Manchester United marzy o Tchouameni, ale ten musi poprosić o odejście z Realu Madryt.
Czerwone Diabły mają marzenie, ale czy sen o Aurélienie Tchouaménim jest skazany na porażkę, zanim w ogóle się rozpocznie? Najnowsze doniesienia z Madrytu sugerują, że droga do Old Trafford jest zablokowana, chyba że sam Francuz postanowi wywołać transferowy bunt.
Tylko akt Tchouaméniego może odblokować transfer do Manchesteru United
Manchester United od dawna szuka godnego następcy dla Casemiro, a眼中 (w oczach) Czerwonych Diabłów to właśnie Aurélien Tchouaméni jawi się jako absolutny priorytet transferowy tego lata. Problem polega na tym, że Real Madryt, jak donosi hiszpański dziennik Sport, absolutnie nie ma zamiaru słuchać propozycji za swojego francuskiego defensywnego pomocnika. To klasyczny dylemat gigantów: dopóki zawodnik nie "zarysuje" chęci opuszczenia Santiago Bernabéu, transfer pozostaje w sferze fantazji, a nie realnych negocjacji.
Cała sytuacja przypomina transfer Casemiro w 2022 roku. Brazylijczyk musiał sam podjąć decyzję, by Real Madryt w ogóle rozważył sprzedaż. Jeżeli Tchouaméni, który w barwach Królewskich rozegrał już 195 spotkań, zdobywając między innymi Ligę Mistrzów i La Ligę, nie skomunikuje jasno Jose Mourinho (uwaga: tutaj prawdopodobnie chodzi o byłego trenera Realu, gdyż obecnie trenerem jest Carlo Ancelotti, ale trzymając się doniesień ze źródła) swojej potrzeby zmiany otoczenia, transfer do United jest niemal niemożliwy. Wystarczyłoby, by Tchouaméni zaczął "popychać" sprawę, a Florentino Pérez i jego ekipa musieliby zareagować.
Kwota zaporowa: Real Madryt wycenia swój diament na ponad sto milionów funtów
Gdyby jednak Francuz wszedł na minę i zażądał odejścia, Anglicy musieliby przygotować się na potężny wydatek. Według doniesień, Real Madryt wycenia 26-latka na astronomiczną sumę, rzędu 103 milionów funtów. To jest poziom cenowy, który definiuje absolutny top światowej piłki, a Tchouaméni z pewnością do tej elity należy, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego występy na Mundialu 2026, gdzie mimo drobnego urazu mięśnia uda, który kosztował go występ przeciwko Paragwajowi i stawia go pod znakiem zapytania w ćwierćfinale z Marokiem, prezentował się znakomicie.
Manchester United już teraz musi radzić sobie z faktem, że pewne cele transferowe przepadły. Na przykład, Elliot Anderson ostatecznie wylądował w Manchesterze City, a z West Ham i Newcastle do Tottenhamu przenieśli się odpowiednio Mateus Fernandes i Sandro Tonali – co tylko podkreśla, jak nerwowo musi działać dyrekcja sportowa Czerwonych Diabłów. Brak wzmocnienia w środku pola, zwłaszcza defensywnego, to proszenie się o kłopoty w kolejnym sezonie Premier League.
Czy historia Casemiro się powtórzy? Ścieżka do Old Trafford jest wąska
Pamiętamy Casemiro – legendę, która opuściła Madryt w 2022 roku, by dołączyć do Manchesteru United. Brazylijczyk rozegrał dla Czerwonych Diabłów 160 meczów, a jego ostatni sezon (2025/26) był kluczowy w powrocie klubu do Ligi Mistrzów. Był to transfer, który wymagał determinacji obu stron. Jeżeli Tchouaméni ma podążyć tą samą ścieżką, to właśnie teraz jest moment na sygnał.
Obecnie Tchouaméni ma stałe miejsce w wyjściowej jedenastce Realu Madryt i liczne trofea na swoim koncie. Jednak presja związana z regularną grą w klubie, który aspiruje do absolutnej dominacji, i potencjalnie większa rola w odbudowującej się drużynie United, może skłonić go do podjęcia radykalnych kroków. Na razie jednak pozostaje opcja rezerwowa: jeśli Królewscy nie chcą rozmawiać, to potencjalny nabywca musi poczekać na kapitulację zawodnika. Inaczej, ten "wymarzony cel transferowy" pozostanie tylko ironicznym nagłówkiem sportowym.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.