Real Madryt i Manchester City zmierzą się po raz piąty z rzędu w fazie pucharowej Ligi Mistrzów.

Wielki hit Ligi Mistrzów staje się faktem, a Europa wstrzymuje oddech! Królewska Casa Blanca zmierzy się z maszyną Guardioli już w 1/8 finału. Czy „Los Blancos” znajdą sposób na pogromców z Manchesteru, czy może Manchester City w końcu przełamie klątwę Realu w fazie pucharowej?

Piąty raz z rzędu: Historia pisana na boisku

Losowanie par 1/8 finału Ligi Mistrzów przyniosło fanom futbolu to, co najlepsze i jednocześnie najbardziej bolesne dla nerwów: Real Madryt kontra Manchester City. Ta konfrontacja to już nie jest zwykła rywalizacja, to wręcz europejski klasyk, który zyskuje na intensywności z każdym kolejnym starciem. Co więcej, to starcie staje się absolutnie historyczne, ponieważ obaj giganci Ligi Mistrzów zagwarantowali sobie miano pierwszej pary w historii tych rozgrywek, która spotka się w fazie pucharowej przez pięć kolejnych sezonów!

Pep Guardiola, człowiek, który z Manchesterem City dąży do europejskiej dominacji, z pewnością nie będzie narzekał na brak wrażeń. Jego zespół, który pewnie wywalczył bezpośredni awans do 1/8 finału po solidnej fazie ligowej, teraz musi zmierzyć się z najtrudniejszym możliwym rywalem. Z drugiej strony, podopieczni trenera Álvaro Arbeloi – Real Madryt, po przejściu przez playoffy, gdzie pokonali Benfika 3:1 w dwumeczu, wchodzą w fazę pucharową z charakterystycznym dla siebie „czuciem” Champions League.

Pierwszy mecz odbędzie się na legendarnym Santiago Bernabéu 11 marca, a rewanż na Etihad Stadium zaplanowano na 18 marca. Te daty to już świętość dla kibiców. Warto pamiętać, że te drużyny spotkały się już w tej edycji tych rozgrywek w fazie ligowej w listopadzie. Wówczas, na wyjeździe, „Obywatele” zwyciężyli 2:1 po golach Nico O’Reilly’ego i Erlinga Haalanda. Czy to był tylko przedsmak emocji, które czekają nas w marcu?

Statystyki, które nie kłamią, czyli kto ma przewagę?

Bilans dotychczasowych piętnastu starć między Realem a City to prawdziwy teatr pełen zwrotów akcji. Jest to niemal idealny remis: pięć zwycięstw dla Królewskich, pięć dla City i pięć remisów. Mała różnica w bramkach (25:26 na korzyść Anglików) tylko podkreśla, jak wyrównany jest ten pojedynek na przestrzeni lat.

Jednak jeśli spojrzymy wyłącznie na fazy pucharowe, zwłaszcza te dwumecze od kampanii 2019/20, to historia lekko przechyla szalę na korzyść Hiszpanów. Real Madryt awansował z trzech z pięciu ostatnich dwumeczy przeciwko City. Ostatnie starcie, ten spektakularny rewanż w fazie pucharowej z poprzedniego sezonu, zakończył się triumfem drużyny z Madrytu, która wygrała 6:3 w dwumeczu. To pokazuje, że kiedy w grę wchodzi presja fazy pucharowej, mentalność „królewskich” potrafi odmienić oblicze rywalizacji.

Pep Guardiola, zapytany o wagę tego losowania, podszedł do tematu z filozoficzną nutą, która jest dla niego typowa. Stwierdził, że właśnie takie starcia budują wielkość klubu i pozwalają się rozwijać:

„Dla naszego klubu, im więcej gramy przeciwko najlepszym drużynom w tych rozgrywkach, tym więcej się nauczymy i staniemy się lepsi w przyszłości” – powiedział Guardiola mediom w piątek.

„To jak finał” – Real Madryt jako test ostateczny

Dla ekipy z Manchesteru, która zdominowała Premier League i wciąż celuje w potrójną koronę, Real Madryt w fazie pucharowej Ligi Mistrzów jest zawsze postrzegany jako ten ostateczny test charakteru i dojrzałości. Dyrektor sportowy City, Hugo Viana, nie owijał w bawełnę i trafnie określił skalę wyzwania.

Kiedy zapytano go o bliskie spotkanie z faworytem do tytułu, Viana przyznał:

„To duży mecz dla obu drużyn. Już graliśmy przeciwko sobie w fazie grupowej. To będzie naprawdę miły mecz do oglądania i miły mecz, w którym będziemy uczestniczyć. Oczywiście to jak finał” – oznajmił Viana po losowaniu w siedzibie UEFA w Nyonie.

Dodał również:

„Cieszymy się, że znów tam pojedziemy i będziemy mieli takiego przeciwnika i takie mecze”.

Mimo to, Viana zachował sportowy realizm, gdy pojawił się temat potencjalnego finału. Wiedząc, jak zdradliwa potrafi być drabinka, szybko sprowadził dyskusję na ziemię:

„Za wcześnie, by mówić o finale, powinniśmy myśleć o tym mecz po meczu. Teraz mamy silnego przeciwnika do pokonania i nie możemy myśleć o finale”.

Zwycięzca tej epickiej bitwy w ćwierćfinale zmierzy się z triumfatorem pary Atalanta BC lub Bayern Monachiem, a w półfinale czeka potencjalne starcie z Chelsea, Paris Saint-Germain, Galatasaray lub Liverpoolem. Real Madryt, celujący w swój szesnasty Puchar Europy, oraz Manchester City, który pragnie dołożyć drugie trofeum po zwycięstwie w 2023 roku, wiedzą, że na tej fazie turnieju nie ma miejsca na błędy. To będzie pojedynek strategii, woli walki i, być może, odrobienia historycznych rachunków.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.