Sinner kontynuuje marsz po paryski triumf, Cerundolo na drodze do sensacji.
Wielka maszyna ruszyła i nie zamierza zwalniać. Jannik Sinner, po spektakularnym, trzydziestym z rzędu zwycięstwie, pewnym krokiem kroczy przez korty Rolanda Garrosa. Choć bez swojego odwiecznego rywala, Hiszpana Carlosa Alcaraza, presja na Włocha jest ogromna – to on jest teraz faworytem numer jeden.
Sinner na fali: 30 zwycięstw i cień ubiegłorocznego finału
Jannik Sinner, świeżo po ugruntowaniu swojej dominacji trzydziestoma kolejnymi wygranymi, rozpoczął paryski turniej bez większych problemów. Hiszpańska sensacja, Carlos Alcaraz, usuwając się z gry, zrzucił na Włocha pełne brzemię oczekiwań. Włoch, po tym jak w zeszłorocznym finale Rolanda Garrosa doświadczył być może najbardziej gorzkiej porażki w karierze, przegrywając z Alcarazem po obronieniu przez Hiszpana trzech piłek meczowych, teraz musi udowodnić swoją wyższość w obliczu jego absencji. Choć Novak Djoković i potencjalnie Alexander Zverev pozostają groźnymi rywalami, to Sinner jest tym na celowniku.
Pierwsza runda przeciwko Francuzowi Clementowi Taburowi była pokazem siły. Włoch potrzebował nieco ponad dwóch godzin, by odwieźć triumf w setach 6-1, 6-3, 6-4. Co istotne dla jego stylu gry, lider rankingu światowego nie dał ani jednej szansy na przełamanie swojego serwisu, samemu wykorzystując pięć z trzynastu dogodnych okazji. To szóste z rzędu zwycięstwo Sinnera na otwarcie turnieju w Paryżu; jego ostatnie dwa występy to półfinał i finał. Uniknięcie wczesnej eliminacji (jak ta, której doświadczył w 2023 roku) stanowi teraz priorytet.
Argentyńskie serce kontra włoska maszyna
Przeciwnikiem Włocha w czwartkowej drugiej rundzie będzie Juan Manuel Cerundolo, zawodnik, który pokazał niesamowitą odporność psychiczną w swoim pierwszym meczu. Mimo że Argentyńczyk wygrał z Jacobem Fearnleyem w setach prostych, dominacja była złudna. Drugi i trzeci set rozstrzygały tie-breaki, a cały pojedynek trwał blisko trzy godziny. Cerundolo ostatecznie triumfował 6-2, 7-6(0), 7-6(7), demonstrując "clutch tennis" w kluczowych momentach.
Światowa rakieta numer 54, leworęczny Cerundolo, ma za sobą udany powrót do drugiego etapu Wielkiego Szlema, choć w starciu z najgorętszą postacią męskiego touru staje przed zadaniem monumentalnym – przełamać streak Sinnera. Na papierze, to zadanie wydaje się niemal niemożliwe. Dlaczego? Cerundolo nigdy w swojej karierze nie pokonał zawodnika z pierwszej dziesiątki rankingu ATP. To statystyka, która w obliczu formy Sinnera, może być gwoździem do trumny jego szans.
Konfrontacja gwiazd: Ponowne starcie i statystyczne dysproporcje
Historia bezpośrednich pojedynków oferuje kibicom tylko jeden punkt odniesienia, i jest on dość jednoznaczny. Ich jedyne dotychczasowe starcie miało miejsce podczas Wimbledonu w 2023 roku, w pierwszej rundzie. Włoch zdeklasował wówczas Cerundolo, wygrywając Sinner 6-2 6-2 6-2.
Od tamtego czasu, Sinner stał się, jak wielu uważa, najlepszym tenisistą na świecie, podczas gdy Cerundolo walczy o utrzymanie pozycji w okolicach pierwszej pięćdziesiątki. Choć tenis bywa nieprzewidywalny, a Argentynczyk na pewno ma temperament do walki na twardych nawierzchniach (a Roland Garros to jednak mączka), to statystyki przemawiają za liderem rankingu. Sinner pozostaje niepokonany w meczach przeciwko graczom spoza pierwszej pięćdziesiątki od czasu sensacyjnej porażki z Dusanem Lajoviciem w Cincinnati w 2023 roku. Od tamtej pory wygrał 59 kolejnych spotkań z niżej notowanymi rywalami. Linia jest jasna: Sinner zamierza przedłużyć swoją magiczną serię do 31 wygranych z rzędu.
Myślę, że Cerundolo tanio skóry nie sprzeda, zwłaszcza po twardym boju w pierwszej rundzie, ale siła i stabilność Sinnera na mączce, po tym jak wreszcie osiągnął szczyt formy, powinny przeważyć. Przewiduję, że Jannik Sinner wygra w trzech setach.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.