusję w ciągu zaledwie 54 sekund przeciwko Liverpoolowi – skutkuje jednomeczowym zawieszeniem. Pomocnik dołącza do kontuzjowanych Olivera Scarlesa i Crysencio Summerville'a na liście nieobecnych. Ta strata znacząco osłabia kreatywność Młotów w środku pola.

Przewidywania: Czas na spłatę długu wobec kibiców

Manchester United ma moralny i sportowy obowiązek zrehabilitować się przed własną publicznością po ostatnim blamażu na Old Trafford. Biorąc pod uwagę siłę ofensywną Czerwonych Diabłów (nawet w ich niestabilnej formie) oraz obecną niemoc West Hamu, można oczekiwać, że gospodarze zgarną pełną pulę. Zwycięstwo mogłoby ich wcisnąć z powrotem do czołowej piątki, otwierając realną walkę o miejsca gwarantujące udział w Lidze Mistrzów – to byłby mocny sygnał dla całych rozgrywek.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.