Messi pobił rekord MLS, notując setny wkład w bramki.
Inter Miami znów na ustach wszystkich, a na czele tego festiwalu, jakżeby inaczej, stoi Leo Messi! Czy Argentyńczyk naprawdę nie potrafi niczego zepsuć, gdy tylko wkroczy na murawę? Ostatnie starcie z Toronto FC dostarczyło nam emocji, goli i kolejnych historycznych rekordów, które wydają się być pisane na bieżąco.
Czy Messi jest już poza zasięgiem? Nowy rekord MLS w rekordowym tempie
Nie ma co ukrywać – odkąd Lionel Messi dołączył do Interu Miami, każdy mecz to potencjalne przekraczanie kolejnych barier. Ostatnie 4:2 odniesione na BMO Field przeciwko Toronto FC to nie tylko trzy punkty dla „Różowych”
, ale przede wszystkim kolejny, oszałamiający kamień milowy w karierze kapitana. Czy to już rutyna, czy może świadectwo absolutnej dominacji? Kwestia dyskusyjna, ale fakty są nieubłagane: Messi stał się najszybszym graczem w historii ligi MLS, który osiągnął magiczną liczbę stu udziałów przy bramkach w sezonie regularnym.
Z kim rywalizował? Oczywiście z legendą Toronto, Sebastianem Giovinco. Włoski maestro potrzebował 95 spotkań, by zanotować 58 goli i 42 asysty – łącznie sto wkładów w bramki. Messi? On potrzebuje tylko 64 ligowych występów od swojego debiutu w 2023 roku, by skompletować ten sam dorobek, a nawet go delikatnie przewyższyć (59 goli i 41 asyst). To jest absolutny szok, biorąc pod uwagę, że mowa o jednym z najlepszych zawodników w historii MLS.
Jak wyglądał ten popis w Toronto? Rodrigo De Paul otworzył wynik pierwszej połowy, a następnie Messi przejął narrację, notując asysty przy trafieniach Luisa Suareza i Sergio Reguilona. Po tych podaniach Inter Miami prowadziło już 3:0. Sam Argentyńczyk przypieczętował swój niezły wieczór, wymieniając piłkę z De Paulem i umieszczając ją za plecami bramkarza, Luki Gavrana. Choć Emilio Aristizabal późno zdobył dublet dla Toronto, to było za mało, by zatrzymać rozpędzoną maszynę z Florydy, która ma bilans 6 zwycięstw, 4 remisów i zaledwie 2 porażek w tym sezonie.
Jak sam klub to skomentował? Na oficjalnym profilu Interu Miami pojawił się tweet pełen dumy:
LET’S GOOO! Our captain for the 4th goal ©️? [załączony link do mediów]
Oficjalne konto ligi MLS również nie mogło przejść obojętnie obok tak spektakularnego wyczynu, podkreślając wyjątkowość lidera:
One of one. ? [załączony link do mediów]
Pogoń za królem strzelców: Messi na granicy światowej elity
Niewątpliwie, kiedy Messi koncentruje się na MLS, nikt nie może spać spokojnie – ani konkurenci w lidze, ani kibice na całym świecie oczekujący kolejnych bramek. Osiemnastokrotny zdobywca Złotej Piłki ma już na swoim koncie 9 trafień w 11 występach w tym sezonie ligowym. To stawia go na równi z Samem Surridge’em z Nashville SC, co daje mu trzecie miejsce w klasyfikacji strzelców MLS 2026.
Kto jest przed nim? Walka jest zacięta, ale Messi jest tuż za plecami. Wyprzedzają go Petar Musa z FC Dallas oraz niekwestionowany lider, Hugo Cuypers z Chicago Fire. Różnica to zaledwie jeden gol! Czy to oznacza, że Argentyńczyk, mistrz adaptacji i determinacji, rzuci się do szalonym pościgiem? Biorąc pod uwagę, że to dopiero połowa sezonu, a jego forma wydaje się być nieśmiertelna, nikt nie powinien być zdziwiony, jeśli lada chwila zobaczymy go na szczycie listy strzelców.
Następny przystanek, który może być kluczowy w tym wyścigu, to środowe starcie z FC Cincinnati na TQL Stadium. Dla Messiego to idealna okazja, by udowodnić, że jego wizytówka – czyli nie tylko asysty, ale przede wszystkim bramki – wciąż jest aktualna i budzi respekt.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.