Salah odchodzi: legenda opluwana w cieniu kryzysu Liverpoolu

Futbol to sinusoida, a forma Mohameda Salaha w Liverpoolu wydaje się być tego najnowszym, bolesnym dowodem. Zaledwie rok po historycznym sezonie, w którym pobił wszelkie rekordy i poprowadził The Reds do chwały, Egipcjanin jest postrzegany jako cień samego siebie, a jego relacje z klubem legły w gruzach.

Od bohatera do pariasa: Dlaczego sezon Salaha na pożegnanie potoczył się tak gorzko?

W futbolu tempo zmian bywa oszałamiające. Jeszcze niedawno Mohamed Salah, po sezonie, w którym zdobył 29 goli i zanotował 18 asyst, cementując swoją pozycję w klubie, podpisał nowy, dwuletni kontrakt. Sygnały były jednoznaczne: Liverpool zmierza po dominację. A jednak, minął rok i ten czterokrotny zdobywca Złotego Buta, być może przedwcześnie, kończy swoją przygodę z Merseyside po najsłabszym statystycznie sezonie w barwach The Reds. Zaledwie siedem bramek i sześć asyst – to bilans, który dla kogokolwiek innego byłby przyzwoity, ale dla maszynki do zdobywania punktów, jaką jest Salah, jawi się jako fatum.

Niesprawiedliwe poświęcenie na ołtarzu taktyki przez Arne Slota, który w celu „utwardzenia” gry odsúwał go od składu, tylko podsyciło ogień. Eskalacja werbalnych przepychanek z klubem przyspieszyła nieuniknioną rozłąkę. Ciężar wydarzeń z ostatnich tygodni przyćmił wszystko inne. Zamiast szacunku przy wejściu na ostatni mecz, Salah został przedstawiony jako antybohater, który swoją goryczą rzuca jadowite uwagi na byłego pracodawcę.

Czy Salah ma rację, wskazując na obniżkę standardów? Piłka nożna nie znosi przeciętności.

W rzeczywistości, Egipcjanin po prostu rzucił światło na fakt, że standardy w klubie uległy erozji. Wskazał na oczywistość. Gdyby standardy nie spadły, Slot nie mówiłby o strzeleniu dwóch goli na Villa Park – w meczu przegranym przez The Reds 4:2 – jako o wielkim pozytywie. Gdyby standardy nie spadły, nie musielibyśmy analizować, dlaczego mistrzowie Anglii z sezonu 2024/25 muszą walczyć o piąte miejsce w ostatniej kolejce.

Maksymalna liczba punktów, jaką Liverpool może zgromadzić w tym sezonie, to 62. Dla porównania, w zeszłym roku taki dorobek dałby co najwyżej ósme miejsce. Jak sam słusznie zauważył Salah w niedawnym oświadczeniu: > Winning some games here and there is not what Liverpool should be about. All teams win games.

Został on zdemonizowany za to, że domagał się lepszej gry dla The Reds. I choć ta chmura przesłania jego pożegnanie, nie powinna umniejszać jego legendy.

Pep Guardiola ujął to ostatnio celnie: > One of the greatest; the numbers, the consistency – what a player! An incredible human being, goals and assists, absolutely a legend for Liverpool Football Club, but for the Premier League for all he has done.

Egipski Faraon: Jak Salah na nowo zdefiniował rolę skrzydłowego w Premier League

Przez cały okres pobytu w Liverpoolu, z uwagi na utrzymywanie się na kosmicznie wysokim poziomie, wiele jego dokonań stało się… rutyną. Przed jego przybyciem, skrzydłowi inni niż Cristiano Ronaldo czy Lionel Messi nie osiągali takich liczb. A już na pewno nikt w Premier League tego nie dokonywał. Stwierdzenie, że zmienił tę ligę, nie jest przesadą.

Zasłużył na miano maszyny do goli. Na chwilę obecną, ma na koncie 191 goli w Premier League w 314 występach. W ośmiu z dziewięciu sezonów na Anfield zdobywał minimum 18 bramek w lidze angielskiej, a w pięciu z nich przekraczał granicę 22 trafień. Był motorem napędowym dla jednej z najlepszych drużyn na świecie.

Co więcej, nie był tylko strzelcem. Z 92 asystami zajmuje ex aequo pierwsze miejsce w klasyfikacji asystentów Liverpoolu wszech czasów, dzieląc je ze Stevenem Gerrardem. To on przewodził dwóm różnym inkarnacjom Liverpoolu do sukcesu w Premier League, niemal w pojedynkę dźwigając zespół Slota w zeszłym sezonie, notując 47 udziałów przy bramkach. Do tego dołóżmy trzy finały Ligi Mistrzów, z czego jeden wygrany i krajowe puchary. Numer 11 jest i zawsze pozostanie legendą Liverpoolu, a jego tegoroczne problemy zostały wyolbrzymione.

Liverpool przechodzi kryzys tożsamości. Żaden napastnik nie został odpowiednio wypromowany przez sztab szkoleniowy, brakuje balansu, co jest głównym powodem piątego miejsca, zamiast walki o tytuł. Mimo to, i wbrew narracjom medialnym, Salah nadal plasuje się drugi pod względem udziału przy bramkach, tuż za Hugo Ekitike. Jest drugi pod względem goli i asyst, drugi pod względem stworzonych „dużych szans” i drugi pod względem stworzonych szans na 90 minut. W rzeczywistości, w obecnym systemie zagrał zgodnie z oczekiwaniami: siedem goli przy wskaźniku xG 7.91 i sześć asyst przy xA wynoszącym 4.9. Oczywiście, chciał odejść w blasku chwały. Jeśli pomoże klubowi zapewnić sobie Ligę Mistrzów, wykona zadanie. Ale to opowieść o czymś więcej niż jeden sezon – Salah odchodzi jako legenda Liverpoolu.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.