Magazyn piłkarski NewsyPorażka realu Madryt i rekordowo słabe statystyki strzałów na bramkę.

Porażka realu Madryt i rekordowo słabe statystyki strzałów na bramkę.

Jarosław Kowalski

Nocna kompromitacja na Santiago Bernabéu, gdzie potęga Manchesteru City zmiażdżyła ambicje Realu Madryt, to temat, który wstrząsnął europejską piłką. Jak to możliwe, że Królewscy, historycznie dominujący u siebie, zdołali oddać tylko jeden celny strzał przez całe spotkanie Ligi Mistrzów, a szala goryczy przelała fatalna statystyka ofensywna?

Porażka realu Madryt i rekordowo słabe statystyki strzałów na bramkę.

Jeden strzał na 16 – statystyka, która boli bardziej niż gol

Środowy wieczór w Madrycie miał być świętem futbolu, ale dla Los Blancos skończył się bolesną porażką 1-2 z Manchesterem City. To nie był zwykły mecz, to była lekcja pokory podana przez podopiecznych Pepa Guardioli, którzy potrafili odwrócić losy spotkania po stracie bramki. A co najbardziej uderza, to obraz ofensywnej bezsilności gospodarzy.

Brazylijczyk Rodrygo, strzelając swojego pierwszego gola od marca, dał Realowi nadzieję w 28. minucie, posyłając piłkę po mistrzowsku w dolny róg bramki. Wydawało się, że Lider La Liga ma paliwo, by narzucić swoje tempo. Nic bardziej mylnego. Zanim kibice zdążyli dobrze usiąść po celebracji, na listę strzelców wpisali się Nico O’Reilly i Erling Haaland, dając Obywatelom przewagę do przerwy.

Najbardziej szokująca jest jednak statystyka, która definiuje skalę problemów Realu w tym konkretnym starciu: Królewscy oddali 16 prób zdobycia bramki, ale tylko jedna z nich zmusiła bramkarza City do interwencji! To symboliczny wynik. Mówimy tu o jednym celnym strzale na własnym stadionie w Lidze Mistrzów – jest to najniższy wskaźnik dla Realu Madryt od sezonu 2003/04. Czy to oznacza, że ofensywa Realu przeżywa głęboki kryzys, czy też Manchester City zagrał tak perfekcyjną defensywę?

Słowa Xabiego Alonsa: Między krytyką a obroną szatni

W obliczu tak słabego wyniku i statystycznej katastrofy w ataku, naturalnie uwaga wszystkich skupiła się na stanowisku trenera Xabiego Alonsa. Były pomocnik, prowadzący obecnie drużynę, próbował znaleźć konstruktywne punkty w tym trudnym meczu, choć presja na jego barkach narasta.

Alonso, komentując starcie, przyznał, że choć zespół zaczął mocno, brakowało mentalnej stabilności. Wskazał, że stracenie przewagi w ciągu zaledwie dziesięciu minut wynikało z braku koncentracji:

„To był bardzo konkurencyjny mecz z różnymi momentami. Zaczęliśmy mocno golem Rodrygo i kilkoma innymi szansami, ale kiedy nie jesteś w szczytowej formie mentalnej, w dziesięć minut tracisz prowadzenie po czymś tak prostym, jak rzut rożny i rzut karny” – stwierdził Alonso.

Ważne jest jednak to, jak trener odniósł się do zaangażowania swoich zawodników w obliczu problemów kadrowych. Z boku boisko obserwował Kylian Mbappé, który usiadł na ławce mimo obaw o uraz kolana, ale nie został wprowadzony do gry. Jest jasne, że Alonso musi polegać na aktualnym składzie, który dał z siebie absolutne maksimum.

„Drużyna walczyła do końca i nie straciła twarzy pomimo wszystkich trudności, jakie napotykamy, jak kontuzje. Zawodnicy dali z siebie wszystko, i nie mam dzisiaj nic do zarzucenia. Naprawdę cenię ich postawę” – dodał szkoleniowiec.

Wielu kibiców mogło odczuwać frustrację, co znalazło wyraz w gwizdach po końcowym gwizdku, ale Alonso zdaje się rozumieć to napięcie. Brak zwycięstwa na Bernabéu zawsze generuje gigantyczne oczekiwania.

Kiedy gwizdy Bernabéu stają się „normalnością”? Alonso o presji

Tradycyjnie, gdy gigant przegrywa u siebie, trybuny reagują głośno. Gwizdy na Bernabéu to nie nowość w historii klubu, ale stanowią one swoisty barometr nastrojów. Jak reaguje na nie obecnie Alonso? W jego tonie słychać akceptację realiów panujących w Madrycie.

„To normalne. To nic nowego. Nic nadzwyczajnego, gdy nie wygrywasz u siebie. Były inne momenty, kiedy nas wspierali i dopingowali. Dali nam energię, której, jak niektórzy myśleli, drużyna potrzebowała” – powiedział, odnosząc się do reakcji trybun.

Trener podkreśla, że presja jest stałym elementem bycia częścią Realu Madryt i że klub musi tę sytuację zaakceptować, jednocześnie dążąc do poprawy. Mówiąc o strategii na przyszłość, Alonso nakreślił konieczność pracy nad stabilnością formy i powrotem kontuzjowanych zawodników.

„Rozumiemy, dlaczego gwiżdżą, i musimy to zaakceptować jako normę, ponieważ wymagania tutaj są bardzo wysokie. Chcemy odwrócić tę sytuację, poprawić naszą kondycję mentalną i fizyczną, i odzyskać kontuzjowanych graczy. Wiele jeszcze przed nami. Sytuacja wygląda tak, jak dzisiaj, ale musimy zachować spokój, bo to długi proces. To, co dzisiaj wydaje się jednym sposobem, może zmienić się w niedalekiej przyszłości. Wyniki są takie, jakie są. To, jak je interpretować, to inna sprawa” – podsumował stanowczo.

Teraz, po tej stoczce w Lidze Mistrzów, Los Blancos muszą szybko przestawić trybiki i skupić się na La Liga. Kolejny test czeka ich w niedzielę, kiedy to na wyjeździe zmierzą się z Alaves. Czy zdołają wyleczyć swoje ofensywne rany?

0 / 5. Ocen: 0

Podobne artykuły

Leave a Comment