Szkocka ekstraklasa: trzy drużyny walczą o tytuł do ostatniej chwili?
Po latach dominacji Celticu, który w zeszłym sezonie zostawił Rangers City blisko osiemnaście punktów w tyle, szkocka Premiership eksplodowała ekscytującym wyścigiem. Kiedy wydawało się, że historia zatoczyła koło, a Górale znów odjadą reszcie, na scenę wkroczyła trzecia siła, zmieniając reguły gry.
Powrót "The Great Eighteen" kontra inwazja z Edynburga
Ostatni raz, gdy walka o tytuł poszła na ostrzu noża aż do ostatniej kolejki, to sezon 2010/2011, kiedy Rangers zapewnili sobie 54. mistrzostwo, deklasując Kilmarnock 5:1 w finałowy dzień. Ale od tamtej pory — biorąc pod uwagę kryzys, bankructwo i degradację Rangers — Celtic zdobył 13 z 14 możliwych tytułów, budując imperium oparte na spokoju i przewidywalności. Ten sezon to zupełne szaleństwo, a w centrum tego szaleństwa jest ekipa Jamiesów.
Czy to symulacja w Football Managerze? Hearts na szczycie tabeli pod koniec lutego? Trener Derek McInnes najwyraźniej ma inne zdanie i jego ekipa nie zamierza odpuszczać. Co fascynujące, Jambos pozostają niepokonani w tym sezonie przeciwko Celticowi w trzech spotkaniach, a dwa pierwsze starcia z Rangers zakończyli zwycięstwami. Ich letnie okno transferowe, napędzane analityką Tony’ego Blooma (Jamestown Analytics), przyniosło relatywnie nieznanych graczy z Europy, którzy odpalili w Szkocji.
Weźmy za przykład Claudio Bragę. Pozyskany z norweskiej drugiej ligi, ten 26-latek zanotował 20 udziałów przy bramkach we wszystkich rozgrywkach. Zaliczył trzy trafienia przeciwko "Old Firm". Ostatnio jednak, w potencjalnie kluczowym meczu na Ibrox przeciwko Rangers, mimo prowadzenia 1:0 i 2:1, Hearts ostatecznie uległo 4:2, co skróciło ich przewagę do zaledwie dwóch punktów. Teraz McInnes ma cztery "winnable ties" przed przerwą reprezentacyjną: Falkirk, Aberdeen, Kilmarnock i Dundee. Jeśli zgarną pełną pulę, ustawią scenę na elektryzującą końcówkę kampanii.
Odbudowa Rangers: Czy palące się silniki załączą się w idealnym momencie?
Kiedy Danny Röhl przejął stery w Rangers w październiku, ekipa z Glasgow traciła do Hearts aż 13 punktów. Cztery miesiące później, po imponującym 4:2 z etycznymi rywalami, strata ta wynosi już tylko dwa oczka. W tym odrodzeniu absolutną kluczową postacią jest Youssef Chermiti. Bramkarz, który w pierwszych miesiącach był obiektem drwin kibiców i ekspertów, strzelił hat-tricka w starciu z Hearts, udowadniając, że jest kluczowy w taktycznym schemacie Röhla. Co więcej, Chermiti zaliczył dwa gole przeciwko Celticowi w styczniu, sugerując, że napastnik, transferowany z Evertonu, w końcu znalazł swój rytm.
Chermiti’s shooting numbers show he’s in the 90th percentile for goals this season
Jednak Röhl nie jest wolny od krytyki. Jego rotacje bywają zagadką. Ostatnio, przeciwko Motherwell, posadził na ławce fantastycznie dysponowanych Emmanuela Fernandeza i Tuura Rommense'a. Skończyło się remisem, bo "Steelmen" wyrównali w doliczonym czasie gry. Dziesięć dni wcześniej Rangers uzyskali tylko dwa celne strzały przeciwko Hibernian, bo nie potrafili sforsować zdyscyplinowanej obrony. Cztery punkty stracone w meczach, które musiały być wygrane. To pokazuje, że choć Röhl pociągnął klub z dna, droga do mistrzostwa wcale nie jest usłana różami. Zdobycie tytułu przez Rangers byłoby historyczne, ale rywal ma fotel lidera i mecz zaległy.
Stara gwardia wraca do gry – czy Celtic ma ukrytą broń?
Nie ma co do tego wątpliwości: Celtic, pomimo wszystkich problemów, pozostaje faworytem do zdobycia piątego tytułu z rzędu, głównie dzięki temu, że ma mecz zaległy w stosunku do obu rywali. Powołanie Wilfrieda Nancy'ego okazało się katastrofą; Parkhead wygrało zaledwie dwa z ośmiu spotkań pod jego wodzą, przy czym tylko jedno w Premiership. Punktem kulminacyjnym była porażka 3:1 w Old Firm Derby na początku roku, po której pałeczkę tymczasowo przejął zasłużony Martin O’Neil.
Od tego momentu O’Neil poprowadził drużynę do ośmiu zwycięstw w dziesięciu meczach. A może to nie tylko powrót starego trenera, ale efekt iniekcji świeżej krwi? Transfer Alexa Oxlade’a-Chamberlaina, byłego pomocnika Liverpoolu, może okazać się iskrą zapalną. Anglik wchodząc z ławki przeciwko Livingston, zdobył zwycięskiego gola. W meczu z Kilmarnock, po przegrywaniu do przerwy 2:0, wszedł na drugą połowę i pomógł drużynie odwrócić losy spotkania.
W starciu z Kilmarnock sprowokował cztery strzały i stworzył jedną "dużą szansę" w zaledwie 45 minut gry.
Zwycięskiego gola dał Julián Araujo, kolejny zimowy nabytek. Czy te transfery przesądzą o losach tytułu dla Celticu? Dla postronnego obserwatora, ta trzydrożna wojna o mistrzostwo Szkocji to dar niebios, zmiana paradygmatu, którego liga nie widziała od blisko dwóch dekad. Dla kibiców tych trzech klubów? Najbliższe tygodnie to piekło na ziemi. Szkocki futbol, jakim go znamy, wreszcie znów jest nieprzewidywalny.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.