Zbliżające się Mistrzostwa Afryki w Piłce Nożnej 2025 w Maroku to już nie tylko turniej, to prawdziwe święto futbolu, na które czeka cały kontynent, a presja na gospodarzach jest niemal namacalna po ich historycznym półfinale na Mistrzostwach Świata 2022. Atlasowi Lwy pragną zdobyć drugi tytuł kontynentalny, ale na drodze staną im giganci tacy jak Egipt z Mohamedem Salahem pragnącym uwieńczyć karierę, czy Nigeria szukająca odkupienia. Co ciekawe, po raz pierwszy w historii turniej odbędzie się w okresie świąteczno-noworocznym – to będzie prawdziwy zimowy spektakl!

Gospodarze pod ogromną presją, czyli walka o przetrwanie w Grupie A
Spis treści
Maroko wchodzi do turnieju jako faworyt absolutny, nie tylko do wygrania Grupy A, ale i całego trofeum na własnej ziemi. Walid Regragui zbudował ekipę, która łączy światową klasę Achrafa Hakimiego i Brahima Díaza z nieustępliwą mentalnością zwycięzców, co udowodnili podczas łatwych eliminacji. Ale chociaż ich awans był pewny, teraz liczy się tylko złoto.
Rywalem w grupie jest niebezpieczna Mali, prowadzona przez Toma Saintfiet. Ich styl? Oddawać posiadanie i wygrywać minimalnie. To miało sens w eliminacjach, gdzie ta zachodnioafrykańska nacja straciła tylko jednego gola w sześciu meczach przeciwko Mozambikowi, Gwinei Bissau i Eswatini. To pokazuje, że defensywa to ich atut.
Zambia, triumfatorzy z 2012 roku, wraca na scenę z Patsonem Daką z Leicester City na czele ataku, ale ostatnio brakuje im konsekwencji w starciach z elitą kontynentu. Kwartet uzupełniają Komory, niespodziewani bohaterowie z 2021 roku, którzy z pewnością będą cieszyć się możliwością sprawienia kolejnej sensacji w blasku jupiterów Casablanki.
Choć Maroko powinno przejść dalej bez większych problemów, bój o drugie, automatyczne miejsce między Mali, Zambią a Komorami zapowiada się fascynująco. Czy Mali utrzyma żelazną defensywę, czy może Zambia odzyska dawny blask?
Grupa B: Czy Salah w końcu sięgnie po koronę, czy Bafana Bafana znów zaskoczą?
Narracja w Grupie B kręci się wokół Mohameda Salaha i dążenia Egiptu do historycznego, ósmego tytułu AFCON. Po dwóch bolesnych porażkach w finałach w 2017 i 2021 roku, Salah wie, że czas ucieka, by dodać międzynarodowe trofeum do swojej lśniącej klubowej kariery. Faraonowie pozostają pragmatyczną, dobrze poukładaną maszyną, ale czeka ich twarde starcie z odrodzoną RPA.
Bafana Bafana, świeżo po brązowym medalu w poprzedniej edycji, odnalazła pod wodzą Hugo Broosa nową tożsamość i dysponuje umiejętnościami technicznymi, by frustrować północnoafrykańskich rywali. Angola i Zimbabwe uzupełniają grupę, co zapowiada serię emocjonujących derbów południa kontynentu. Gelson Dala z Angoli pozostaje groźnym zagrożeniem w kontratakach, podczas gdy Zimbabwe wraca do gry, chcąc udowodnić, że zasługuje na miano elity po okresie niestabilności.
Choć Egipcjanie mają być liderem, zwycięstwo RPA nad Marokiem w zeszłym Pucharze Narodów Afryki dowodzi, że nie boją się nikogo, co czyni tę grupę jedną z najtrudniejszych do przewidzenia, poza samym nasieniem rozstawionym.
Czy Super Orły odnajdą stabilność, czy Tunezja znowu będzie mistrzem turniejowego zarządzania?
Nigeryjczycy przybywają do Maroka mając być może najlepszego „dziewiątkę” na kontynencie, a jednak Super Orły to zespół spowity niepewnością. Po niepowodzeniu w eliminacjach do Mistrzostw Świata presja na Victorze Osimhenie i Ademoli Lookmanie, by dostarczyć czwarty tytuł AFCON, jest ogromna. Taktycznie drużyna często wygląda na zbyt obciążoną na skrzydłach – lub w ataku, byśmy byli bardziej precyzyjni – a ich perspektywy defensywne są niepewne po odejściu Williama Troost-Ekonga i kontuzjach Ainy i Fredricka.
Tunezyjczycy, wiecznie doskonali w zarządzaniu turniejem, postarają się zdusić nigeryjskich strzelców swoim charakterystycznym zdyscyplinowanym podejściem. Orły Kartaginy zakończyły eliminacje na drugim miejscu za Komorami, ale zdążyły zmienić trenera – teraz stery przejął Sami Trabelsi. Mając na uwadze fakt, że mistrzowie z 2004 roku nie stracili bramki w niedawnych eliminacjach do Mistrzostw Świata, ich pojedynek z Super Orłami będzie elektryzujący.
Uganda i Tanzania stoją przed trudnym zadaniem walki, choć nie można całkowicie skreślać obu narodów Afryki Wschodniej. Niemniej jednak, byłoby to wielkim szokiem, gdyby dwaj giganci nie zajęli czołowych miejsc w tej sekcji.
Grupa D: Senegal stawia na balans, ale DRK to afrykański postrach
Senegal pozostaje jedną z najbardziej zrównoważonych drużyn, nawet przechodząc w nową erę pod wodzą Pape Thiawa. Z Sadio Mané’em nadal będącym postacią talizmaniczną, a do tego Ismailą Sarr, Iliman Ndiaye i Nicolas Jackson gotowymi do gry, mistrzowie z 2021 roku są zbudowani na to, by dojść do samego finału.
Jednak dzielą Grupę D z DR Konga, zespołem, który stał się utrapieniem dla tradycyjnych mocarstw kontynentu w ostatnim czasie. Leopards niedawno zakończyli marzenia Nigerii o awansie na Mundial, a ich fizyczny styl gry z wysokim pressingiem potrafi wytrącić z równowagi nawet najbardziej opanowane defensywy.
Obecność Beninu i Botswany sprawia, że jest to grupa, w której różnica bramek może mieć kluczowe znaczenie. Benin, prowadzony przez doświadczonego Gernota Rohra, to mistrzowie zdobywania wyników dzięki waleczności i efektywności stałych fragmentów gry, podczas gdy Botswana wchodzi jako zdecydowany outsider. Wyraźnym klasykiem będzie starcie między Senegalem a DR Kongiem w Tangerze – mecz, który może zadecydować o uniknięciu potencjalnie trudnego rywala w 1/8 finału. Ale nie lekceważcie cwanego, starego Rohra.
Algieria: Czy talent wreszcie przełoży się na harmonię?
Algieria to naród poszukujący swojej dawnej chwały po dwóch kolejnych rozczarowujących kampaniach w AFCON. Lisom Pustyni nie brakuje indywidualnych Błyskotek: Riyad Mahrez, Rayan Ait-Nouri, a zwłaszcza Mohamed Amoura, który został królem strzelców eliminacji do Mistrzostw Świata, wspierani przez twardego weterana Baghdada Bounedjaha. Wyzwanie dla Vladimira Petkovicia polega na znalezieniu taktycznej harmonii, której brakowało od triumfu w 2019 roku.
Wpadli w trudną Grupę E obok Burkina Faso, drużyny, która konsekwentnie dociera do późnych faz turnieju w ostatniej dekadzie. Edmond Tapsoba z Bayeru Leverkusen prowadzi defensywę „Koni Bojowych”, a Bertrand Traoré, Dango Ouattara i Lassina Traoré zapewniają potrzebną siłę w ataku. Ci trzej panowie zdobyli łącznie 45 bramek dla swojego kraju i nie boją się roli strzelców zwycięskich bramek na AFCON 2025.
Gwinea Równikowa, która sensacyjnie pokonała Algierię na AFCON 2021, wraca z wiecznie młodym Emilio Nsue i Ibanem Salvadorem, którzy będą chcieli powtórzyć swoje historyczne wyczyny. Sudan zamyka grupę jako wyraźny outsider, ale ich historyczne osiągnięcia oznaczają, że nie można ich całkowicie lekceważyć. Dla Algierii wszystko, co nie będzie zajęciem pierwszego miejsca w tej grupie, zostanie uznane za kolejny kryzys narodu, który wymaga perfekcji.
Grupa F: Mistrzowie z Wybrzeża Słoniowej kontra Kamerun – czy to grupa śmierci?
Grupa F to prawdziwa gratka dla kibiców, ponieważ obrońcy tytułu, Wybrzeże Słoniowej, mierzą się z pięciokrotnymi triumfatorami, Kamerunem. Słonie wciąż lecą na fali swojego niesamowitego triumfu w 2023 roku na własnym terenie i wkraczają do turnieju, chcąc zostać pierwszą drużyną, która obroni koronę (co ostatnio udało się tylko Egiptowi w latach 2006-2010).
Jednak czeka ich scenariusz „Grupa Śmierci”, ponieważ nie można zapominać, że Kamerun potrafi znaleźć dodatkową moc, gdy na szali leży trofeum kontynentalne. Po kontrowersyjnym pominięciu Vincenta Aboubakara, Lwy Nieokiełznane poprowadzi gwiazda Manchesteru United, Bryan Mbeumo, który pragnie odcisnąć piętno na wielkim turnieju dla tej środkowoafrykańskiej nacji. Niestety, można odnieść wrażenie, że ich zamieszanie przedturniejowe poważnie zaszkodzi temu, co zamierzają osiągnąć w Maroku.
Gabon, z odrodzonym Pierre-Emerickiem Aubameyangiem na czele, dodaje kolejny element komplikacji do tej sekcji. Pantery mają indywidualną jakość, by pokonać każdą drużynę w danym dniu, i będą traktować awans z trzeciego miejsca jako absolutne minimum.
Mozambik to czwarty zespół w tym kotle, a choć są najmniej utytułowani, ich duchowe występy w ostatnich latach sugerują, że nie oddadzą punktów za darmo. Pozornie Grupa F nie powinna dostarczyć słabego meczu i zapowiada się na mnóstwo futbolowej zabawy.