Strand Larsen może powtórzyć wyczyn Mkhitaryana w meczu z Wilkami.
Transferowy hit w cieniu gwiazd: Jorgen Strand Larsen na progu napisania historii, której nie widzieliśmy od czasów Mchitarjana. Czy Norweg, po głośnym odejściu z Wolves, zdoła dokonać niemożliwego w starciu z byłą ekipą? Nadchodzący pojedynek Crystal Palace z Wolverhampton Wanderers zapowiada się elektryzująco.
Czy Strand Larsen powtórzy wyczyn Mchitarjana, strzelając swojemu byłemu klubowi?
Niedzielne starcie Crystal Palace z Wolverhampton Wanderers na Selhurst Park to nie tylko walka o ligowe punkty, ale potencjalne miejsce w annałach Premier League dla Jorena Stranda Larsena. Norweg, który zamienił Molineux na klub z południowego Londynu w ramach rekordowego transferu za 48 milionów funtów w zimowym okienku, ma szansę dokonać czegoś, co ostatnio udało się ormiańskiej legendzie, Henrichowi Mchitarjanowi, w sezonie 2017/2018. Mowa oczywiście o strzeleniu gola dla obecnego klubu przeciwko drużynie, dla której zdobył bramkę w tym samym sezonie ligowym.
Strand Larsen, mimo początkowej ciszy strzeleckiej w debiucie ligowym przeciwko Brighton (wygrana 1:0), eksplodował formą w domowym debiucie, notując dublet w starciu, które zakończyło się bolesną porażką 3:2 z Burnley. To właśnie ta dwójka goli jest kluczem do potencjalnego rekordu. Norweg w niespełna 180 minutach gry dla Orłów strzelił więcej bramek w lidze (2), niż przez gigantyczne 1405 minut, spędzonych w 22 meczach dla Wolves w obecnym sezonie (1). Jego ostatnia bramka dla "Starej Złotej Drużyny" (Wolves) padła również w meczu przeciwko Burnley, tym razem w październiku ubiegłego roku, również zakończonym wynikiem 3:2, ale na Molineux. Łącznie dla Wolves uzbierał 15 trafień w Premier League po imponującym indywidualnie sezonie 2024/2025.
Jeśli 26-latek trafi do siatki byłego pracodawcy w niedzielę, przejdzie do historii jako pierwszy piłkarz od czasów Mchitarjana (grającego wówczas w Manchesterze United), który strzelił bramkę dla dwóch różnych zespołów przeciwko tej samej drużynie w ciągu jednego sezonu Premier League. Czy to nie jest właśnie ten rodzaj dramatu, za który kochamy futbol?
Szukanie synergii: Glasner musi znaleźć „właściwą strukturę” dla swojego diamentu
Oliver Glasner, menedżer Crystal Palace, nie szczędził pochwał dla swojego nowego nabytku, nawet po bezbramkowym występie przeciwko Brighton i zremisowanym 1:1 meczu z Zrinjski Mostar w eliminacjach do Ligi Konferencji Europy. Widać, że austriacki szkoleniowiec widzi potencjał Larsena, ale zdaje sobie sprawę, że zgranie tak drogiego napastnika z nową ekipą to proces, wymagający taktycznej precyzji.
Podczas piątkowej konferencji prasowej Glasner podkreślał entuzjazm, jaki napastnik wnosi do drużyny:
„Miał świetny mecz przeciwko Brighton, nawet bez strzelenia bramki – energia, którą wniósł do zespołu i na boisko, była niesamowita do oglądania, a potem, oczywiście, jego dwa wspaniałe gole przeciwko Burnley” – powiedział Glasner dziennikarzom.
Mimo tych pozytywów, szkoleniowiec zauważa również potrzebę dostosowania taktyki. Przeciwko Bośniakom Larsenowi gra się nie układała, ale jego wkład w kreowanie okazji był wyraźny:
„Przeciwko Zrinjski Mostar miał nieco problemów ze znalezieniem sytuacji, ale mógł mieć dwie asysty – jedną miał, a drugą Adam [Wharton] trafił w słupek w drugiej połowie.”
To, co obecnie sprawia największy ból głowy sztabowi technicznemu, to brak zgrania formacji ofensywnej. Wprowadzenie nowych zawodników zawsze wymusza redefinicję ról, co jest szczególnie widoczne w defensywie i w centrum pola. Glasner wyraził to dosadnie, wskazując na szersze problemy drużyny:
„Teraz jest tak samo. Musi przyzwyczaić się do graczy wokół siebie. To jest nieco inne, a teraz musimy ponownie znaleźć strukturę w ataku. Kiedy grasz z dwoma lub trzema nowymi zawodnikami, to po prostu nowa sytuacja."
„Musimy znaleźć strukturę w trójce z tyłu, a to daje sześć pozycji w środku boiska, i to jest miejsce, w którym obecnie mamy trudności” – podsumował szkoleniowiec, ironicznie wskazując na fundamenty, które muszą zostać solidnie ułożone, zanim atak będzie w pełni efektywny.
Dodatkowo, atmosfera w obozie Palace jest podszyta niepewnością dotyczącą kondycji kadry. Glasner musiał również odnieść się do aktualnego stanu zdrowia drużyny, w tym do obrońcy Maxence’a Lacroix, który opuścił boisko w ostatnim meczu z powodu urazu przywodziciela. Ta niestabilność kadrowa może stanowić dodatkowe wyzwanie dla próbującego się zintegrować Larsena.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.