Senne Lammens: cichy bohater, który zdołał uspokoić nerwową obronę Manchesteru United.

Wielkie nadzieje po katastrofie? Manchester United przez długi czas zmagał się z problemem na kluczowej pozycji, a Altay Bayındır i André Onana utknęli na miejscu, zmuszając klub do desperackich ruchów. Kiedy wydawało się, że koło ratunkowe nie nadejdzie, na Old Trafford wylądował niepozorny Belg, Senne Lammens.

Senne Lammens: Od anonimowego transferu do ligowej elity

Gdy Senne Lammens meldował się w Manchesterze United z Royal Antwerp za kwotę 21 milionów euro, wielu sceptyków kręciło głowami. Czy ten młody, relatywnie nieznany golkiper udźwignie presję gry na Old Trafford? Początkowe wątpliwości szybko ustąpiły miejsca zaskoczeniu – Lammens wkomponował się szybciej, niż ktokolwiek mógł przewidzieć. Jego debiutancki mecz zwieńczony czystym kontem w wygranej z Sunderlandem zasygnalizował zmianę warty.

Początkowo wystarczało, że był po prostu lepszy od swoich poprzedników. Ale nie oszukujmy się – dziś 23-letniego Belga śmiało można umieszczać w panteonie najlepszych bramkarzy Premier League. Jako "shot-stopper", Lammens już wielokrotnie pokazał swoje umiejętności. Choćby w ostatnim hicie, bezbramkowym remisie z Sunderlandem, to właśnie jego interwencje uratowały Czerwone Diabły przed utratą punktów. Bramkarz imponuje też przy stałych fragmentach gry; jego pewność w podnoszeniu i łapaniu dośrodkowań jest nieporównywalnie większa niż u Bayındıra czy Onany, co w realiach obecnej, fizycznej Premier League jest jakością bezcenną.

Rewolucja Carrick’a i spokój van der Sara na Old Trafford

Największą siłą Lammens’a, poza czystymi umiejętnościami interwencji, jest jego opanowanie. Porównania do Edwina van der Sara nie są przypadkowe; obaj prezentują fizyczną dominację, ale przede wszystkim niesamowity spokój emanujący za linią obrony. Lammens zdaje się redukować poziomy lęku w całej formacji defensywnej United.

Tę samą wartość do szatni wniósł Michael Carrick, przejmując stery po odejściu Rubena Amorima. Choć jego przyszłość na stałe wciąż jest kwestią otwartą, spektakularna poprawa formy klubu pod jego wodzą jest faktem. Carrick postawił na fundamentalne zasady, odrzucając skomplikowane eksperymenty. Sam Lammens komentował to jasno:

„Muszę być szczery, nie zrobił zbyt wielu specjalnych rzeczy. To po prostu trzymanie się podstaw. Mamy w składzie graczy, którzy potrafią robić różnicę, ale musisz po prostu poprawnie wykonywać podstawowe zadania; upewnić się, że technicznie stoimy dobrze, dobrze bronimy razem i po prostu grać jako zespół. Wyraźnie mi powiedział, czego ode mnie chce i czego oczekuje.”

Dzięki temu powrotowi do "korzeni", Carrick zrezygnował z formacji z trójką obrońców, preferowanej przez Amorima. Za to przesunął Casemiro i Kobbiego Mainoo bliżej siebie w środku pola, a Bruno Fernandes operuje teraz z pełną swobodą jako klasyczna "dziesiątka". Efekty? Napastnicy tacy jak Matheus Cunha, Bryan Mbeumo, a zwłaszcza Benjamin Šeško, odżyły i odzyskują skuteczność. To dowód na to, że manewry trenerskie Carricka, zwłaszcza w zakresie zarządzania ludźmi (man-management), przynoszą spektakularne efekty.

Jaka przyszłość czeka United? Bramka na plus, reszta pod znakiem zapytania

Choć Lammens wydaje się być numerem jeden na lata, to szerszy obraz budzi jednak pewne obawy. Przy planach na Ligę Mistrzów, głębia składu United jest dramatycznie za mała w kluczowych strefach, zwłaszcza w środku pola i ataku. Co więcej, po tym jak Amorim pozbył się skrzydłowych, ich brakuje w kadrze.

Jednak patrząc na pozycję bramkarza, Czerwone Diabły mają stabilizację, jakiej nie widziały od lat. Po złotej erze Petera Schmeichela, van der Sara i długim okresie panowania Davida de Gei, Lammens ma potencjał, by dołączyć do tego panteonu światowej klasy 'jedynki'. Transfer za 21 milionów euro to strzał w dziesiątkę, być może najlepszy ruch finansowy United od lat, jeśli chodzi o sprowadzanie graczy z potencjałem na globalny top. Jeśli Carrick utrzyma posadę i podniesie poziom reszty drużyny, debiutancki sezon Lammens’a może być postrzegany jako nieoczekiwany katalizator wielkiego powrotu Czerwonych Diabłów.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.