Mbeumo, cichy bohater Manchesteru United, deklasuje wielkie transfery.
W letnim oknie transferowym Manchester United kusił wielkimi nazwiskami, które miały odmienić oblicze Czerwonych Diabłów, lecz prawda okazała się brutalna – największym hitem okazał się ten, na którego media zwróciły najmniejszą uwagę.
Zapomniany transfer roku: Jak Bryan Mbeumo przyćmił gwiazdy
Przybycie Bryana Mbeumo do Manchesteru United, trzeba to przyznać, przeszło poniekąd bez większego echa. Cała uwaga skupiona była na innych celach transferowych. Mówiono o Matheusie Cuhnie, kreowanym na długo wyczekiwanego następcę Erica Cantony – zawodniku z arogancją i błyskiem, który usprawiedliwiał ryzyko. Następnie pojawił się Benjamin Šeško, którego polowali giganci, a Newcastle United widziało w nim zastępstwo dla Alexandra Isaka, zanim sam zawodnik ostatecznie dał się skusić na przenosiny na Old Trafford. W tamtym czasie transfer Šeško był postrzegany jako ogromny sukces, wszak posiadał on wszystkie atrybuty, by dominować w formacji środka ataku przez następną dekadę. Fenomen dziecięcych talentów zawsze robi większy szum.
W rezultacie transfer Mbeumo został przyćmiony. Nawet Ruben Amorim, ówczesny menedżer, nie pomógł mu w znalezieniu stałej pozycji, wykorzystując wszechstronność Francuza z kameruńskim paszportem. 26-latek był wykorzystywany jako prawy pomocnik ofensywny, lewy pomocnik ofensywny, a nawet jako drugi napastnik. Mobilitą musiał "robić robotę", co prawdopodobnie wynikało z jego wysokich umiejętności.
Statystyki nie kłamią: Fenomenalna forma Mbeumo pod wodzą tymczasowego menedżera
Mimo bycia niemal zapomnianym elementem letnich wzmocnień, Mbeumo stał się najlepszym transferem Manchesteru United. Jest liderem drużyny pod względem bramek w Premier League – ma ich na koncie osiem. Jedynie kapitan, Bruno Fernandes (z 15, czyli dziewięcioma asystami), może pochwalić się lepszym udziałem w bramkach (dziewięć Mbeumo). W klasyfikacji średnich ocen FotMob zajmuje trzecie miejsce w składzie United (7.28), za niekwestionowanym liderem Fernandesem (7.95) i Amadem Diallo (7.46).
Co więcej, Mbeumo nie tylko gromadzi liczby, ale trafia w kluczowych momentach. Strzelał na Anfield przeciwko Liverpoolowi, otworzył wynik w niedawnym derbowym zwycięstwie nad Manchesterem City, a także doprowadził do remisu na Emirates, gdy Czerwone Diabły pod wodzą tymczasowego bossa Michaela Carricka ograły lidera ligi 3-2.
Pod wodzą tymczasowego trenera, Mbeumo eksplodował formą. Carrick zanotował dwa zwycięstwa w dwóch meczach – najpierw 2-0 przeciwko City, a następnie triumf nad Arsenalem. W obu tych starciach Mbeumo wpisywał się na listę strzelców, a za każdym razem notował wycenę FotMob na poziomie minimum 7.5. To wyczyn godny odnotowania, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że mierzył się z dwoma prawdopodobnie najlepszymi drużynami w Anglii.
Taktyczne arcydzieło: Carrick uwalnia potencjał Mbeumo
Carrick zasługuje na uznanie za to, że umieścił Mbeumo na środku ataku. Menedżer miał jasną wizję taktyczną: szybkie kontry z Amadem Diallo i Patrickiem Dorgu po bokach, a Mbeumo – numer 19 – jako główna opcja. W kontratakach, karmiony podaniami przez Fernandesa, United wyglądało przerażająco dla obrońców.
Zapytany o powody postawienia na Mbeumo jako dziewiątkę, Carrick udzielił zwięzłej odpowiedzi:
„To różnorodność pod względem mocnych stron. Dałem mu swobodę dryblowania i schodzenia na boki.”
Micah Richards, komentując to na podcaście „The Rest is Football”, również poświęcił Mbeumo szczególną pochwałę po derbowym zwycięstwie:
„Zawodnicy grają na niewłaściwych pozycjach [za Amorima], grając dwoma 'dziesiątkami', Diallo jako 'dziesiątka', tak jak Mbeumo jako 'dziesiątka'. Dlaczego? Największe szkody robili ze skrzydeł. Wiem, że Mbeumo gra teraz z przodu, ale ma swobodę, by iść tam, gdzie chce. Ale Manchester United, panowie, był absolutnie wybitny. Z piłką i bez piłki, te rotacje.”
Przeciwko City, Mbeumo zanotował najwyższy w sezonie współczynnik oczekiwanych goli (xG) na poziomie 0.8 z trzech oddanych strzałów. Choć z Arsenalem był nieco mniej groźny (dwa strzały i xG 0.15), liderzy ligi wyglądali na zaniepokojonych za każdym razem, gdy Anglik przejmował piłkę w ostatniej tercji boiska. Jego bezpośredniość była problemem, a gol, który zdobył, był pokazem kunsztu.
Klub zasługuje na pochwałę za to, jak potraktował Mbeumo. W barwach Brentford był strzelcem, ale rzadko realnym zagrożeniem dla bramki. Skończył poprzedni sezon ze współczynnikiem Non-Penalty xG na 90 minut na poziomie 0.2 przy 2.24 strzałów. Karny nieco podkręciły jego statystyki, windując xG na 90 do 0.32. W połączeniu ze średnią oczekiwanych asyst (xA) wynoszącą 0.24, jego dane dla Brentford wyglądały zdrowo przy pobieżnej analizie.
Tymczasem po przeprowadzce do United, udało mu się znacząco zwiększyć swoje zagrożenie bramkowe. W ciągu 1544 minut zanotował Non-Penalty xG na poziomie 0.38 – to niemal dwukrotny wzrost zagrożenia, mimo że oddaje tylko o 0.5 strzału więcej na 90 minut, utrzymując przy tym wysokie wskaźniki kreacji (0.2 xA).
Prawdę mówiąc, Mbeumo nie był wart 65 milionów funtów latem. Była to transakcja zawyżona. Dziś jest wart każdej wydanej pensji, a Brentford z pewnością będzie miało wrażenie, że United wykonało manewr godny oszustwa.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.