Młode talenty rozświetlają ligę, podczas gry Montreal zwalnia trenera.
Sezon 2026 w MLS nabiera rumieńców, a na scenie pojawiają się talenty, które mogą zdefiniować przyszłość ligi. Podczas gdy świat wciąż emocjonuje się Messim w Miami, na innych boiskach dzieją się równie fascynujące rzeczy, zwłaszcza jeśli chodzi o młode pokolenie zawodników.
Młoda rewolucja w MLS: Czy Zakrzewski Hall jest następcą tronu?
Fani Inter Miami mogli przeżyć kolejny "moment Messiego" na inauguracji nowego stadionu, ale po dwóch meczach w tej twierdzy domowej, na zwycięstwo wciąż muszą czekać. Jednak w ostatniej potyczce z New York Red Bulls (remis 2:2), uwaga mediów skupiła się na kimś, kto ewidentnie ma papiery na wielką karierę. Mowa o osiemnastolatku, Julianie Zakrzewskim Hallu.
Ten chłopak, pochodzący z serca Manhattanu, faktycznie wnosi Nowy Jork do nazwy New York Red Bulls. Po ubiegłosezoną kampanii, gdzie zaliczył 22 wejścia z ławki i cztery starty, pod wodzą nowego trenera Michaela Bradleya, Hall jest teraz pewniakiem w wyjściowej jedenastce. A liczby? Pięć goli w pierwszych siedmiu meczach to wynik, który stawia go w czołówce ligi. Co więcej, w starciu z Miami dołożył swoje pierwsze asysty. Jak zauważył James Nalton, to, że potrafił “wypracować przestrzeń i przyciągnąć obrońców tak, aby gole mogły paść” przy asystach na Ruvalcabę i Mehmetiego, jest równie imponujące jak jego strzelecka skuteczność. To nie tylko gole, to dojrzałość w kreowaniu gry.
Era młodych wilków: Nie tylko Hall na fali wznoszącej
Sezon 2026 w MLS jawi się jako prawdziwa rewolucja młodzieżowa. Drużyny, które notują najlepsze wyniki na początku rozgrywek, często opierają swój sukces na narracji o błyskotliwych wychowankach. A standard gry, jaki prezentują ci młokosi, jest momentami zaskakujący.
Weźmy na przykład Lucasa Herringtona, osiemnastoletniego australijskiego środkowego obrońcę Colorado Rapids. Herrington nie tylko regularnie występuje w sercu obrony, ale jest jednym z najbardziej zaangażowanych graczy w grze. Jego statystyki są oszałamiające. Tylko Jeppe Tverskov z San Diego zaliczył więcej podań, ale Herrington może pochwalić się 95-procentową celnością i decyduje o rotacji defensywy. To duży rok dla tego nastolatka, który latem będzie reprezentował Australię na Mistrzostwach Świata 2026. Czyżby szykował się do wywalczenia miejsca w podstawowym składzie na turniej?
Wśród amerykańskich talentów, mamy całą plejadę obiecujących nazwisk. Choć na mundial w 2026 mogą już nie zdążyć, Igrzyska Olimpijskie w 2028 roku na własnej ziemi będą dla nich idealnym poligonem doświadczalnym dla przyszłych graczy USMNT. Oprócz Halla i Mehmetiego z Red Bulls, na radarach regularnie pojawiają się Zavier Gozo z Real Salt Lake, Luca Bombino z San Diego, a także Niko Tsakiris i Beau Leroux z San Jose Earthquakes. Ci gracze nie tylko grają, ale robią to konsekwentnie – to solidny fundament dla przyszłości ligi.
Włoski dymisja i kryzys na przedmieściach: Montreal w głębokim dołku
Tymczasem w innej części konferencji Wschodniej, CF Montréal potwierdziło swój status najsłabszej drużyny ligi, przegrywając "bitwę o dno" z obrońcami tytułu Supporters' Shield, Philadelphia Union. Union zdobyli tym samym swoje pierwsze punkty i pierwsze zwycięstwo w 2026 roku, co oczywiście stawia pytania także wobec trenera Union, Bradleya Carnella, po jego spektakularnym spadku formy z ligowych liderów do outsiderów.
Jednak to Marco Donadel zapłacił najwyższą cenę. Po tej porażce Włoch stracił posadę. Montreal to miasto z bogatą historią piłkarską, ale ostatnimi laty drużyna rzadko dorównywała temu statusowi. Poza jednym sezonem 2022 napędzanym przez Wilfrida Nanc'ego, kibice nie mieli zbyt wielu powodów do radości. W 2020 roku klub przemianował się z Montreal Impact na CF Montréal, tracąc część tej piłkarskiej tożsamości – i jak się wydaje, także część sportowej siły rażenia.
Następca Donadela będzie miał przed sobą karkołomne zadanie. Jak słusznie zauważono: „Chyba że znajdą trenera pokroju Nanc’ego, który był w stanie zaszczepić styl gry i mentalność pozwalającą drużynie grać powyżej oczekiwań, sama zmiana trenera nie będzie odpowiedzią dla zespołu, który jest już przytwierdzony do dna klasyfikacji Supporters’ Shield”.
Od Tottenhamu do Denver: Matt Wells odnajduje kontrolę w Rapids
Podczas gdy Tottenham Hotspur zmaga się z realnym widmem spadku w Premier League, ich były asystent, Matt Wells, notuje obiecujący start w MLS jako główny trener Colorado Rapids. To dowód na to, że nie zawsze trzeba mieć gwiazdy kalibru Messiego – czasem chodzi o metodykę.
W wywiadzie dla Backheeled, Wells mówił o swojej ambicji przejścia z roli asystenta do głównego szkoleniowca, by móc w pełni wdrażać swoje koncepcje. A jego podejście jest... unikalne. Wspomniał o chęci dyrygowania poszczególnymi akcjami z ławki rezerwowych. Może się to wydawać skrajną formą kontroli, ale dla drużyny, która ma ambicje, może to być dokładnie to, czego potrzebowali.
Efekt? Rapids przestali się miotać. Na razie są realnymi kandydatami w Konferencji Zachodniej. Ich 6:2 deklasacja Houston Dynamo, z fenomenalnym występem Rafaela Navarry, tylko to potwierdziła. Kiedy do tego dodamy rozwój młodych graczy, takich jak wspomniany Herrington i Paxten Aaronson, w Commerce City jest mnóstwo optymizmu. Wells udowadnia, że dyrektywny styl może odmienić oblicze klubu, dając Rapids impuls do walki o najwyższe cele.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.