Środek pola Portugali pod wodzą Martineza nie potrafi uwolnić potencjału.

Portugalia na Mistrzostwach Świata 2026: Czy największa siła okazała się największą słabością? Choć oczekiwano, że złote pokolenie na czele z Ronaldo zdobędzie świat, pierwsze mecze wskazują na głębsze problemy taktyczne.

Pomocnik: Zguba portugalskiego renesansu

Na papierze, formacja Portugalii prezentuje się jak bajka, zwłaszcza w środku pola. Bruno Fernandes, zdobywca rekordu asyst w Premier League dla Manchesteru United, wspierany przez duet z Paris Saint-Germain – João Nevesa i Vitinhę, który niedawno sięgnął po Ligę Mistrzów – powinien stanowić siłę nie do zatrzymania. To jest kolekcja talentów, o jakiej większość selekcjonerów może tylko pomarzyć. Problem polega na tym, że selekcjoner Roberto Martínez najwyraźniej nie wie, jak z tej mieszanki wykrzesać iskry. Zamiast napędzać grę, ta elitarna trójka jest hamowana przez asekuracyjne i bezcelowe podejście trenera, co boleśnie zobaczyliśmy w bezbramkowych remisach z Demokratyczną Republiką Konga i Kolumbią.

Wspomniane spotkania charakteryzowały się jałowym krążeniem piłki w strefie środkowej. Przeciwnicy, jak DR Kongo i Kolumbia, bez większego trudu ustawiali się między piłką a własną bramką, wymuszając na Portugalii kreatywność, której ta nie była w stanie dostarczyć. Zapytano ich, by rozmontowali obronę, a podopieczni Martíneza zawiedli.

Incydent z Uzbekistanem i szybki powrót do szarej rzeczywistości

Był jeden moment, który dawał nadzieję kibicom. Mecz z Uzbekistanem pokazał, jak może wyglądać ta drużyna, gdy gra z polotem i intensywnością od pierwszej minuty. Wtedy piłka poruszała się szybciej, a Bruno Fernandes znalazł się w strefie wpływów, blisko pola karnego. Efekt? Pomocnik miał udział przy trzech bramkach, w tym zanotował asystę przy golu Cristiano Ronaldo. To był krótkotrwały błysk.

Niestety, ten zryw nie przełożył się na stabilną formę, co potwierdził kolejny bezbramkowy remis z Kolumbią, gdzie rywal trzymał Portugalczyków na dystans, kontrolując przebieg spotkania. Statystyki po fazie grupowej są ponure: Portugalia zajmuje 16. miejsce pod względem wykreowanych „dużych szans” i dopiero 21. pod względem oczekiwanych goli (xG). Mówiąc wprost – kadra naszpikowana gwiazdami z Rúbenem Diasem w obronie i Rafaelem Leão na skrzydle, nie stwarza wystarczająco dużo klarownych sytuacji, by być poważnym kandydatem do tytułu.

Czy Ronaldo jest ofiarą taktycznego marazmu?

To, co dzieje się w środku pola, staje się najlepszą linią obrony dla 41-letniego Cristiano Ronaldo. Jak ma strzelać gole klasyczny lis pola karnego, jeśli jego koledzy nie potrafią dostarczyć mu piłki w dogodnych pozycjach? Ronaldo ma pełne prawo czuć się odcięty od zaopatrzenia. Jego rola jako "poacher'a" wymaga stałego napływu jakościowych podań w ostatnim tercji boiska, a to właśnie ta kreacja zawodzi.

Roberto Martínez, który mierzy się z zarzutami o marnowanie „złotego pokolenia” Belgii, teraz znów stoi pod ostrzałem. Jego system jest głównym winowajcą obecnych problemów. Zespół, uznawany za najsilniejszy w historii Portugalii, nie potrafi odnaleźć swojego rytmu. Jak sam selekcjoner stwierdził przed fazą pucharową: „Jutro zaczniemy drugie Mistrzostwa Świata, przygotowania były bardzo ważne. Chorwacja to zespół, który znamy bardzo dobrze. Oni również znają nasze mocne strony i nasz talent, więc to będzie wyrównany mecz”.

Zamiast spodziewanego meczu z Ghaną, Portugalia musi stawić czoła Chorwacji prowadzonej przez Lukę Modricia. To z pewnością trudniejszy rywal. Być może czwartkowy pojedynek okaże się katalizatorem dla drużyny, momentem, w którym wszystko "kliknie". Jeśli jednak Portugalia będzie kontynuować obecną tendencję i odpadnie wcześnie, wina niechybnie spadnie na Martíneza, a Ronaldo, choć pod obstrzałem krytyki za wiek, w tej sytuacji jest jedynie pasażerem cierpiącym na niedożywienie ofensywne.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.