Manchester City kontynuuje historyczną serię zwycięstw nad Fulham.

Nadchodzi koszmar dla Fulham, czyli dlaczego historia lubi się powtarzać, a Manchester City to jej bezwzględny wykonawca – oto zapowiedź starcia, które wydaje się przesądzone, zanim jeszcze piłka zatoczy pierwszy okrąg.

Dominacja City: Czternaście lat czarnego kota na Craven Cottage

Przeglądając statystyki przed najbliższym meczem Manchesteru City z Fulham, można odnieść wrażenie, że historia futbolu napisała dla tych dwóch klubów jednostronny scenariusz, który jest powtarzany od ponad dekady. Mówimy tu o absolutnej hegemonii, która wykracza daleko poza obecny okres trenerski Pepa Guardioli. Fakty są brutalne: Manchester City wygrał każde z ostatnich 19 spotkań przeciwko Fulham. To nie jest tylko „dobra passa”; to najdłuższa nieprzerwana seria zwycięstw jednej drużyny nad drugim przeciwnikiem w całej historii angielskiej piłki nożnej.

Ta dominacja jest szczególnie widoczna w ofensywie The Citizens. W trakcie tej niesamowitej serii City załadowało bramkę Fulham aż 59 razy, co daje średnią ponad 3,1 gola na mecz. Patrząc na obecną dyspozycję – najlepszy atak w lidze kontra jeden ze słabszych fragmentów defensywy w Premier League – trudno oczekiwać, by ta statystyka uległa nagłej korekcie. To starcie to dla City szansa na rutynowe trzy punkty, ale dla ich napastników szansa na przełamanie osobistych posuch.

Fulham: Od euforii do bolesnego zderzenia z rzeczywistością

Zespół Marco Silvy udowodnił niedawno, że potrafi grać angażującą i skuteczną piłkę. Okres świąteczno-noworoczny był dla The Cottagers absolutnie znakomity. Zebrali 11 punktów w pięciu meczach, unikając porażki w starciach z uznanymi markami, takimi jak Liverpool czy Chelsea. W pewnym momencie, ze względu na ścisk w tabeli, wydawało się, że Fulham może realnie walczyć o lokaty gwarantujące europejskie puchary, czyli miejsca w pierwszej szóstce.

Jednak ta fantastyczna passa nagle wyhamowała. Obecnie Marco Silva zmaga się z problemem, który jest dewastujący dla morale: tracenie goli w końcówkach. Trzy porażki w czterech ostatnich spotkaniach, przy czym każda z nich była przypieczętowana bramką oddaną rywalowi w samej końcówce, co spowodowało spadek na granicy środka tabeli. To pokazuje kruchość psychologiczną, która kontra City może okazać się zabójcza.

Kontuzje i kluczowe starcia: Czy City ma jeszcze obrońców?

Sytuacja kadrowa Manchesteru City to temat, który spędza sen z powiek analitykom, ale bywa też źródłem frustracji Guardioli – choć on zawsze znajdzie rozwiązanie. Kryzys kadrowy w defensywie trwa, a sytuacja nie rysuje się w jasnych barwach. Choć Rúben Dias wrócił do gry, natychmiast zastąpił go pech – Abdukodir Khusanov musiał opuścić boisko z powodu wstrząśnienia mózgu i jest wykluczony z najbliższego starcia. Do tego dochodzi nadal niedostępna para stoperów: John Stones i Joško Gvardiol. Jeśli doliczymy do tego absencje Mateo Kovačića, Jérémy'ego Doku i Savinho, Pep ma poważny ból głowy w formacji obronnej.

Na szczęście dla City, Fulham nie ma aż tak licznych problemów. Ekipa ze wschodniego Londynu musi sobie radzić bez Sašy Lukića z powodu urazu ścięgna podkolanowego, a kapitan Tom Cairney jest oznaczony jako "wątpliwy".

Postacie, które muszą zabłysnąć (lub zgasnąć)

Wszyscy patrzą na Erlinga Hålanda. Paradoksalnie, Norweski supersnajper nie strzelił gola z gry w żadnym z dziesięciu meczów ligowych rozegranych w 2026 roku. Ale historia kontra Fulham jest pocieszająca: strzelił siedem bramek w siedmiu meczach przeciwko nim, w tym hat-trick przed kilkoma sezonami. Czy to właśnie teraz przełamie tę kuriozalną suszę?

Z drugiej strony linii ataku, warto obserwować Bernardo Silvę. Portugalczyk strzelał bramki w trzech ostatnich ligowych występach City, co dowodzi jego niezawodności. Jednak obrona City ma problem – zaledwie jeden czysty bilans od Nowego Roku. To oznacza, że obrona Fulham, na czele z January signing Marciem Guéhim, będzie musiała zagrać mecz życia, by zdobyć drugie czyste konto w tym sezonie.

Dla Fulham kluczowe starcie będzie miało miejsce w defensywie. Jorge Cuenca ma przed sobą katorżnicze zadanie powstrzymania Hålanda. Jeśli Fulham ma ugrać cokolwiek, obrona musi być monolitem. Na drugiej połowie boiska, nadzieja spoczywa na skrzydłowych. Szybkość i drybling Samuela Chukwueze oraz dalekie strzały Harry'ego Wilsona to elementy, które potrafią zasiać wątpliwości w głowach nawet najbardziej uformowanych defensyw. Jak wskazuje mapa strzałów Wilsona w Premier League, ma on predyspozycje do sprawiania kłopotów z dystansu.

Werdykt: Czy ten scenariusz może się zmienić?

Choć Manchester City ostatnimi czasy nie zawsze gra w swoim absolutnie najlepszym rytmie i zmaga się z plagą kontuzji w obronie, prosty rachunek statystyczny sugeruje, że seria 19 zwycięstw z rzędu przeciwko Fulham zostanie komfortowo przedłużona do dwudziestu. Oczekiwanie innej konkluzji byłoby aktem czystego optymizmu, a nie analitycznym podejściem do nadchodzącego widowiska.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.