Wokół Anfield znów zawrzało. Czy napięcie między Mohamedem Salahem a zarządem i sztabem szkoleniowym Liverpoolu doprowadzi do nieuchronnego rozstania? Mimo ostatnich, niewymuszonych błędów na boisku, obrońca Ibrahima Konate postanowił zabrać głos, publicznie zapewniając o lojalności egipskiego asa, co rzuca nowe światło na sytuację transferową. Niedawne zwycięstwo 2:0 z Brighton pokazało, że „The Reds” potrafią wygrywać i bez Salah w wyjściowym składzie, ale powrót napastnika z ławki – i jego natychmiastowy udział w bramce – tylko zaostrzył spekulacje. Słowa Konate to jednak mocny sygnał dla kibiców, którzy obawiają się medialnych doniesień o zimowej wyprzedaży gwiazd.

Czy to tylko „frustracja chwilowa”, jak twierdzi solidny Konate?
Relacje na linii Salah – sztab szkoleniowy Liverpoolu, zwłaszcza pod wodzą nowego trenera Arne Slota, stały się tematem numer jeden w angielskich mediach. Po tym, jak Egipcjanin ostro skrytykował decyzje dotyczące zarządzania klubem i sztabem, w eterze zawisło pytanie: czy to jego ostatnie miesiące na Anfield? Tymczasem, po triumfie przeciwko Brighton (2:0), obrońca Ibrahima Konate, który sam bywa obiektem krytyki, postanowił publicznie wesprzeć swojego kolegę z szatni.
Konate, udzielając wywiadu francuskiej telewizji Canal+, kategorycznie odrzucił tezę, że widzieliśmy ostatni występ Salaha w czerwonej koszulce. Stwierdził: > „Osobiście nie sądzę [że to był jego ostatni mecz u nas]. Dziś widzieliście, jak bardzo kocha ten klub.”
Jego analiza, choć pełna empatii, nie umknęła uwadze analityków. Konate stara się stonować nastroje, sugerując, że publiczne „eksplozywne wywody” Salaha są wynikiem naturalnej frustracji zawodnika o tak wysokich ambicjach. > „Co się z nim stało, trzeba zrozumieć frustrację, jakiej czasem doświadczają zawodnicy, którzy mają za sobą taką karierę, którzy tyle zrobili. To zawodnik, którego wszyscy kochają, trener go kocha, on kocha trenera, wszyscy kochamy się w tym klubie” – dodawał Konate.
Obecna sytuacja jest jednak delikatna. Salah ma wkrótce dołączyć do reprezentacji Egiptu na Puchar Narodów Afryki, a ewentualna sprzedaż zimą, mimo jego kluczowej roli dla klubu, pozostaje realną opcją dla działaczy, jeśli atmosfera staje się toksyczna. Na razie mamy uspokajające słowa z szatni, ale czy wystarczą one, by uciszyć spekulantów?
Sukcesy bez Mesjasza: Co Slot może ugrać w obecnej układance?
Zwycięstwo 2:0 nad Brighton w Premier League, mimo że Salah wszedł dopiero z ławki za kontuzjowanego Joe Gomeza, było ważnym sygnałem. Liverpool nie jest już drużyną, która polega wyłącznie na magii swojego najlepszego strzelca. Choć w ostatnich pięciu spotkaniach bilans jest korzystny (trzy zwycięstwa i trzy czyste konta), trzeba pamiętać, że poprzedzała to seria dziewięciu porażek w dwunastu meczach. To pokazuje, że pod wodzą Arne Slota drużyna wciąż buduje stabilność.
Obecnie szóste miejsce w tabeli Premier League i 26 punktów, zaledwie dwa punkmy za czwartym Chelsea, sugeruje, że walka o powrót do ścisłej europejskiej elity jest otwarta. Choć tytuł mistrzowski wydaje się odległy (Arsenal ma już dziesięć punktów przewagi), prawdziwym polem do popisu może być Europa. Liverpool udowodnił, że potrafi dominować na arenie międzynarodowej, pokonując bez straty bramki takie potęgi jak Real Madryt, Arsenal czy Inter Mediolan. Głębokie wejście do Ligi Mistrzów (zakładamy, że to cel minimum) przy obecnej formie jest jak najbardziej realną opcją, nawet jeśli transferowe trzęsienie ziemi nastąpi w styczniu.
Transferowe dylematy: Czas na obrońcę i pomocnika, bo obrona woła o pomstę do nieba
Koniec meczu z Brighton przyniósł koszmarne wieści dla Slota: uraz Joe Gomeza. Problemy kadrowe w formacji defensywnej osiągnęły krytyczny poziom. Po kontuzji Gomeza, Slot dysponuje zaledwie dwoma zdrowymi, seniorskimi stoperami. Taki stan rzeczy jest absolutnie nieakceptowalny dla klubu o aspiracjach mistrzowskich.
Virgil van Dijk, mimo swojego statusu i klasy, ma 34 lata i nie może sam dźwignąć odpowiedzialności za całą defensywę. Jego partner, Ibrahima Konate, choć podbudowany publicznym wsparciem dla Salaha, sam ma za sobą serię błędów i niestety – chroniczne problemy zdrowotne. W tej sytuacji, wzmocnienie środka obrony w styczniowym okienku transferowym to nie luksus, lecz konieczność. Jeżeli Liverpool ma zdolność finansową i organizacyjną, Marlon Guehi z Crystal Palace jawi się jako priorytet; to transfer, który trzeba „dowiązać”.”,
Co więcej, zauważalna jest zmiana taktyczna Slota, który coraz częściej decyduje się na zestawienie z czterema pomocnikami w pierwszej jedenastce. Taka formacja wymaga głębi składu w tej strefie boiska. Jeśli kontuzja Dominika Szoboszlaia okaże się poważniejsza niż przewidywano („poważna” to słowo, którego boją się kibice), to sprowadzenie dynamicznego pomocnika stanie się równie pilne, co zatrudnienie nowego stopera. Zimowe okno transferowe zdecyduje nie tylko o przyszłości Salaha, ale i o tym, czy Liverpool jest gotów do podjęcia walki o trofea na wszystkich frontach.