Šeško rozkwita pod Carrickiem, dając nadzieję Manchesterowi United.

Oto jest pytanie, które nurtuje Old Trafford od lat: Kto, do licha, zastąpi legendy? Po erze sir Alexa Fergusona Czerwone Diabły miały kłopot ze znalezieniem prawdziwej "dziewiątki", która niosłaby dziedzictwo Cole’a, Sheringhama czy Rooneya.

Od spuścizny legend do poszukiwania zbawcy

Historia Manchesteru United w ofensywie, szczególnie na pozycji centralnego napastnika, to bajka przerywana chwilowymi epizodami. Kto by pomyślał, że po tak elitarnym składzie – Andy Cole, Teddy Sheringham, Dwight Yorke, Ole Gunnar Solskjær, Ruud van Nistelrooy i Wayne Rooney – nadejdą lata posuchy? Zlatana Ibrahimovicia i Romelu Lukaku próbowali, ale ich pobyty były zbyt efemeryczne, by zbudować trwałe dziedzictwo. Erik ten Hag sprowadził Rasmusa Højlunda i Joshuę Zirkzee, lecz żaden z nich nie stał się jeszcze absolutnym outletem, którego klub desperacko potrzebował. To stawiało gigantyczną presję na barkach Benjamina Šeško, za którego latem zapłacono około 74 milionów funtów.

Słowa Słoweńca po transferze brzmiały obiecująco: „Historia Manchesteru United jest oczywiście bardzo specjalna, ale to, co naprawdę mnie ekscytuje, to przyszłość”. Mówił o projekcie, o możliwościach rozwoju i powrocie do walki o największe trofea. Niestety, pod wodzą Rubena Amorima jakoś to nie "kliknęło". Jednak teraz, po powrocie Michaela Carricka w roli tymczasowego menedżera, wszystko zaczyna nabierać rumieńców.

Zimny start, gorące przebudzenie: Jak Šeško rozgrzewał Old Trafford

O Słoweńcu, który wyprzedzał czołowe kluby Premier League, oczekiwano natychmiastowego efektu „wow”. Šeško błyszczał w Salzburgu (29 goli w 79 meczach), a transfer do RB Lipsk tylko potwierdził jego potencjał w Bundeslidze. Jego debiutancki sezon w Niemczech to 14 bramek w 31 meczach ligowych, a w kolejnym, choć Lipsk spadł w tabeli, on sam zdobył 21 goli, wliczając cztery trafienia w Lidze Mistrzów.

Statystyki mówią same za siebie: przy wzroście 6 stóp i 4 cali (około 193 cm), naturalnie dominował w powietrzu, notując trzy bramki głową w poprzednim sezonie ligowym i wygrywając blisko 60% pojedynków główkowych. Do tego dochodzi fenomenalna prędkość, przekraczająca 35 km/h, fizyczność i kliniczna precyzja – 19% skuteczności strzałów i 13 goli ligowych w sezonie 2024/25. To musiało przyciągnąć uwagę Arsenalu, Newcastle i Chelsea, zanim ostatecznie wylądował na Old Trafford.

Mimo astronomicznej kwoty transferu, początek w Premier League był bolesny. Zaledwie dwa gole w pierwszych jedenastu występach ligowych – to nie było to, czego oczekiwali kibice. Dopiero w styczniu, w meczu przeciwko Burnley (2:2), zdobył dublet. A ten mecz był kluczowy, gdyż nastąpił zaraz po zwolnieniu Amorima. Od tego momentu Šeško zaczął być tym, kim United miał nadzieję go zobaczyć – fundamentem w walce o Top Four.

Magia tymczasowego menedżera: Carrick wyciąga esencję napastnika

Wiktoria 2:1 nad Crystal Palace była symbolicznym momentem. Carrick po raz pierwszy od dawna postawił na Šeško w wyjściowym składzie Premier League. Choć do 38. minuty napastnik oglądał świat głównie zza pleców obrońców, to w kluczowym momencie pokazał, dlaczego United wydało fortunę. Po dośrodkowaniu Bruno Fernandesa, Słoweniec przedarł się przed obrońcę Palace i posłał piłkę do siatki, dając United prowadzenie. Trzy strzały celne i sześć dotknięć piłki w polu karnym rywala – to nie była statystyczna fiesta, ale esencja bycia rasową "dziewiątką": bycie tam, gdzie trzeba, gdy trzeba.

To jest dokładnie ten typ napastnika, którego Czerwone Diabły potrzebowały. Ktoś, kto regularnie pakuje piłkę do siatki. Średnia goli ze zmiennika jest imponująca – trzy bramki w ostatnich czterech meczach ligowych, wszystkie zdobyte po wejściu z ławki rezerwowych. Šeško pokazał pełen wachlarz umiejętności: zwycięski gol po obrocie przeciwko Fulham, wykończenie kontrataku z Evertonem czy przebiegłe, techniczne uderzenie pod poprzeczkę przeciwko West Hamowi. Ma wszystko.

Jego druga szansa w wyjściowym składzie, zaledwie cztery dni później przeciwko Newcastle, zakończyła się co prawda rozczarowaniem (przegrana 2:1, zero strzałów celnych i tylko trzy dotknięcia piłki w „szesnastce” Srok). Mimo to, nie ma wątpliwości, że Šeško powoli aklimatyzuje się na Old Trafford. Z Carrickiem na ławce, który ewidentnie wie, jak wykrzesać z niego to, co najlepsze, 22-latek ma szansę stać się jednym z najlepszych napastników Manchesteru United w post-Fergie erze. Nadchodzące mecze to jego wielki test, by zapewnić klubowi awans do elitarnej europejskiej kompetycji w sezonie 2026/27.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.