Rennes celuje w Ligę Mistrzów, a Nantes walczy o utrzymanie.
Nadchodzi elektryzujący mecz w Ligue 1, gdzie ambicje europejskie zderzą się z desperacką walką o utrzymanie. Stade Rennais, drżące o Ligę Mistrzów, podejmie na Roazhon Park walczący o byt FC Nantes. To spotkanie to nie tylko regionalne Derby Bretanii, to kawałek piekielnie ważnej układanki w końcówce sezonu.
Odnowiona maszyna Rennes: Zmiana trenera jako magiczny eliksir
Moment, w którym zarząd Rennes zdecydował się na roszadę na ławce trenerskiej, dziś wydaje się strzałem w dziesiątkę. Odkąd stery przejął Franck Haise, drużyna z Bretanii przeistoczyła się. Spójrzmy na fakty – od momentu jego nominacji, Les Rennais stracili punkty zaledwie w dwóch spotkaniach ligowych, a jedyna porażka pod wodzą byłego szkoleniowca Nicei miała miejsce w połowie marca, skromnie 1:2 z Lille. To jest forma, której zazdrości im wielu rywali w czołówce.
Aktualnie ekipa Haise’a plasuje się na piątym miejscu po 30 kolejkach, co w ligowej tabeli przekłada się na bezpośrednią walkę o europejskie puchary. Ostatnie zwycięstwo 3:0 nad Strasbourgiem pokazuje, że są w gazie. Mają teraz szansę wyrównać swój najlepszy wynik sekwencji zwycięstw w tym sezonie – cztery wygrane z rzędu mieli już dwukrotnie. Choć brakuje im zaledwie jednego punktu do Lyonu w kontekście fazy grupowej Ligi Mistrzów, a jeden punkt dzieli ich od Lille w kontekście eliminacji, to w ich grze u siebie czasami pojawia się zadyszka. Warto odnotować, że stracili punkty w dwóch z trzech ostatnich domowych starciach ligowych. Mimo to, statystyki historyczne dają im komfort: wygrali siedem ostatnich starć z Nantes we wszystkich rozgrywkach, a nie przegrali z nimi od dwunastu meczów. To jest psychologiczna przewaga, której nie można lekceważyć.
Kanarki w potrzasku: Dramat Vahida i niemoc strzelecka
Zupełnie inna bajka rozgrywa się po drugiej stronie barykady. Nantes, mimo wysiłków, wciąż tkwi w strefie spadkowej Ligue 1. Choć w tygodniu zaliczyli bolesną porażkę 0:3 z Paris Saint-Germain, to w ostatnich czterech spotkaniach ligowych zdobyli punkty w trzech starciach pod wodzą doświadczonego Vahida Halilhodžicia. Ale tu tkwi haczyk – ta „zdobycz punktowa”
nie przełożyła się na zwycięstwa, gdyż są oni niepokonani od siedmiu ligowych wyjazdów.
Sytuacja jest krytyczna. Do miejsca barażowego tracą pięć punktów, a do końca sezonu zostały tylko cztery kolejki. To oznacza, że każdy punkt jest na wagę złota, a porażki grożą Ligue 2. Ich problemem jest absolutna niemoc w ofensywie. W ostatnich czterech meczach na najwyższym szczeblu rozgrywkowym zdobyli tylko jedną bramkę, a w czterech ostatnich wyjazdowych spotkaniach w ogóle nie potrafili trafić do siatki. Mówiąc wprost, Kanarki mogą potrzebować bilansu 100% zwycięstw w pozostałych meczach, by dogonić bezpieczną strefę. Do tego dochodzi fakt, że nie potrafili pokonać żadnej drużyny z obecnej czołowej piątki Ligue 1. Jedyny punkt z elitą uzyskali we wrześniu, remisując 2:2 właśnie z Rennes.
Kadrowe zagadki i kluczowe postaci na boisku
Przed tym spotkaniem obie ekipy zmagają się z pewnymi problemami kadrowymi, choć w Rennes sytuacja wydaje się być nieco prostsza do zarządzania. W drużynie gospodarzy, Jeremy Jacquet, który niedługo opuści klub, ma problemy z barkiem. Przemysław Frankowski jest oznaczony jako „wątpliwy”
z powodu naciągnięcia mięśnia, ale dobra wiadomość jest taka, że Valentin Rongier wraca do gry po zawieszeniu, co z pewnością wzmocni środek pola.
Warto zwrócić uwagę na napastnika Estebana Lepaula, który po 30. kolejce awansował na pozycję lidera klasyfikacji strzelców Ligue 1 z 17 bramkami na koncie, a w ostatnim meczu skutecznie asystowali przy nim Breel Embolo i Musa Al-Taamari. To jest ogień w ataku.
Po stronie Nantes dominuje dramaturgia związana z kontuzjami. Fabien Centonze mierzy się z zerwanym więzadłem krzyżowym – to cios dla defensywy. Remy Cabella jest pod znakiem zapytania z urazem nogi, a obrońca Kelvin Almian również może nie zagrać z powodu urazu pachwiny.
Możliwe składy, które powinniśmy zobaczyć:
Rennes najprawdopodobniej wybiegnie w ustawieniu: Samba; Seidu, Boudlal, Brassier, Merlin; Blas, Rongier, Camara, Al-Taamari; Embolo, Lepaul.
Nantes, mierząc się z problemami, może postawić na: Lopes; Guilbert, Awaziem, Cozza, Machado; Leroux; Tabibou, Sissoko, Lepenant, Abline; Mohamed. Choć patrząc na te składy, widać wyraźną przewagę potencjału ofensywnego Rennes.
Prognoza: Stary mistrz kontra zdesperowany uczeń
Mówiąc szczerze, Nantes wcale nie gra beznadziejnie, biorąc pod uwagę ich pozycję. Niemniej jednak, muszą czuć ogromne rozczarowanie faktem, że ich wysiłki rzadko przekładają się na punkty. Rennes natomiast złapało rytm, ten rodzaj konsekwencji, którego brakowało im na początku kampanii. Na Roazhon Park ufamy, że podtrzymają swoją dominację. Analitycy typują tu bezlitosne zwycięstwo gospodarzy.
Nasz werdykt, oparty na formie i statystykach: Rennes 2-0 Nantes. To starcie gigantów walczących o różne cele, gdzie pęd ku Europie wydaje się być zbyt silny dla walczących o przetrwanie Kanarków.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.